ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  ARCHITEKCI  /  Dom nad urwiskiem str. 2

Dom nad urwiskiem

Dom nad urwiskiem

Fot. Paweł Ulatowski


Kiedy architekci z pracowni Mobius ujrzeli działkę, na której miał stanąć nowy dom, wiedzieli, że nie będzie to zadanie łatwe. Posesję niczym szpada przecinała pokaźnych rozmiarów skarpa. Trudność terenu przełożyli jednak na jego atut, rzeźbiąc w przestrzeni fantastyczną bryłę budynku z komfortowo rozplanowanym wnętrzem.


Przekora

Jednak koncepcyjną poprawność, jaką założono na początku realizacji, architektka i inwestorzy świadomie... przełamywali.
– Bardzo się z tego cieszę – uśmiecha się pani Monika. – Nie chcieliśmy, aby wnętrza były zbyt uładzone, w 100% idealne. Zawsze szukaliśmy elementu, który mógłby przełamać założoną stylistykę. Dzięki temu projekt jest jeszcze bardziej zindywidualizowany.
Szczególne brawa należą się właścicielce krakowskiej rezydencji, która postanowiła we wnętrzach nieco „namieszać” i ulokowała w nich przedmioty zaskakujące, a nawet oderwane stylistycznie od całości. Takie są na przykład krzesła w nowoczesnej jadalni i fotel w łazience na parterze, a także kuchenna lampa, wyglądająca jak... zapasowy zestaw sztućców.

Minimalizm

Oświetlone noże, łyżki i widelce, wiszące w centralnym miejscu kuchni, rzeczywiście mogą szokować. Gospodyni jednak lubi takie zabawy formą i wypatrzywszy oryginalny model lampy, od razu wiedziała, gdzie będzie jej miejsce. W samej strefie roboczej kuchni zagościł jednak minimalizm. Strefa ta kolorystycznie wyróżnia się na tle jasnobeżowego parteru. Zastosowana w niej szarość posłużyła za tło drewnianym szafom, wyspie kuchennej ze stołem jadalnianym i białej zabudowie ze zlewozmywakiem – jest to tzw. brudna część kuchni, niewidoczna ze strony salonu. Posadzkę pokrywają granitowe, sporych rozmiarów płyty, fakturą nawiązujące do wszechobecnego łupka.

Prywatność

Edge, mimo swej wielkości, pomyślany został jako dom rodzinny. Taki, który pozwoli mieszkańcom zachować intymność, stanie się dla nich miejscem codziennego życia, pracy i wypoczynku. Zamiary te należało skonfrontować z kubaturą samej budowli, a także zaplanowaną ilością przeszkleń, okalających niemal całą strefę dzienną. Przezierne ściany, ukazujące dom na przestrzał, raczej nie kojarzą się z prywatnością...
– Przeszklenia otaczają całą strefę dzienną, ale dookoła znajduje się ogród, w którym zwłaszcza w porze letniej jest mnóstwo zarośli, a w przyszłości wyrosną też drzewa. One doskonale zadbają o prywatność domowników – tłumaczy architektka.
Na razie o spokój mieszkańców dba pagórkowaty teren. Przydają się również rolety, wewnętrzne i zewnętrzne, które przepuszczają światło słoneczne, ale skrywają to, co dzieje się wewnątrz domu. Elektrycznie sterowane rolety znalazły się również w sypialniach najmłodszych domowników. Są one częścią automatyki budynkowej, w obsłudze której niezastąpiony okazał się system inteligentnego domu.

Stylistyka

Utworzenie jednoprzestrzennej strefy dziennej to niemałe architektoniczne wyzwanie. Głównym zamiarem było wywołanie wrażenia pustej przestrzeni, dodatkowo otwartej na krajobraz. Takiej, której nie ograniczają wewnętrzne przegrody, a strefowanie dokonuje się za pomocą wyposażenia. Aby maksymalnie oddzielić płaszczyznę sufitu od podłogi – co przy takiej powierzchni nie jest zadaniem łatwym – niemal całkowicie zrezygnowano ze ścian nośnych, a ich funkcję przejęły słupy konstrukcyjne. Do ich ukrycia wykorzystano kilka zabiegów aranżacyjnych, przez co są prawie niewidoczne.
– W ścianach zewnętrznych słupy przesłaniają zasłony, zaś przy kominku zostały obudowane drewnem i opatrzone szklanymi półkami. Przy oknach, na rogach budynku i wewnątrz zastosowaliśmy aranżacje, w których główne role pełnią zasłony, obrazy i oświetlenie. Odciągają one uwagę od elementów konstrukcyjnych – wyjaśnia architektka.
Parter został zatem rozdysponowany pomiędzy część kominkową, dwa salony, otwartą kuchnię i jadalnię. Zgodnie z zamiarem architektów utworzone miejsca, choć stylistycznie powiązane i na siebie otwarte, tworzą strefy, które sprawiają wrażenie, jakby były zupełnie odrębnymi pomieszczeniami.




Autor: Aneta Gawędzka-Paniczko