ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  ARCHITEKCI  /  Dom nad urwiskiem str. 3

Dom nad urwiskiem

Dom nad urwiskiem

Fot. Paweł Ulatowski


Kiedy architekci z pracowni Mobius ujrzeli działkę, na której miał stanąć nowy dom, wiedzieli, że nie będzie to zadanie łatwe. Posesję niczym szpada przecinała pokaźnych rozmiarów skarpa. Trudność terenu przełożyli jednak na jego atut, rzeźbiąc w przestrzeni fantastyczną bryłę budynku z komfortowo rozplanowanym wnętrzem.


Iluminacja

Pomysł wyczyszczenia parteru z elementów konstrukcyjnych, a zarazem zachowanie strefowości, ułatwiło przemyślane oświetlenie. Dzięki zastosowanym lampom podłogowym duża przestrzeń zyskała domowy klimat, stwarzając poczucie prywatności.
– Oświetlenie umożliwia tworzenie scen świetlnych. Zadbaliśmy o to, aby jak najmniej używać oświetlenia głównego, które jest raczej w ukryciu, a skupić się na kreowaniu nastroju – wyjaśnia pani Monika.
Część wykorzystanych lamp ma zatem charakter neutralny, a ich główne zadanie to budowanie aury. Żal byłoby jednak nie wykorzystać możliwości zaprezentowania projektów bardziej śmiałych, stąd w kuchni zawisła wspomniana lampa ze sztućców, w jadalni lekkie ażurowe konstrukcje nad stołem, a w salonie białe kwadraty i prostokąty. Wygląd tych ostatnich został dostosowany do modułowej budowy sof.
– Dzięki temu, że lampy grają swą formą, we wnętrzu udało się zachować równowagę kubaturową – wyjaśnia architektka. – Nie jestem zwolennikiem całkowitego oświetlania pomieszczeń, takiego, przy którym dobrze się sprząta, ale takiego, przy którym dobrze się mieszka.

Pomysłowość

Ciekawym miejscem na parterze jest salonik, w którym czas spędza córka państwa domu. Bawialnia małej damy mieści się w pewnym odosobnieniu od salonu głównego, ale jest za to doskonale widoczna ze strefy kuchennej. Pierwotnie w dziecięcym saloniku miał znajdować się gabinet pana domu, jedną ze ścian przeznaczono nawet na podręczną bibliotekę. Życie i względy praktyczne zweryfikowały jednak te plany. Gdy mała dama nieco podrośnie, jak przypuszcza architektka, prawdopodobnie ulegną one modyfikacji po raz kolejny. Nad salonikiem ulokowano, zabezpieczoną szklaną balustradą, antresolę, która z daleka jest praktycznie niewidoczna. Dzięki temu ściana za antresolą, przypominająca szachownicę, stała się ciekawym elementem urozmaicającym przestrzeń górnej kondygnacji.
– Zastosowaliśmy w tym miejscu stylistyczny zabieg „małego Edga”, który wygląda jak ulokowany wewnątrz rezydencji oddzielny domek – wyjaśnia architektka. – W utworzonej monolitycznej bryle o dwuspadowym dachu, w całości wykończonej w drewnie, umieściliśmy dwie kamienne łazienki.

Komfort

Wyposażona w owalną, ceramiczną wannę łazienka rodziców to prawdziwe królestwo wygody. Przekładają się na nią nie tylko przestronna wanna, powierzchnie wyłożone łupkiem specjalnie przystosowanym do kontaktu z bosymi stopami czy przesuwne lustra nad umywalkami. Istotny jest także sposób aranżacji. Sprawił on, że długie, „jamnikowate” pomieszczenie zamieniło się w luksusowy salon kąpielowy. O jedną ze ścian oparto ogromne lustro, które wizualnie poszerza wnętrze. Druga łazienka powstała z myślą o dzieciach. Monochromatyczność jej naturalnych wykończeń przełamano za sprawą pomysłowej armatury i elementów wyposażenia.
– Pomarańczowe fragmenty armatury zostały wykonane z giętkiej gumy, dzięki czemu są bardzo bezpieczne. Ich radosny kolor doskonale pasuje do wnętrza użytkowanego przez dzieci – uśmiecha się pani Monika.

Różnorodność

O potrzebach najmłodszych mieszkańców nie zapomniano, projektując także ich sypialnie. Córka zamieszkała w pokoju, w którym architektka zbudowała specjalny domek do zabawy lalkami, czyli kolejne, miniaturowe nawiązanie do Edga. Wyłożony dla bezpieczeństwa miękką „elewacją” został ulokowany pod skosem dachu, dzięki czemu doskonale wykorzystuje trudną do zaaranżowania przestrzeń. Jedną ze ścian pokoju zabudowano modułowymi meblami, które można przesuwać na szynach, a gdy córka będzie większa – wymienić na większe lub dodać do nich kolejne elementy. Synom, jak na mężczyzn przystało, przypadły pokoje mniej radosne w barwach, ale za to praktyczne i niebanalnie urządzone. Młodszy może korzystać z prywatnej antresoli, gdzie ma własny salon do czytania książek, starszy zaś zamieszkał w przestrzeni o industrialnym charakterze, której charakter kreują lustrzana ściana i widoczne rury od klimatyzacji.




Autor: Aneta Gawędzka-Paniczko