ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  ARCHITEKCI  /  Luksusowa willa w zaciszu Magdalenki str. 1

Luksusowa willa w zaciszu Magdalenki

Kamienna dusza, ciepłe serce


Nie wiadomo, ile eleganckich rezydencji wybudowano już w gościnnym zaciszu Magdalenki, szczelnie otulonej lasem sosnowym. Natomiast jedno jest pewne – swoje domy budują tu inwestorzy, którzy uciekając od zgiełku miasta, znajdują ukojenie w cichym towarzystwie przyrody.


Gospodarze domu wcześniej mieszkali kilkadziesiąt kilometrów stąd, w rezydencji o podobnym metrażu. Zdecydowali jednak, że do pełni szczęścia brakuje im ciszy i bliskości przyrody. Z przeprowadzką się nie spieszyli. Chcieli przecież zamieszkać w domu perfekcyjnie wykończonym i z nietypowymi rozwiązaniami architektonicznymi. Inwestorka doskonale wiedziała, kto może im pomóc w realizacji marzenia. Niedługo potem w pracowni architekta Hernana Gomeza, właściciela Studia Gomez z Warszawy, zadzwonił telefon.
 

Nuta ciepłej elegancji


Właścicielka posesji znała projekty Studia Gomez, zresztą zawsze bardzo się jej podobały. Marzyła o wnętrzach nowoczesnych i funkcjonalnych, a jednocześnie niepozbawionych ciepła i elegancji. Marzenie to spełnili Hernan Gomez oraz architekt wnętrz Andrzej Cycling.
– Najpierw rozmawialiśmy głównie z panią inwestor, jednak w miarę postępu prac do dyskusji włączył się również gospodarz. Pamiętam na przykład, że sporo wątpliwości wzbudzały u nich imponująca wysokość salonu, sposób oświetlenia i akustyka – wspomina Hernan Gomez.
To, co inwestorowi może wydawać się sporym problemem, dla kreatywnego architekta będzie bodźcem do twórczej pracy. Śmiało można powiedzieć, że w tym przypadku jej efekt jest oszałamiający.


Z wysokiej półki


Zgodnie z oczekiwaniami do wykończenia wnętrz architekt wyselekcjonował najbardziej ekskluzywne materiały. Wśród nich zdecydowanie króluje naturalny kamień, którym wyłożono podłogi i ozdobiono ściany.
– Inwestorzy są wręcz zakochani w naturalnym kamieniu. Nie chciałem jednak przesadzić z jego ilością. Tym bardziej że zależało mi na uzyskaniu we wnętrzach ciepłego klimatu – tłumaczy Hernan Gomez. – Ostatecznie zdecydowaliśmy się na marmur Crema Marfil oraz szczotkowane trawertyny w przyjemnych odcieniach beżu. Przy kominku doskonale się sprawdził czarny granit.
Kompozycję dopełniła jasna podłoga z bielonego dębu oraz forniry orzecha i czereśni, zastosowane na meblach i zabudowie kuchennej. Już same rysunki słojów na obu gatunkach drewna robią niesamowite wrażenie.


Widoczne czy niewidzialne?


Zamiłowanie inwestorów do czystych, pozbawionych zbędnych dekoracji wnętrz wymagało perfekcyjnego zaplanowania miejsc do dyskretnego przechowywania rzeczy. Jak sprawić, żeby widoczne stało się niewidzialne, a to, czego nie widać, ciągle było na wyciągnięcie dłoni? Odpowiedź jest prosta: potrzebne są zabudowy! Niemal każde pomieszczenie wyposażono w praktyczne schowki i garderoby. Jednak zanim je obejrzymy, rozgośćmy się na parterze, w reprezentacyjnej części rezydencji.
– W naszej pracowni kierujemy się zasadą, że dom nie jest zbiorem różnorodnych pomieszczeń, ale przestrzenią o spójnym charakterze. Tę jednorodność staramy się podkreślać za pomocą przemyślanej kolorystyki i powtarzalności materiałów. Zależy nam na funkcjonalności i ergonomii, ale bardzo dbamy też o to, aby wnętrza wyglądały harmonijnie i elegancko – opowiada Hernan Gomez.
W części dziennej architekt rozplanował wszystkie niezbędne funkcje, czyli klatkę schodową, strefę wypoczynkową z kominkiem i kącikiem telewizyjnym, kuchnię z jadalnią oraz efektowny bar, otwierany na czas spotkań towarzyskich.


Kuchnia w świetlistej ramie


Siedząc na skórzanych kanapach w salonie, możemy oglądać telewizję albo ogień wesoło tańczący w kominku. Obszerne przeszklenia pozwalają też sycić oczy zielenią ogrodu, otaczającego rezydencję. Spektakl zmieniających się pór roku gospodarze podziwiają również z perspektywy jadalni, której niewątpliwą ozdobą jest komplet fikuśnych krzeseł, ustawionych wokół oryginalnego stołu – meble pochodzą z oferty marki team 7. Ulokowana w części narożnikowo‑szczytowej domu, jadalnia położona jest od południa, a zatem często zagląda do niej słońce. Natomiast wieczorem o nastrój dba gustowna lampa, zawieszona nad stołem. To model Logico, zaprojektowany przez Michele de Lucchi dla włoskiej marki Artemide. Strefę kuchenną od części jadalnianej oddziela elegancka wyspa z małym kamiennym stolikiem i hokerami. Wydaje się jednak, że to światło odgrywa najważniejsza rolę w zakreślaniu przestrzeni.
– Światło delikatnie sączące się zza podwieszanego sufitu wyznacza granice kuchni i nadaje jej ciepły klimat. Świetlistą, ledową opaską oprawiłem też ścienną zabudowę kuchenną. Efekt nawet mnie samego zaskoczył. Okazało się, że światło pośrednie doskonale rozjaśnia blat roboczy, a jednocześnie pełni funkcję dekoracyjną – cieszy się architekt.
Blat roboczy wykonany został przecież z przepięknego granitu Colonial Cream. Oryginalny kamień trafił także na ścianę, gdzie idealnie dopełnił jasną zabudowę mebli. Ten sam surowiec wykorzystany został do wykonania blatu wyspy kuchennej. Świetnie skomponował się z nim ciemny granit, z którego skonstruowano niewielki stolik. Bazą wyspy kuchennej jest jednak drewno, a konkretnie lakierowana czereśnia. Zestawienie tak efektownego forniru z dwoma rodzajami kamienia sprawiło, że wyspa wygląda jak nowoczesna rzeźba.


Na zdrowie!


Część niezbędnej zabudowy ze sprzętami przeniesiono na przeciwległą ścianę, pokrytą matowym fornirem z orzecha. Stanowi ona doskonałe tło dla jasnych mebli. Warto przyjrzeć się cokołom szafek, w których architekt umieścił otwory wentylacyjne. Aby otworzyć szafy, wystarczy lekko przycisnąć fronty. W środku ukryte są między innymi podświetlane szuflady, z których najobszerniejsza otwiera się elektronicznie. Inwestorzy postawili na rozwiązania, które w praktyczny sposób ułatwiają codzienne życie. W bliskim sąsiedztwie kuchni znajduje się wspomniany bar, będący przysłowiowym oczkiem w głowie gospodarza. Inwestor marzył o tym, aby był dobrze wyposażony, z dostępem do zamrażarki i chłodziarki na wino. Poza tym miało być dużo miejsca do prezentacji butelek z cennymi trunkami. Bar, na co dzień zamknięty w ściennej zabudowie, na czas spotkań towarzyskich otwiera się przed gośćmi, jakby wołał „na zdrowie”.
– Każdy, kto odwiedza gospodarzy po raz pierwszy, ogląda go z zachwytem – zdradza architekt.
 

Ściana w powietrzu


Ale zachwyt nie opuszcza też tych, którzy odwiedzają gościnną łazienkę. Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że i w tym pomieszczeniu prym wiedzie szlachetny kamień. Z marmuru Calacatta powstała umywalka, która pięknie prezentuje się w towarzystwie ekskluzywnej baterii Axor Starck Organic. W jednej ze ścian architekt – oczywiście – ukrył zabudowę meblową, którą po mistrzowsku połączył z kamieniem. To jednak nie wszystkie sztuczki aranżacyjne.
– Postanowiliśmy „pobawić się” z kolei przestrzenią w łazience. Dlatego właśnie sufit nie łączy się ze ścianą, na której zawiesiliśmy ceramikę. Widać jednak, że sączy się stamtąd światło. Podobnie posadzka z czarnym pasem optycznie nie przylega do ściany, bo ukryliśmy tam oświetlenie pośrednie. Czy ściana lewituje? Można odnieść takie wrażenie...


Wizytówka domu


Największą dumą Gomeza są jednak schody i znajdujący się przed nimi, nowoczesny portyk. Trzeba przyznać, że razem tworzą znakomitą wizytówkę domu. Inwestorzy byli otwarci na rozwiązania podkreślające architekturę i niosące za sobą dodatkowe funkcje.
– Rzeźba portyku jest tego najlepszym przykładem. Ukryliśmy w nim drzwi prowadzące do gabinetu, choć próżno szukać tam klamek – opowiada Gomez.
Dynamiczna forma ściany powstała poprzez umiejętne użycie kontrastu i wyraźne odcięcia płaszczyzn. Światło uwypukliło trójwymiarowość kompozycji, a ciemne drewno doskonale rozjaśnił jasny kamień. Wysiłek projektanta doceni też ten, kto przyjrzy się skomplikowanej konstrukcji schodów.
– Schody to majstersztyk! – zachwyca się architekt. – Proszę zwrócić uwagę, że tylko co drugi stopień został odlany w betonie. Pozostałe opierają się na konstrukcji stalowej. Są też podświetlone i sprawiają wrażenie, jakby unosiły się w powietrzu.
Na parterze konstrukcję schodów oplata drewniana opaska, której wygląd jest wynikiem nietypowej budowy stopni. Wszystkie panele drewniane są pełne, oprócz jednego, w kształcie litery L, którego powierzchnia jest kanelowana. Architekt zdecydował się na ten zabieg z dwóch powodów – aby urozmaicić rysunek elewacji schodów oraz wyodrębnić drzwi, prowadzące do pomieszczenia gospodarczego, ukrytego pod schodami.
Kamień na schodach, jak i we wszystkich pomieszczeniach w domu układał profesjonalista, pan Krzysztof Arak, z firmy Arstone.
– To człowiek, dla którego nie istnieją rzeczy niemożliwe. Każdą nietypową sytuację traktuje jak wyzwanie. Tak myślą ludzie, dla których praca to jednocześnie pasja – z uznaniem wypowiada się o wykonawcy Hernan Gomez.


Meblarska hybryda


Choć wygodne w użytkowaniu schody zapraszają na kolejną kondygnację, pozostańmy jeszcze chwilę na dole i zajrzyjmy do gabinetu gospodarzy. Warto podziwiać w nim piękne biurko i nietypową zabudowę regału. Meble są udaną hybrydą czarnego granitu oraz drewna pokrytego fornirem orzechowym. Wykonała je pracownia meblarska WRS Design z Piątka, położonego niedaleko Warszawy. Wojciech Woliński i Rafał Cebula to kolejni pasjonaci, których Hernan Gomez zaprosił do współpracy. Ich pracownia podjęła się wykonania wszystkich projektowanych przez architekta mebli, również tych, których realizacja wymagała konsultacji z mistrzem kamieniarstwa.
 

Sen o księżycu


W holu na piętrze wita nas prawdziwa galeria. Dwa obrazy na olbrzymich taflach kamienia namalowała sama natura. Tuż obok na antresoli znajduje się niewielki kącik czytelniczy. Odpoczywając na wygodnym fotelu z oferty firmy Brühl, można podziwiać rozległy widok na salon albo...podświetloną rzeźbę sufitu w kształcie piramidy. Na piętrze znajdują się również sypialnia gospodarzy z przylegającym do niej salonem kąpielowym oraz dwa pokoje gościnne i łazienka dostępna z korytarza. W sypialni pani domu ma do dyspozycji elegancką toaletkę, przed którą zasiada na fantazyjnym, obrotowym krześle. Wnętrze wyłożone jest ekskluzywną wykładziną. Architekt położył ją na warstwie gąbki, aby stąpanie po niej było jeszcze przyjemniejsze.
– Podłoga w sypialni jest tak miękka, że chodzi się tam, jak po księżycu – żartuje Hernan Gomez.
Najważniejszy mebel, czyli łóżko z tapicerowanym zagłówkiem, pochodzi z oferty francuskiej marki Grange. Nie mogło tu też zabraknąć wątków kamiennych, dlatego jedną ze ścian zdobi trawertyn o ciekawym rysunku i ciepłej barwie. Drzwi do łazienki i garderoby znajdujących się przy sypialni na pierwszy rzut oka nie widać. Częściowo wykończono je drewnianą okładziną, która sprawia, że wyglądają, jakby stopiły się ze ścianą.


Łódź kamienna?


Dalszy ciąg aranżacyjnych smaczków znajdziemy w łazience gospodarzy. Nie jest to zbyt obszerna przestrzeń, ale udało się zmieścić w niej wszystkie niezbędne funkcje: wannę, umywalkę, kabinę prysznicową, a nawet dyskretne szafy. Wzrok od razu zatrzymuje się na niesamowitej rzeźbie, łączącej wannę i podstawę umywalki. Jej forma kojarzy się z podświetlaną łodzią, dryfującą nad płaszczyzną podłogi.
– Okazało się, że rysunek z wyraźnym łukiem oddzielającym kamień od kanelowanego drewna przypadł inwestorom do gustu. Ktoś musiał się zatem podjąć tego projektu. Choć sprawa nie była prosta, z pomocą przyszli stolarze, specjaliści od hydrauliki i pracownia stolarska.
Kamieniem – a jakże – wykończona została też druga z łazienek, znajdujących się na wyższej kondygnacji. Tym razem jednak główną rolę odegrał trawertyn Persiano Rosso w odcieniach brązu i odważnej czerwieni. Aby zabezpieczyć powierzchnię kamienia przed wilgocią, pokryto go polerowaną żywicą. Uwagę przykuwa też ogromne, sięgające sufitu lustro. Czy tylko lustro? Nie dajmy się zwieść złudzeniu. To kolejna sztuczka architekta, który zaprojektował w tym miejscu przesuwne lustrzane drzwi, chowające się za zabudową sedesu i prowadzące do pralni.


Bez obawy


Podczas pracy nad tym domem Hernan Gomez odniósł wiele aranżacyjnych sukcesów. Najbardziej cieszy się jednak z zaufania, jakim obdarzyli go inwestorzy. Bo dzięki niemu właśnie mógł doprowadzić do końca wszystkie, nawet najbardziej odważne pomysły.
– Wiele satysfakcji czerpię też z pewności, że wnętrza tego domu zawsze będą trzymały się czystej linii architektonicznej. Nie mam obawy, że gdy wrócę tam za kilka lat, wszystko będzie wyglądało inaczej. Sadzę, że efekty naszej wspólnej pracy bardzo długo będą widoczne – zapewnia architekt.




Autor: tekst: Anna Lewczuk Zdjęcia: Anka Górajka, gorajka.pl