ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  INSPIRACJE  /  Klasyka francuskiej willi str. 1

Klasyka francuskiej willi

Klasyka francuskiej willi

Tomasz Markowski


Wnętrza tej krakowskiej rezydencji zachwycają stylową elegancją, komfortem i... systematycznym porządkiem. Te trzy przymioty cechują styl klasycznej, francuskiej willi.


O ile szyk i wygoda bezsprzecznie kojarzą się z ojczyzną Moliera, to poczucie ładu należy raczej do domeny wschodnich sąsiadów Francuzów. Ale nie w przypadku pojęcia porządku aranżacyjnego! Wnętrza krakowskiej rezydencji, położonej w zacisznej dzielnicy w pobliżu centrum miasta, zachwycają stylową elegancją, luksusowym komfortem oraz... systematycznym porządkiem. Właśnie te trzy przymioty cechują styl klasycznej, francuskiej willi. Umiejętne uszeregowanie wielu wyrafinowanych elementów to esencja tej estetyki. W urządzonym à la manière française domu nie mogło więc zabraknąć czystości i porządku kompozycji.

To nie Prowansja!

Projektantka, Monika Kantor, sprzeciwia się, kiedy ktoś określa jej dzieło mianem stylu prowansalskiego. Ubolewa, że wnętrza nawiązujące do francuskiej wrażliwości, definiowane bielą, odcieniami lawendy i błękitu, upychane są do jednej szuflady z napisem „Prowansja”.

— A to nawet nie są kolory tego regionu, którego estetykę charakteryzują ciężkie meble i dominująca kuchnia wyposażona w olbrzymi piec i duży stół – to styl wiejski. Prawdziwymi barwami Prowansji są żółcie, ochra, modrak i kobalt. Krakowski dom ma zupełnie inne oblicze: aranżacyjnie nawiązuje do francuskiej willi, eklektycznie wzbogaconej elementami angielskimi. Tylko w dodatkach, detalach dostrzec możemy prowansalskie odniesienia — wyjaśnia Monika Kantor.

Wnętrza rezydencji ulokowały się na dwóch kondygnacjach. Na parterze, obok głównego salonu, dużej kuchni, gabinetu i małej łazienki gościnnej, znalazło się miejsce na wyjątkowe pomieszczenie, położone tuż przy wejściu – to salon świąteczny.

Uroczyste wnętrze

— Pokój ten był marzeniem gospodarzy. Od niego rozpoczęliśmy rozmowy o wystroju całej rezydencji. Pełni on funkcję drugiego salonu, w którym nie ma telewizji, ale obchodzone są święta i uroczystości rodzinne. Można tu zaprosić przyjaciół na lampkę wina albo w przytulnej atmosferze spędzić wieczór z książką — mówi projektantka.

Kierując się do tego wnętrza, goście przechodzą przez korytarz i łukowe wejście, obramowane klasycznymi pilastrami. W środku, po prawej stronie, czeka na nich ozdobny kominek z porcelany, wykonany przez specjalistów z Pałacowej Manufaktury w Nakomiadach. Zaprojektowany specjalnie do salonu świątecznego, zaprasza oryginalną, owalną formą, połyskując w słońcu kremowymi kaflami. A światła jest tu pod dostatkiem, dzięki dwóm obszernym oknom, ubranym w tradycyjnie podpięte zasłony z jedwabiu. Kolorystyka salonu – delikatna lawenda, beże, gołąbkowe szarości – wydaje się przez to jaśniejsza. Obraz przytulnego wnętrza narysowany jest na tle jakże francuskich, papierowych tapet w tradycyjne, kwiatowe wzory.

 

Aktorzy z drewna

To jednak tylko entourage. Prawdziwymi aktorami tej sztuki są meble. Wykonane z litego drewna, klasyczne, pragnące elegancją dorównać królewskiemu stylowi Ludwików. Wszystkie zostały specjalnie przygotowane do występu na scenie krakowskiej rezydencji. Znajdziemy je nie tylko w salonie świątecznym, ale nieomal we wszystkich pomieszczeniach domu.

— Trudno było znaleźć takie meble, które spełniłyby oczekiwania, moje i właścicieli — opowiada Monika Kantor. — Styl shabby chic nie pasował, nie był wystarczająco elegancki do tych wnętrz. W końcu udało nam się znaleźć włoską manufakturę, specjalizującą się w produkcji i renowacji stylizowanych mebli. Firma wykonała zadanie tak, jak sobie życzyliśmy. Kolor, styl, nóżki, okucia – wszystkie sprzęty zyskały odpowiedni wygląd.

Salon strzelisty

Stylizowane meble odnajdziemy także w głównym salonie, na który najlepiej spojrzeć z antresoli na piętrze. Pokój ma bardzo wysoki strop: obejmuje obie kondygnacje budynku. Zwieńczony kryształowym żyrandolem, stanowczo przypomina o swojej roli. Z wysokości dostrzeżemy to dokładnie: wygodne sofy z jasnej skóry, kominek, telewizja. Katedralne wnętrze ma całkiem odmienną funkcję i diametralnie inny styl niż przytulny salon świąteczny.

— W centrum aranżacyjnej uwagi znajdują się duże sofy, nieco churchillowskie, wplatając w wystrój akcent angielski, klubowy — opisuje projektantka. — Reszta sprzętów to już styl francuski: gabinecik, regał na książki, mały barek. Przy ścianie znajduje się kominek: prosty, obudowany portalem.

Projektantka wybrała papierową tapetę w pasy do wykończenia ścian, zgodnie z klasyczną aranżacją. Ozdobą okien są ciężkie zasłony, ujarzmione dużymi podpinkami, a ciemna podłoga z litego drewna podkreśla estetyczne walory tego pomieszczenia. Jego motto to solidna elegancja.

Bakłażan z wanilią

Z salonem głównym sąsiaduje kuchnia. Zgodnie z intencjami pani domu, nie miała ona pełnić roli delikatnie urządzonego aneksu, w którym przygotowywane są tylko lekkie posiłki i herbata. Gospodyni lubi gotować, a więc to obszerne pomieszczenie zyskało wymiar użytkowy. W centrum zabudowy stanęła duża kuchnia gazowa marki Rangemaster w kolorze oberżyny, symetrycznie otoczona waniliowymi meblami. Zdobienia frontów i porcelanowe uchwyty nadają wnętrzu rustykalny szlif, przeniesiony jakby z południa Francji. Lekkie, papierowe tapety oraz jasne kolory – wanilia, ciepła magnolia – skutecznie „odchudzają” pomieszczenie, które wcale nie wydaje się masywne i ciężkie.

 

— Papierowe tapety dobraliśmy z rozmysłem, gdyż są one bardziej stylowe niż winylowa okładzina z wytłoczeniami — tłumaczy Monika Kantor. — Wyglądają jakby gościły tu już od dawna. Dają wrażenie lekkości, tak jak rysunek na kartce, w odróżnieniu od grubych, ciężkich tapet flokowanych.

Kuchenna zabudowa wykonana została w drewnie. W centrum odnajdziemy jeszcze stolik i krzesła, zamówione w tej samej manufakturze, z której pochodzą meble z salonu świątecznego. Ich odcień został dokładnie dobrany według kolorystycznej palety pomieszczenia, podobnie jak ciepła barwa podłogi wyłożonej włoską ceramiką.

Lawendowy widok

Duże przeszklenia, wprowadzające ciepło i słoneczny nastrój, towarzyszą nam we wszystkich wnętrzach rezydencji położonych na parterze. Podobnie jest w kuchni. Wysokie drzwi wychodzą prosto na ogrodowy taras. Ustawione na nim ciemne, rattanowe meble zachęcają, aby śniadanie w letni poranek przenieść z pomieszczenia na łono natury.

— To w kuchni najwyraźniej dostrzeżemy akcenty prowansalskie. W porównaniu z innymi wnętrzami nie jest ona bardzo wytworna, ale nie oznacza to, że czegoś jej brakuje. Chcieliśmy, żeby była solidna, funkcjonalna, pełna życia. Jej rustykalny klimat współgra z krajobrazem za oknami. Przedłużeniem kuchni jest taras, a zaraz obok właścicielka urządziła ogródek, bardzo prowansalski: z małym poletkiem lawendy, lekkimi kwiatowymi grządkami i zagonikami warzywnymi — wyjaśnia projektantka.

Elegantki pod parasolkami

Z kuchni łatwo trafimy do domowego gabinetu, urządzonego w klasycznym, francuskim stylu. Naprzeciw solidnego biurka, komfortowego miejsca pracy, przysiadła delikatna sofka, udekorowana tkaniną przedstawiającą scenkę prosto z dziewiętnastowiecznego Paryża: eleganckie damy spacerują, chroniąc się przed słońcem pod parasolkami. Wzór przypomina francuskie obicia typu toile de jouy. Szarości sprzętów szykownie prezentują się na tle tapet w kolorze pudrowego różu. Po raz kolejny zadziwia nas aranżacyjny porządek: wyszukane meble, stojące na fikuśnych nóżkach à la chippendale, nie tworzą przerysowanego, karykaturalnego obrazu. Przeciwnie, mimo swojej ozdobnej formy, zdają się wprowadzać jeszcze więcej ładu. W gabinecie nie sposób też dostrzec zaśmiecających przestrzeń segregatorów, porozrzucanych niedbale zapisków – wszystko musi zająć tu zaplanowane wcześniej miejsce.

Uniwersalna prezencja

Powtarzający się w pomieszczeniach motyw – kolor mebli oraz ich wyrafinowana forma – ma ogromy udział w stworzeniu spójnej całości aranżacyjnej. Kompozycja złożona ze sprzętów o bardzo dekoracyjnych kształtach nie jest dziecinną igraszką. Projektant nie może ulec pokusie przeładowania pomieszczeń meblami i musi uważać, aby nie popaść w barwny eklektyzm.

— Przy tak dużej ilości pomieszczeń w domu, trzeba było oszczędnie operować kolorem i pamiętać o jednorodności kompozycji — tłumaczy Monika Kantor. — Meble wybarwione więc są w odcieniach szarości i różnią się jedynie drobnymi tonami. Pod względem formy udało się nam zgromadzić meble uniwersalne.

W duchu francuskiej klasyki umeblowane zostały również wnętrza na górnej kondygnacji: sypialnia, obszerna garderoba, dwa pokoje córek właścicieli oraz wspaniały salon łazienkowy.

 

Srebrzysta sypialnia

Pomieszczenia na piętrze wymagały jednak szczególnych zabiegów aranżacyjnych. Architektoniczne przeszkody narzucone wnętrzom – skosy na ścianach i brak dużych przeszkleń – trzeba było pokonać za pomocą pomysłowych sztuczek, na przykład używając koloru jako mocnego akcentu kompozycyjnego.

— Dlatego zdecydowałam się na srebrzysty odcień mebli, który odbija poranne światło — wyjaśnia projektantka. — Ta bardziej wyrazista barwa niż stonowane szarości, które dominują we wnętrzach na parterze, uwypukla kształty dwóch symetrycznie ustawionych komód, pufów, małej szafki przylegającej do ściany i przede wszystkim dużego łoża. Styl tych mebli to francuski eklektyzm wzbogacony o akcenty secesyjne i empire.

Elegancka, dość prosta aranżacja służy relaksowi i wyciszeniu. Uporządkowane dodatki utrzymane są także w srebrze, jak na przykład abażury lampek nocnych, albo w bieli, tak jak pościel i stelaż fotela. Do tego delikatne tło papierowej tapety w kwiatowe, srebrzyste wzory – progi francuskiej willi są zbyt wysokie dla malowanych ścian.

Dobre wróżki

Obok dużej sypialni właścicieli ulokowane są dwa mniejsze pokoje ich córek, które aktywnie uczestniczyły w planowaniu wystroju swoich królestw. W obu wnętrzach na plan pierwszy wysuwają się łóżka z efektownymi zagłówkami (formę tych mebli Francuzi określiliby jako corbeille) i wyrafinowane białe meble, a wśród nich władczyni – imponująca szafa z lustrem. Do Krakowa przyjechały z Francji, tak jak gabinetowa sofka. Na ścianach – wdzięczne, różowe tapety z wizerunkami wielu dobrych wróżek, które wyczarowują właścicielkom same kolorowe sny.

— Pokoje dziewczynek nie miały być infantylne, przesycone barwami i nadmiarem dodatków, lecz pełnić rolę krainy dla eleganckiej panienki, która od dziecka otacza się dobrymi rzeczami w odpowiednim guście. Zresztą same właścicielki pomagały nam w aranżowaniu tych wnętrz i doskonale wiedziały, jak szykownie je urządzić — wspomina projektantka.

Łazienka na nóżkach

Kwintesencję stylu francuskiego odnajdziemy w salonie kąpielowym. Wzorniczy ton nadają mu sprzęty „stąpające” na różnego kształtu nóżkach. Chromowane relingi umywalek wspólnie z wyszukanymi formami podpórek wanny marki Kohler, podnóżka i małej toaletki łączą nowoczesność ze stylem retro.

— Łazienka prezentuje francuskie spojrzenie na urządzanie wnętrz, w którym główną rolę odgrywa elegancja i wygoda. Pomysł ustawienia wolno stojącej wanny w centrum pomieszczenia oraz umieszczenia umywalek na srebrnym, metalowym stelażu z relingami na ręczniki wywołuje wrażenie lekkości. Nie mogło zabraknąć także eklektycznego podnóżka oraz stylizowanych baterii łazienkowych — mówi Monika Kantor.

Francuski porządek

Komfort i szyk to nie jedyne atrybuty francuskiego stylu willowego. Zarówno w salonie kąpielowym, jak i w innych wnętrzach rezydencji, panuje imperialny porządek. Mimo że dom wypełniony jest dekoracyjnymi meblami, pochodzącymi z wielu źródeł, a projektantka nie stroniła od eklektycznych pomysłów aranżacyjnych, we wnętrzach triumfuje estetyczna czystość i spójność kompozycji.

— Komódki, szafka narożna, komoda z wieloma szufladami z salonu kąpielowego pomagają utrzymać porządek, tak jak we francuskich łazienkach, w których przedmioty nie mogą być luźno rozrzucone po całym pomieszczeniu. Muszą być schowane, posegregowane, uporządkowane. Ład przekłada się także na aranżację. Po obu stronach drzwi zachowaliśmy więc symetryczny podział: dwie umywalki, dwie komody — wymienia projektantka.

Meble w łazience, ale też w pozostałych pomieszczeniach, zostały starannie dobrane. Poszukiwanie „tych właściwych” sprawiło wiele trudu projektantce i właścicielom domu. Satysfakcja była tym większa, że wnętrza nie sprawiają wrażenia urządzonych według katalogu mody, lecz zachwycają elegancją i kompozycyjnym porządkiem. W krakowskiej rezydencji nie ma miejsca na różnorodność, która wprowadziłaby zamęt i bałagan. To siedziba stylowej równowagi.




Autor: Karol Usakiewisz, fot. Tomasz Markowski