ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  INSPIRACJE  /  Kuszący smak prowincji str. 1

Kuszący smak prowincji

Kuszący smak prowincji

Fot. Dymitr Kałasznikow


Trochę Toskanii, dwie garści nowoczesności, szczypta sentymentów i kilka ziarenek koloru, a wszystko w połączeniu z tętniącym życiem lasem i rozległym mazowieckim krajobrazem. Taki przepis na swój wymarzony dom wymyśliła Agnieszka, pełna pozytywnej energii mama dwóch synów i żona Piotra, przedsiębiorczego faceta sukcesu.


Pięć lat w Sierzchowie minęło im jak jedna chwila. O swoim domu wciąż wypowiadają się czule: nasza oaza, azyl, cudowne miejsce, po prostu sielanka. Każdego popołudnia po zakończeniu pracy wracają do niego z radością. Czekają na nich ukochane zwierzęta i ulubione miejsca wypoczynku.
– Nawet w zimie wychodzimy z mężem na taras, aby wypić wspólnie kawę – opowiada Agnieszka, właścicielka domu.
Jak każda romantyczna historia, tak i ta zaczyna się od cudownego zbiegu okoliczności. Znajomi zaprosili ich na parapetówkę do nowego domu. Kiedy przyjechali do Sierzchowa, spodobały im się nie tylko bliskość lasu, cisza i spokój, ale też rozsądne ceny działek. Rozpoczęli poszukiwania parceli.
– Trafiliśmy do pani Ani, a ona zaczęła pokazywać swoje włości. Nam od razu przypadła do gustu działka zaraz po sąsiedzku jej domostwa, ale ona chciała sprzedać ziemię w innym miejscu. Upieraliśmy się tak długo, aż uległa. Dziś Ania i jej mąż Gienio „Hrabia” są nie tylko naszymi sąsiadami, ale też oddanymi przyjaciółmi – opowiada Agnieszka. – Choć różni nas tak wiele, stworzyliśmy fantastyczną relację. Mają wielkie serce, czasem czuję się jakbym była ich córką.

Z kamienną elewacją

Dobre emocje wypełniają ten dom po brzegi. Przestrzeń, choć bez słów, snuje swoją opowieść o harmonijnym współistnieniu ludzi, zwierząt i rzeczy. Jak udało się stworzyć tak niezwykłe miejsce? Kręgosłupem, który udźwignął całe przedsięwzięcie, była architektura stworzona przez Sylwię Strzelecką.
– Nie chcieliśmy domu, który będzie typowy, podobny do setek czy tysięcy innych, jakie można spotkać w podmiejskich wsiach. Zależało nam na tym, aby znalazły się w nim wątki architektury toskańskiej, włącznie z kamienną elewacją, brak skosów na pierwszej kondygnacji, no i duży wejściowy hol otwarty na klatkę schodową – wspomina Agnieszka.
Architekt Sylwia Strzelecka doskonale pamięta współpracę z Agnieszką i Piotrem. Akurat tak się złożyło, że trafili do niej wtedy, gdy trwały prace nad kilkunastoma projektami na indywidualne zamówienie jednocześnie. Codzienne spotkania z inwestorami, projektantami konstrukcji i branż, zabieganie, a do tego oni – nowi inwestorzy gotowi realizować projekt natychmiast.
– W pamięci szczególnie zapadły mi temperament Agnieszki i jej wyjątkowy upór w dążeniu do celu. Taka postawa jest szalenie inspirująca do działania i z pewnością pomocna w pracy nad projektem – mówi architekt Sylwia Strzelecka.

Nowoczesność i tradycja

Rozmowy z inwestorami, wspólna praca nad koncepcją, a później w trakcie jej realizacji – emocji przy tworzeniu domu w Sierzchowie było bardzo dużo. Właścicielka warszawskiej pracowni architektonicznej od początku wiedziała, że czeka ją nietypowa realizacja.
– Podobały mi się otwartość, odwaga i nieszablonowe myślenie Agnieszki i Piotra. Takie cechy klientów pomagają tworzyć dobrą atmosferę współpracy, ale też owocują realizacjami, którymi później można się pochwalić – mówi architekt. – W tym przypadku inwestorzy chcieli mieć dom stary i nowy jednocześnie. Korzystać w nim z wszelkich najnowszych technologii, mieć zapewniony komfort we współczesnym wydaniu, ale równocześnie czerpać klimat z ulubionych przez panią domu staroci, w scenerii kamiennego wiejskiego dworu.
Oprócz wyraźnie sprecyzowanych oczekiwań Agnieszki i jej męża, bardzo duży wpływ na charakter domu odegrało miejsce, w jakim miał on wkrótce zafunkcjonować. Pani Sylwia długo oglądała działkę i jej okolicę, próbując się wczuć się w atmosferę otoczenia. Starała się wyobrazić sobie, co będzie się działo w tym miejscu, kiedy budynek już stanie. Nieustannie pojawiały się też pytania: jaki powinien być ten dom, aby nie zakłócił panującego klimatu i nie zaburzył istniejących w tym miejscu proporcji; co zrobić, aby jego przyszli mieszkańcy czuli się w nim naturalnie i pasowali razem ze swoim domem do tego miejsca.
– Nie projektuję domów z myślą o zachowaniu jakiegoś stylu, staram się raczej dopasować je do krajobrazu i spełnić marzenia klientów. No i oczywiście, musi mi się podobać, to co robię – to jest warunek konieczny – tłumaczy Sylwia Strzelecka. – Każdy projekt wielokrotnie przerysowuję. Zmieniam elewacje, proporcje ścian, okien i drzwi, kolorystykę oraz materiały do momentu, aż wszystko zacznie mi się podobać. Dopiero w tym momencie pokazuję go klientom.
– Projekt od razu nam się spodobał. Miał wszystko, czego pragnęliśmy: toskański klimat, łączył w sobie naturalne materiały, takie jak cegła, drewno i kamień, ale też dwa nurty: tradycję i nowoczesność. Przy szczegółowym omówieniu wyszło nam, że koniecznie trzeba powiększyć kuchnię, bo uwielbiam gotować, oraz poszerzyć salon, bo mąż chciał mieć znakomitą akustykę w kinie domowym – wspomina Agnieszka.




Autor: Agata Piszcz-Wendołowicz