ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  INSPIRACJE  /  Rezydencja zaprogramowana na komfort str. 1

Rezydencja zaprogramowana na komfort

Rezydencja zaprogramowana na komfort


Basen, sauna i kort tenisowy to gratka dla ciała. Ogród i sala kinowa służą wyciszeniu lub pobudzeniu umysłu. O komfort i poczucie  harmonii domowników zadbali architekci. Nad bezpieczeństwem i funkcjonalnością rezydencji czuwa inteligentny system zarządzania.


Projekt rozłożystej, bogato przeszklonej bryły rezydencji jest dziełem architekta Andrzeja Owczarka z łódzkiej pracowni architektonicznej NOW. Z racji położenia działki w otulinie lasu, projekt budynku musiał poddać się pewnym rygorom. Warunkiem zabudowy terenu było pokrycie dachów zielenią, co szybko stało się jednym z największych atutów rezydencji. Powierzchnię połaci zagospodarowano na ogród, dzięki czemu użytkownicy piętra nie muszą wychodzić na zewnątrz budynku, jeśli zapragną położyć się na soczyście zielonej trawie i pooddychać świeżym powietrzem.

Uzupełnieniem zielonych tarasów jest obejmujący rezydencję ogród, który idealnie komponuje się z leśnym otoczeniem. Niezauważalnie wpisuje się w nie również nowoczesna architektura budynku, szczycącego się wykończeniem z najwyższej jakości materiałów. Granitowe parapety i teakowe deski na tarasie to tylko część elementów, świadczących o dopracowanej w najdrobniejszych szczegółach estetyce. W towarzystwie dwudziestu, ponadstuletnich dębów i licznych nasadzeń, nawiązujących do roślinności leśnej, dom stał się naturalną częścią krajobrazu.

Odczytać bryłę

Bryła rezydencji składa się z kilku części, tworzących spójną całość. Podział ten doskonale oddaje układ wnętrz budynku.

— Konstrukcja stropu podtrzymywana jest przez nośne słupy żelbetowe. Dzięki tym filarom wszystkie ściany wewnętrzne można dowolnie przebudować — opowiada inwestor. — Zarówno rozplanowaniem ścian wewnętrznych, jak i aranżacją wnętrz, zajął się zdolny i ceniony przeze mnie plastyk – Paweł Kochaniecki. Wniósł do tej realizacji wiele interesujących pomysłów.

Część parterowa budynku jest niemal całkowicie otwartą przestrzenią, symbolicznie podzieloną na kameralne obszary. Wytyczono je w czytelny sposób, za pomocą układu posadzki, rzeźby sufitu, a także sposobu ustawienia sprzętów i mebli.

— Zaaranżowanie tak dużej, niepodzielonej przestrzeni było sporym wyzwaniem, nad którym pracowaliśmy wspólnie z inwestorem prawie pięć lat. Pierwotny układ ścian był inny, potem pojawiło się trochę „łuków”. Rozrzeźbiony został też sufit — wspomina Paweł Kochaniecki. — Wielokrotnie zmienialiśmy koncepcje i, choć nie mieliśmy ugruntowanych założeń, zgodnie podążaliśmy w kierunku nowoczesności. Wspólną wizję stylistyczną ujęliśmy jednak w „przytulną formę”.

 

Płomienie i palmy

Inwestorzy marzyli o wygodnej i funkcjonalnej rezydencji. Realizację tych pragnień należało rozpocząć już na etapie organizacji przestrzeni. Parter to strefa przeznaczona przede wszystkim do relaksu. Sprzyja mu, komfortowo urządzony, kącik kominkowy. Projektant i inwestor podjęli decyzję o zastąpieniu tradycyjnego kominka urządzeniem gazowym. Palenisko wyeksponowano na ścianie ozdobionej dekoracyjnym tynkiem Oikos w odcieniu trawertynu. Blaskiem płomieni można cieszyć się, odpoczywając na wygodnej kanapie, przy której ustawiono niewielki stolik. Oba meble pochodzą z oferty firmy Casa Milano. Intymną atmosferę we wnętrzu budują subtelne mrugnięcia lamp zamontowanych w posadzce, cicho sączące się dźwięki muzyki i aromat ulubionej kawy. Stąd tylko jeden krok do oranżerii. Obecne tu rośliny są kompozycyjnym nawiązaniem do zielonego otoczenia domu.

— Organizując ogród zimowy zaprosiliśmy w swoje progi naturę, mamy więc przyjemność spożywania śniadań w cieniu palmy, nawet w środku zimy — uśmiecha się gospodarz.

Przestrzeń oranżerii wydzielają duże, przeszklone drzwi, można ją więc bez problemu otworzyć na strefę dzienną i traktować jako jej przedłużenie.

Obiad pod piramidą

Zlokalizowana na parterze kuchnia jest wersją reprezentacyjną, charakterystyczną dla luksusowych rezydencji. Jej „roboczy” odpowiednik, będący miejscem prawdziwych eksperymentów kulinarnych, znajduje się w przyległym pomieszczeniu. Na parterze możemy przygotować sobie „coś na ząb”, korzystając z doskonale wyposażonych ciągów szafek i blatów roboczych oraz wyspy kuchennej. Unikalny kształt wyspy oraz towarzyszący jej mały stolik i oryginalna rzeźba sufitu są pomysłami Pawła Kochanieckiego.

Śledząc rysunek posadzki wkraczamy w przestrzeń jadalni, którą tworzy stół jadalniany w otoczeniu eleganckich krzeseł. Prawdziwą przyjemność jedzenia, wznoszącą podniebienia ku niebu, można tu poczuć w sposób dosłowny. Nad głowami biesiadników „majaczy” bowiem okienna piramida. Świetlik o kształcie stożka ma wysokość ok. 1,5 m i umożliwia spożywanie obiadu pod sklepieniem nieba.

— To oryginalne rozwiązanie architektoniczne przysporzyło nieco problemów z doborem stosownego oświetlenia stołu jadalnianego. Ostatecznie zamknęliśmy światło w nietypowym, okrągłym kształcie lampy, zamocowanej do podwieszanego sufitu — wyjaśnia projektant.

 

Z widokiem na morze

Po obfitym posiłku najlepiej oddać się błogiemu lenistwu. Miejscem służą przepastne pufy i sofy w kąciku wypoczynkowym. To salon z widokiem na... morze. Tak imponujące wrażenia wywołuje ogromne akwarium morskie, pełne kolorowych ryb i raf koralowych. Ten „mały” skrawek podwodnego świata musiał koniecznie znaleźć się w rezydencji pasjonatów nurkowania w ciepłych wodach Egiptu. Nic więc dziwnego, że salonik wypoczynkowy jest ulubionym miejscem relaksu pana domu.

— Ze względu na ogromny ciężar wody, musieliśmy przygotować dodatkowy fundament — mówi projektant. — Akwarium możemy podziwiać od strony holu przez giętą szybę o długości 4,5 m. Z salonu zaś widzimy obszerną panoramę, której doskonałe tło stanowi ściana wykończona hebanowym fornirem.

Efektownie podświetlona bryła akwarium jest sporą konkurencją dla umieszczonego wyspowo telewizora. Jest on jednym z elementów, które w sposób symboliczny dzielą obszary funkcjonalne. Ulubione programy telewizyjne można zatem oglądać zarówno z przestrzeni salonu, jak i jadalni.

Kobra przy fortepianie

Rezydencja roztacza przez domownikami szeroki wachlarz sposobów spędzania wolnego czasu, również w towarzystwie przyjaciół i gości. Miłośników muzyki zachwyci sala fortepianowa. Dźwięk tego wyjątkowego instrumentu wymaga stosownej oprawy, dlatego płynącą spod palców melodią można rozkoszować się, zanurzając w jednym z designerskich foteli. Przykładem z kolekcji sławnych projektantów jest Longue Chair projektu Ray i Charlesa Eamesów. Nastrój inspirujący do twórczości muzycznej tworzą umieszczone w suficie ledowe lampki.

W pomieszczeniach piwnicznych natomiast urządzono prawdziwy raj dla kinomanów i kącik ze stołem do bilardu. Gratką dla odwiedzających gospodarzy przyjaciół jest także dobrze wyposażony barek. Strefa ta przyciąga uwagę wyrazistym rysunkiem hebanu na ścianach i egzotycznej mozaiki z drewna lapacho. Zdecydowana kolorystyka krzeseł i szykowna forma barowego blatu zachęcają, by choć na chwilę przy nich spocząć.

— Indywidualny projekt stołu barowego nazwaliśmy żartobliwie „kobrą” — śmieje się pan Paweł. — Jego wygięta forma powstała ze stali nierdzewnej. Podporę konstrukcji i jej zwieńczenie stanowi praktyczna, okrągła szafka z przesuwanymi drzwiczkami.

Pragnienia ciała

Domownicy nie poprzestają jednak na wypoczynku biernym. Podczas, gdy dusza lubi być wypoczęta, ciało domaga się ciągłej aktywności. Mieszkańcy rezydencji mają zatem do dyspozycji kort tenisowy oraz wewnętrzny basen.

— Z basenu korzystamy codziennie. Jest to idealny sposób na relaks, ale i wysiłek fizyczny — przekonuje inwestor. — Na powierzchni 150 m² pan Paweł zaaranżował basen, wannę z hydromasażem, saunę oraz dużą łazienkę. Do wykończenia wybraliśmy dobrej jakości materiały, w tym szklaną mozaikę włoskiej marki Bisazza.

Przestrzeń basenu, tak jak i pozostałe strefy zlokalizowane na parterze, dzięki wysokim oknom, cieszy się dobrym dostępem do dziennego światła. Zewsząd przed oczami domowników roztacza się piękny widok na ogród.

 

Chwile prywatności

Nielicznymi pomieszczeniami, które wydzielono z otwartej przestrzeni, są biblioteka z gabinetem, pokój gościnny oraz wygodna sypialnia z garderobą.

— Jednym z najbardziej wielofunkcyjnych pomieszczeń jest gabinet, w którym urządziliśmy również bibliotekę. Służy on jako miejsce do pracy i umożliwia korzystanie ze środków audiowizualnych, przydatnych podczas konferencji i narad — opowiada właściciel domu.

Tak jak pozostałe pomieszczenia, również gabinet utrzymany jest w ciepłych klimatach. Miłe wspomnienia przywołują wyeksponowane tu obrazy i rzeźby, gromadzone pieczołowicie przez domowników.

Całkowicie prywatną strefą jest wyższa kondygnacja rezydencji, gdzie mieszczą się sypialnie z łazienkami. Ze względu na fakt, że część łazienek pozbawiona jest okien, doświetlono je światłem dziennym z sypialni za pomocą luksferów, idealnie wpisujących się w rozważania estetyczne pana domu. Projektant natomiast jest szczególnie dumny z małej łazienki na parterze, w której wyróżniają się różne rodzaje szlachetnych marmurów oraz lustro weneckie.

Po pierwsze komfort

Na piętro domu można wspiąć się po schodach, jednak do wyboru jest także inne rozwiązanie.

— Z racji bliskiego położenia dwóch klatek schodowych, zaproponowałem zastąpienie niewygodnych, kręconych schodów windą, która zapewnia komunikację od pomieszczeń piwnicznych na piętro — tłumaczy Paweł Kochaniecki. — Choć jest to propozycja uwzględniająca przyszłe potrzeby, to jej zalety są doceniane już teraz.

Nie jest to jedyne udogodnienie, zapewniające komfort domownikom. Rezydencję wyposażono w centralny odkurzacz. Nie trzeba się także martwić o odpowiednią temperaturę wnętrz – ogrzewanie gazowe i podłogowe wspomagane jest pompą ciepła współpracującą z rekuperatorem. Jej zalety można docenić również latem, kiedy zamiast ogrzewać, chłodzi pomieszczenia, orzeźwiając powietrze.

Język paradoksu

Istotną cechą rezydencji miała być ponadczasowość, zarówno w sferze estetyki, jak i praktyki. Z wielką dbałością dobierano zatem materiały i kolorystykę. Nie chodziło o stworzenie wnętrz charakterystycznych, modnych na tu i teraz. Realizacja jest zatem nowoczesna, niekiedy przemawia nawet lekko zadziornym językiem. Mimo to, wraz z upływem czasu, nie traci na aktualności.

— Nie chcieliśmy domu, który by raził w oczy i „krzyczał”. Efekt można zatem opisać jako swoistą ekstrawagancję w oszczędnym stylu — konkluduje inwestor.

Choć pierwsze wrażenie jest niezwykle istotne, trzeba pamiętać, że zaraz po otworzeniu opakowania, odkrywamy, co tak naprawdę kryje jego wnętrze.

Dom "logicznie myślący"

Rezydencja została zatem wyposażona... w inteligencję. Jeszcze na etapie projektowania instalacji elektrycznej pomyślano o całkowitym zautomatyzowaniu domu, uzbrajając go w instalację KNX/EIB, opartą na komponentach firmy Gira. Wszystkie „procesy” zachodzące w tak powstałym organizmie, a także jego współdziałanie z otoczeniem, sterowane są komputerowo przy pomocy domowego serwera. Regulacji podlegają m.in. temperatura w pomieszczeniach, oświetlenie, uzbrojenie alarmów, parametry wody w akwarium i technika basenowa oraz nagłośnienie podzielone na strefy i odtwarzane wprost z serwera. Dumny jest z tego zwłaszcza właściciel, który z pasją śledzi wszelkie nowinki w świecie techniki.

— Kilka lat temu zagadnienie domów inteligentnych nie było w Polsce powszechnie znane. Trudno było nam nawet znaleźć firmę, która podjęłaby się zaprojektowania tej instalacji. Dziś nie wyobrażamy sobie, że mogłoby jej zabraknąć. Tym bardziej, że zależało nam na domu niezbyt wymagającym, jeśli chodzi o jego „obsługę”. Technologia znacząco ułatwia życie, dlatego warto z niej korzystać, a czytniki linii papilarnych już dawno przestały być filmową fikcją — stwierdza inwestor.

Tak, jak dom, który będąc marzeniem, powoli, ale systematycznie stawał się rzeczywistością. Jak twierdzi właściciel, nie sam budynek jest największą wartością lecz ludzie, a szczególnie sąsiedzi. To oni często utwierdzają w przekonaniu, że dobrze wybraliśmy swoje miejsce na Ziemi.




Autor: Anna Lewczuk, fot. i stylizacja: Monika Filipiuk