ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  INSPIRACJE  /  Szykowna rezydencja str. 1

Szykowna rezydencja

Szykowna rezydencja

fot. Yassen Hristov, stylizacja Patrycja Rabińska


Fantastyczne efekty dają wnętrzom tej rezydencji naturalne kamienie, np. onyksy, zdobiące podświetlane wnęki ścienne w salonie. Nie tylko tu jednak rozgościł się blask tego kamienia.


Piękna, symetryczna bryła z reprezentacyjną strefą wejściową i precyzyjnie wyznaczoną komunikacją zaprasza w swoje wcale nieskromne progi.

Chociaż inwestorzy byli przywiązani do zajmowanego dotychczas domu, zdecydowali się na budowę nowego. Elegancki, klasycyzujący styl, charakterystyczny dla poprzedniej rezydencji oraz panująca w niej, zawsze ciepła i rodzinna atmosfera pozostały jednak niezmienione. Rozgościły się w kolejnym miejscu przeznaczenia.

— Kiedy wyprowadziła się od nas starsza córka, dotychczasowy dom okazał się zdecydowanie za duży. Pomyśleliśmy zatem o mniejszym, wygodnym lokum dla naszej rodziny. Ostatecznie dom jest większy niż oczekiwaliśmy, ale w pełni dostosowany do naszych gustów i potrzeb — opowiada właścicielka domu.

Z francuskim rodowodem

Autor projektu, architekt Bartosz Trzop, właściciel pracowni Trzop Architekci w Warszawie, zazwyczaj zajmuje się realizacją inwestycji utrzymanych w stylu współczesnym. Projektuje proste, neomodernistyczne budynki, ale tym razem podjął się wyzwania o całkiem odmiennym charakterze. Inwestorom zależało na rezydencji utrzymanej w estetyce tradycyjnego dworku polskiego lub też domu o cechach klasycyzujących. W istniejącym układzie przestrzennym architekt najpierw zaproponował dom francuski z charakterystycznym mansardowym dachem, który nie do końca spełnił oczekiwania przyszłych gospodarzy. Projekt został zatem nieco „spolszczony”, a budynek zyskał zwieńczenie zbliżone do dachów kopertowych.

— Konstrukcja dachu jest niezwykle udana, jeśli weźmiemy pod uwagę proporcje. Trzeba również docenić pracę konstruktora liczącego przekroje więźby dachowej w tej skomplikowanej bryle. Kształt więźby modyfikowaliśmy jednak ze względu na wnętrze. Ostatecznie maksymalnie wykorzystaliśmy wysokość zorganizowanych na poddaszu pomieszczeń — opowiada architekt Bartosz Trzop.

Słupy konstrukcyjne i stropy budynku to monolityczne, żelbetowe konstrukcje, ściany zostały jednak wzniesione z pustaków ceramicznych. O reprezentacyjnym wyglądzie rezydencji z pewnością decyduje też wysokiej jakości pokrycie ceramiczne. Klasyczny rys nadają budynkowi stolarka z ozdobnymi podziałami w formie szprosów, dekoracyjne narożniki oraz boniowania tynku, zdobiące jego fasadę.

Maksimum funkcji

Największym powodem do dumy architekta jest program funkcjonalny rezydencji. Na parterze domu zaplanowany został nie tylko obszerny salon z elegancką jadalnią, ale też komfortowo urządzona kuchnia, ogród zimowy, prywatne spa z atrakcyjną strefą fitness oraz gabinet z pokojem gościnnym.

— Każde z zaplanowanych pomieszczeń jest nam potrzebne i w pełni wykorzystywane. Żadne z nich nie kurzy się w oczekiwaniu na czyjąś obecność — zapewnia pani domu.

Strefa prywatna gospodarzy oraz sypialnia młodszej córki, wyposażona w osobną łazienkę i garderobę, znajdują się na piętrze. Tutaj też zaplanowany został elegancki salon kąpielowy z dużym oknem. Podczas relaksującej kąpieli można zatem cieszyć oczy wspaniałym widokiem na ogród.

Na przekór modzie

Aranżacja wnętrz opierała się między innymi o wyszukane zestawianie szlachetnych materiałów. Wszystkie elementy wyposażenia wnętrz są też bliskie klasycznej estetyce, choć w wyjątkowo świeżym wydaniu.

— Ultranowoczesne, laboratoryjne pomieszczenia wydają mi się chłodne i obce. Są też stosowne raczej dla ludzi młodych. Nam bliższa była ciepła, a jednocześnie elegancka i ponadczasowa estetyka, która królowała również w poprzednim domu. Niezależnie od tego, jaka moda przychodziła czy też odchodziła, nigdy nie goniliśmy najnowszych trendów — mówi gospodyni.

Technologia w klasycznej szacie

Nie tylko elewacja domu zachwyca atrakcyjnym wykończeniem, subtelnie nawiązującym do minionych epok. Również we wnętrzach architekt zastosował kilka rozwiązań architektonicznych, będących doskonałym spotkaniem klasyki ze współczesnością.

—Przykładem są gzymsy, które można uznać za element nowoczesny, jak i klasycyzujący. Oprócz pełnienia funkcji ozdobnych, odgrywają też rolę praktyczną, osłaniając świetlówki i systemy ściemniania, pozwalające kreować w pomieszczeniach różnorodne sceny świetlne — wyjaśnia Bartosz Trzop.

Na uwagę zasługuje również ozdobna stolarka w ciepłym odcieniu bieli. Proste, choć nietypowe ościeżnice i skrzydła drzwi idealnie korespondują z wykończeniem otworów okiennych. Wdzięcznym kontrastem jest również fakt, że klasycznie pięknym i tradycyjnym w wyrazie domem „opiekują się” najnowsze technologie. Ogrzewanie, system klimatyzacji i inne funkcje związane z techniczną obsługą rezydencji sterowane są za pomocą rozwiązań inteligentnych.

 

Pędzel natury

Podejmując kluczowe decyzje, inwestorzy doceniali nie tylko walory wizualne proponowanych przez architekta rozwiązań. Pod uwagę brali przede wszystkim względy funkcjonalne. Nie przypadkiem zatem, zamiast popularnej terakoty, jednym z głównych materiałów wykończeniowych stał się piękny, a jednocześnie trwały naturalny kamień.

— Kamień naturalny jest najbardziej widoczny w holu wejściowym. Granitem, materiałem znacznie trwalszym i mniej podatnym na ścieranie niż marmur, wykończyliśmy posadzkę i schody. Niewątpliwie największe wrażenie robi jednak okładzina ścienna z indyjskiego marmuru Rain Forest Brown o wyrazistym użyleniu — opowiada architekt.

— Od początku byłam zdecydowana, że na okładziny podłogowe zastosuję granit. W świat kamieni zdobiących ściany wprowadził mnie jednak pan Bartek. Kiedy wspólnie je wybieraliśmy, przekonałam się z jakimi niesamowitymi dziełami przyrody mam do czynienia. Można je wręcz traktować jak malowane przez naturę obrazy — zachwyca się inwestorka.

Fantastyczne efekty zapewniają między innymi onyksy, zdobiące podświetlane wnęki ścienne w salonie. Nie jest to jedyne miejsce w rezydencji, w którym rozgościł się hipnotyzujący blask tego kamienia.

Tęcza na ścianie

W salonie kąpielowym otulony światłem onyks zdobi całą ścianę. Z kamienia wykonano również praktyczną, podświetlaną ławę przy wannie. Nietypowy mebel został zaprojektowany w taki sposób, aby wymiana żarówek nie była uciążliwa. Łatwe do demontażu szuflady umożliwiają wygodny dostęp do świetlówek, jeśli tylko pojawi się taka potrzeba.

To jednak nie ostatni przystanek w tej galerii szlachetnego kamienia. W sypialni jedna ze ścian obłożona jest piaskowcem Rainbow, sprowadzonym z Indii. Urzeka doskonale widocznym rysunkiem i ciepłym odcieniem. Ciągle nie koniec wrażeń. Bo oto zasiadamy przy trawertynowym kominku gazowym. Wystarczy jeden przycisk pilota i wokół czuć przyjemne ciepło.

— Bez bałaganu, bez wysiłku i w krótkim czasie możemy cieszyć się ciepłem i płomieniami do złudzenia przypominającymi prawdziwy ogień. To, co jest najbardziej interesujące w przypadku tego urządzenia, to jego podwójne oblicze. Dwustronny ekran pozwala obserwować ogień z dwóch miejsc jednocześnie, z salonu i przestrzeni ogrodu zimowego — opowiada inwestorka.

Centrum rodzinne

Salon i oranżeria to równorzędne centra, wokół których koncentruje się życie rodzinne. Gospodyni podkreśla jednak szczególne znaczenie ogrodu zimowego, w którym urządziła dodatkową jadalnię. Miejsce to tętni życiem szczególnie w niedzielne popołudnia i wieczory, kiedy cała rodzina zasiada do wspólnych obiadów i kolacji.

— Oranżerię doceniam głównie wczesną wiosną i późną jesienią, kiedy aura nie sprzyja przebywaniu na zewnątrz. O ile latem zazwyczaj wyjeżdżamy na wakacje, o tyle w tych porach przyjemnie jest siedzieć w przeszklonym ogrodzie zimowym, obserwować lekko opadający śnieg czy też słuchać kropel deszczu dzwoniących o szyby — uśmiecha się inwestorka.

Ogród zimowy jest też komunikacyjnym łącznikiem pomiędzy strefą fitness, wyposażoną w saunę, a przestronną strefą dzienną.

Styl, szyk, elegancja

Salon otwiera się na świat i jego naturalne światło poprzez ogromne przeszklenia. Świeżości i wyrafinowanego szyku dodają temu miejscu elegancki parkiet z drewna iroko, jasny komplet wypoczynkowy, dobrane ze smakiem meble jadalniane i dodatki dekoracyjne.

— Kiedy odwiedzałam salony meblowe, zaskoczyła mnie bogata oferta rozwiązań regałowych. Pamiętam czasy, kiedy regały były w naszym kraju wręcz obowiązujące. Teraz znów stają się poszukiwane. Nie uległam jednak tej modzie i większość mebli pochodzi z naszego poprzedniego domu. Idealnie dopełniają kompozycyjną całość i, tak jak inne zastosowane rozwiązania, są ponadczasowe — mówi pani domu.

Na specjalną uwagę zasługują ekskluzywne lampy ze szkła weneckiego, wybrane z oferty włoskiej marki Axo Light. Ich dekoracyjna forma zdobi nie tylko salon, ale też równie reprezentacyjną strefę holu. Tam wzrok zatrzymuje się na wytwornych schodach ozdobionych kutą balustradą. Kwiatowy motyw w stylu secesyjnym to dzieło utalentowanego metaloplastyka Huberta Sawickiego.

Szlachetne wykończenie

Najbardziej nowoczesną i oszlifowaną z dekoracyjności stylistyką charakteryzuje się kuchnia oraz przestrzenie łazienek. W tych pomieszczeniach prym wiodą materiały, takie jak corian, kamień i drewno.

— W zabudowie kuchennej wyróżniają się fronty pokryte fornirem z orzecha boliwijskiego, które zwracają uwagę wyrazistym, poziomym usłojeniem. Strefa blatów roboczych pokryta jest praktycznym corianem, utrzymanym w jasnym, kontrastującym z meblami odcieniu — mówi Bartosz Trzop.

Drewno obecne jest również w łazience, gdzie podłogi zostały wyłożone, zabezpieczonym przed działaniem wilgoci, olejowanym teakiem. Materiał świetnie komponuje się z meblami, powstałymi z tego samego gatunku drewna, jak i z wszechobecnym, szlachetnym kamieniem. Dość proste formy charakteryzują też regały w bibliotece, zorganizowanej na górze w pobliżu schodów. Wykonane z lakierowanego mdf-u meble, wykończone ozdobnymi listwami, nawiązują stylistyką do białej stolarki, przywołującej na myśl estetykę angielskich domów.

Wielbicielka piękna

Cichą, choć dostrzegalną bywalczynią rezydencji jest sztuka. Obrazy i rzeźby to prywatna kolekcja inwestorki, która osobiście zdecydowała o ich wyeksponowaniu w przestrzeniach domu. Choć gospodyni nie uważa się za koneserkę, z pewnością nie można odmówić jej wyszukanego gustu i poczucia smaku.

— Z twórczością malarki, pani Joanny Sierko-Filipowskiej zetknęłam się przez przypadek podczas jednego z wernisaży. Jej obrazy i sposób postrzegania świata stały mi się niezwykle bliskie, dlatego nabyłam jedno, a potem kolejne dzieła. Lubię na nie patrzeć, otaczają mnie pozytywną energią — opowiada inwestorka.

Pani domu jest dumna również z rzeźb autorstwa Zofii Wolskiej i ostatniego nabytku – rzeźby Sylwestra Chłodzińskiego, które jeszcze czeka na stosowne miejsce w domowej galerii sztuki.

Doświadczenie plus wiedza

Ze względu na to, że rezydencja nie jest pierwszym lokum inwestorów, bardzo pouczające były dla nich poprzednie doświadczenia związane z budową i urządzeniem domu. Być może z tego powodu niektóre ich oczekiwania, podyktowane względami praktycznymi, czasem rozmijały się z bardziej śmiałymi wizjami artystycznymi Pana Bartosza.

— Uważam jednak, że pan Bartek świetnie pogodził nasze punkty widzenia. Po raz pierwszy zdecydowałam się na skorzystanie z doświadczenia i wiedzy architekta i muszę przyznać, że była to znakomita decyzja. Przy tak bogatej gamie dostępnych rozwiązań technicznych oraz materiałów, profesjonalna pomoc jest po prostu niezbędna — konkluduje właścicielka rezydencji.




Autor: Anna Lewczuk, fot. Yassen Hristov, stylizacja Patrycja Rabińska