ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  INSPIRACJE  /  Willa Hyères Les Palmiers - piękny ogród z lawendą str. 1

Willa Hyères Les Palmiers - piękny ogród z lawendą

Willa Hyères Les Palmiers - piękny ogród z lawendą


Zapach lawendy towarzyszący ciepłym śródziemnomorskim wieczorom, zabytkowa architektura Hyères Les Palmiers i dźwięki fortepianowej etiudy płynące z willi Ambroise Thomasa, twórcy opery Mignon. Wymarzona sceneria kameralnego przyjęcia weselnego, tym bardziej że w roli głównej występuje w nim polsko-francuska para architektów, którzy znają tu każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. To oni zaprojektowali ten niezwykły ogród.


 Historia jak z filmu, ale wydarzyła się naprawdę. Aleksandra Piasecka i David Bongiovanni tworzą zgrany duet na co dzień i w pracy. Wspólne polsko‑francuskie atelier to miejsce, gdzie oboje realizują swoje pasje związane z architekturą i dizajnem. Często mają odmienne zdanie, ale dzięki temu wzajemnie się uzupełniają. Różne perspektywy projektowania wpływają na kreatywny i niepowtarzalny styl tworzonych przez nich budynków i przestrzeni. Podróżują pomiędzy Warszawą a Paryżem, czując się w obu tych miejscach jak w domu. Wśród wielu wykonanych do tej pory projektów, ogród przy willi Ambroise Thomasa ma dla nich szczególne znaczenie, splata się bowiem z ich wspólną historią. 

Przypadkowe spotkanie

– Pracowałam dla Wilmotte&Associés Architectes. Kończyłam właśnie nadzór autorski nad budową kampusu Uniwersytetu w Sophia Antipolis na południu Francji koło Cannes. W planach mieliśmy wyjazd do Tajlandii, wcześniej jednak należało się zaszczepić. W rodzinnym mieście Davida – Hyères Les Palmiers znaleźliśmy przemiłego doktora. Okazało się, że lekarz słyszał o nas wcześniej. Zażartował nawet, że jako duet projektowy kojarzyliśmy mu się ze znaną francuską podróżniczką Alexandrą David‑Néel. Tak właśnie zaczęła się nasza przyjaźń i historia ogrodu przy willi francuskiego kompozytora. – wspomina pani Aleksandra. 

Lekarz kupił zabytkowy budynek, leżący na terenie ścisłej starówki średniowiecznego miasta, ponad 10 lat temu. W tym czasie wraz z żoną, prawniczką skupili się przede wszystkim na urządzaniu wnętrz budynku. Ogród do tego momentu pozostawał w całkowitym zapomnieniu. Właściciele rozglądali się właśnie za kimś godnym zaufania, kto podjąłby się tego niełatwego zadania. Nie mieli określonej wizji, jak ma wyglądać założenie. Raczej myśleli o otoczeniu willi w kategoriach konkretnych potrzeb. Zależało im na basenie i zacisznym miejscu ze SPA. Chcieli urządzić ogród nowocześnie, ale także – jak przystało na to miejsce – ze szczególnym poszanowaniem dla historycznej tkanki miasta. 

– Nie spodziewali się kompletnej, jednolitej stylistycznie koncepcji całego ogrodu. To, co zobaczyli na naszych szkicach, urzekło ich. Od pierwszego wejrzenia zakochali się w tym projekcie, nie chcieli wprowadzać w nim jakichkolwiek zmian – podkreśla projektantka. 

Z widokiem na raj

Hyères Les Palmiers ma szczególny klimat, bardzo słoneczny, ciepły. Przez sześć miesięcy żyje się tu właściwie wyłącznie na świeżym powietrzu, ale i zimą ciepłe, słoneczne dni zachęcają do korzystania z tarasów. Dlatego też to one stały się kluczem do zaproponowanej koncepcji. Dzięki nim można było wykorzystać ponaddwumetrową różnicę terenów, między pierwotnym tarasem i ogrodem. 

– Nie chcieliśmy ingerować w zabytkowe elementy znajdujące się w ogrodzie. Zależało nam na stworzeniu czegoś w rodzaju tymczasowej scenografii, w której między zastanymi elementami architektury rozpięliśmy platformy (drewniane tarasy). Posłużyliśmy się językiem, który istniał, wykorzystując ciągnące się wzdłuż ogrodu zabytkowe murki – opowiada pani Aleksandra. 

Dzięki nim w ogrodzie powstały trzy olbrzymie, prostokątne donice, jedna pełniąca funkcję basenu, dwie wysadzane kwiatami. Z kolei główną osią całego założenia stała się linia łącząca wyjście z willi z malowniczym widokiem. Z tego miejsca rozchodzą się wstęgi prowansalskich roślin i murki, prowadzące nasz wzrok w najdalsze zakątki ogrodu. Każdy następny stopień i każda, zawieszona w zieleni, platforma tarasowego ogrodu odkrywa przed nami nową perspektywę na średniowieczne miasto i dalej Lazurowe Wybrzeże. 

Relaks w zaciszu 

W słonecznym śródziemnomorskim ogrodzie nie mogło zabraknąć miejsc, w których można nie tylko wypocząć, ale także nabrać sił witalnych i pozytywnej energii. Właściciele marzyli o basenie, jednak wkomponowanie go w zabytkową przestrzeń nie było łatwe. Pojawiły się przede wszystkim problemy natury logistycznej. Do budynku nie było dobrego dojazdu, nie można było skorzystać z ciężkiego sprzętu, ciężarówek, a delikatne i słabe podłoże wykluczało nadmierne obciążanie. Projektanci zdecydowali się więc zastosować lekką, metalową konstrukcję obudowaną murkami, swego rodzaju donicę, tworzącą nieckę basenu, umieszczoną bezpośrednio na ziemi z opaską w postaci drewnianego tarasu. W drugiej znacznie węższej i niżej położonej donicy znajduje się pachnąca lawenda, zaś w kolejnej – delikatny i eteryczny płomyk (Phlox White Delight). W zacisznym zakątku ogrodu pod parasolem nielicznych w tej części ogrodu drzew swoje miejsce znalazło także komfortowe SPA.

Z kolei w najwyższym punkcie ogrodu, na lewo od wejścia, pod dającym kojący cień w słoneczne dni, bladofioletowym baldachimem stworzonym z glicynii i winogron zaaranżowana została jadalnia – miejsce wspólnych spotkań, dyskusji i biesiadowania, ale też idealny punkt obserwacyjny, z którego rozpościera się najciekawszy widok w całym ogrodzie na biegnące w dół ku wybrzeżu wąskie uliczki starego miasta. Warto też zwrócić uwagę na znajdujący się tuż przy wyjściu z salonu do ogrodu taras, pokryty oryginalnymi, ręcznie wykonanymi płytkami. Projektanci zachowali go w pierwotnej formie, stare płytki zdjęli, poddali renowacji i ponownie ułożyli w tym samym miejscu. Teraz może służyć nie tylko jako miejsce odpoczynku i korzystania z kąpieli słonecznych w bliskim sąsiedztwie basenu, ale także jako scena wspólnych tańców i zabaw.

Gra kolorem i kształtem 

Otoczenie willi Ambroise Thomasa zmienia się wraz z porami roku. Jednak zaskoczy nas ono niespotykanymi w naszym klimacie kompozycjami kolorystycznymi. Zimą ogród wygląda niezwykle optymistycznie. Większość drzew cytrusowych obsypana jest wtedy cytrynami, grejfrutami i pomarańczami. Mieni się żywymi, soczystymi barwami nie tylko owoców, ale też liści. Latem z kolei – kiedy intensywne słońce rozświetla ciepły odcień zabytkowej elewacji budynku, kwiaty i rośliny w ogrodzie nadają mu chłodniejszą barwę. Zimne odcienie lawendy, biel i róż gaury i srebrnoszara rozplenica robią wszystko, aby stanowić skuteczną przeciwwagę dla zbyt ciepłych promieni rozpalonego słońca. Na pytanie, czy to ogród prowansalski, projektantka odpowiada, że tak naprawdę łączy on w sobie dwa pierwiastki: prowansalski i śródziemnomorski. Pierwszy zachwyca chłodnymi barwami, ale także eterycznością i delikatnością. Różowa gaura (Gaura lindheimeri), rozplenica biała (Pennisetum), lawenda i Perovskia (lawenda Afganistanu) tworzą w ogrodzie rodzaj lekkiej chmurki i kontrastują z gładkimi, błyszczącymi liśćmi drzew cytrusowych. Obok kolorystyki równie ważna jest geometria. W sferze architektury bazująca na prostokątach, natomiast w przypadku roślin operująca okrągłymi kształtami owoców cytrusowych czy białymi kulistymi kwiatostanami Agapanthe, które zachowują swoją nieskazitelną formę przez cały okres kwitnienia. Tę dominację przełamują z kolei proste i cienkie linie irysów, lawendy i ozdobnych traw. 

W ogrodzie nie ma zbyt wielu drzew, poza zachowanymi starymi kasztanowcami, niskimi drzewkami cytrusowymi. Nie mogło w nim jednak zabraknąć akcentów w postaci palm – w końcu jesteśmy w Hyères Les Palmiers, które posiada wyjątkowo dobry klimat do uprawy tych drzew, dzięki czemu zdobią one większość uliczek tego malowniczego miasta.

Magia światła

Jednym z życzeń inwestorów była możliwość urządzania w ogrodzie wieczornych przyjęć. Pomosty (tarasy) nie tylko organizują przestrzeń, ale też doskonale sprawdzają się podczas przyjmowania gości. Wieczorem, przy wykorzystaniu nastrojowego oświetlenia, w ogrodzie powstaje magiczna przestrzeń, a na każdym jego poziomie można zorganizować zupełnie oddzielne, żyjące swoim życiem „platformy” towarzyskie. Bardzo ważną rolę odgrywa oświetlenie, które dopiero po zmroku wydobywa w pełni jego urok i piękno. Wielkie spoty wbudowane w posadzkę podkreślają urodę historycznej elewacji willi. Podświetlone korony cytrusowych drzew stanowią dominujące punkty świetlne w zielonej części ogrodu, a delikatne światło ledowe sprawia wrażenie, jakby ślizgało się po powierzchni zabytkowych murków.

Historia z happy endem

Współpraca architektów z inwestorami podczas realizacji projektu przebiegała w harmonii i pełnym zaufaniu. Zaprzyjaźnili się ze sobą na tyle, że gdy właściciele zaproponowali, żeby to właśnie w ich magicznym ogrodzie zorganizowali swoje kameralne wesele, nie zastanawiali się ani chwili. Atmosfera tego wieczoru była tak wyjątkowa, jak wyjątkowe jest to miejsce. Przenikające się aromaty prowansalskiej i śródziemnomorskiej scenerii, namacalna bliskość wielkiej historii i fortepianowy koncert, którego nie mogło przecież zabraknąć w willi sławnego francuskiego kompozytora. I wzruszające słowa właściciela, który podczas weselnego toastu zażartował, że w życiu słucha tylko dwóch kobiet – żony i architekta. 




Autor: PROJEKT I ZDJĘCIA: Aleksandra i David, Architektura i Design /www.aledav.com TEKST: MARIA KUBALA