ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  INSPIRACJE  /  Willa Magnolia str. 1

Willa Magnolia

Willa Magnolia

Fot. Paweł Ulatowski


Ze wzgórza otoczonego sosnami i ostrolistnymi dębami ochrowe domki miasteczka Mougins podziwiają fale Morza Śródziemnego. Wieczorem nakładają lawendowe okulary okiennic i tulą się do siebie. Romantyczny obraz tej okolicy zachwycił nawet Pabla Picasso, który spędził tu ostatnie lata życia. Ale nie tylko on uległ jej urokowi...


Sotyrys i Aleksander Pantopulosowie, braterski duet z krakowskiej pracowni Digital Effect Design Studio, pragnęli, aby ich dzieło emanowało spokojem. Nie zamierzali wywoływać gwałtownych emocji. Projektując willę Magnolia, sięgnęli po medytacyjne, dalekowschodnie akcenty. Szczególnie zaś zainspirowała ich lekkość cesarskiej rezydencji Katsura w Kioto, dawnej stolicy Japonii.

— Mistrzowie modernizmu, Le Corbusier, Mies van der Rohe, Walter Gropius, fascynowali się prostotą i czystością architektury Japonii. Cenili linearność i upraszczanie form. My także chcieliśmy nawiązać do tej klasycznej estetyki — wyjaśnia Sotyrys Pantopulos.

Magnolia, lawenda, wiśnia...

Sprawnie posługując się egzotyką, architekci nie zapomnieli o europejskich mistrzach designu. Ich dzieła wypełniły wnętrza willi. Są to prace współczesnych gwiazd, Starcka, braci Bouroullec czy Urquioli, ale również klasyków.

— Pochyliliśmy się nad wzorniczą tradycją, unikając elementów, które po jakimś czasie mogłyby okazać się wątpliwe jakościowo. Wiele designerskich pomysłów, które wykorzystaliśmy, nie powstało wczoraj. Projekty van der Rohe czy Le Corbusiera połączyliśmy z nowymi. Myślę, że się udało. Nawet zabawne, kolorowe wzory sprzętów Moroso z pokoju dziecięcego nie brzmią jak dysonans — mówi architekt.

Projektanci mogli bez przeszkód realizować swoją wizję. Komplementują inwestorów, ich gust oraz wiedzę. Są im wdzięczni za uszanowanie twórczej autonomii. Współpraca zaowocowała powstaniem magicznego miejsca, w którym lawenda Prowansji pozdrawia japońską wiśnię.

Inteligentne piękno

Trzykondygnacyjna willa nie odwraca się od otoczenia. Jej wspaniałe tarasy, delikatnie obramowane szklanymi balustradami, otwierają się na minimalistyczny ogród. Elewację tworzy zgodna para: biały piaskowiec i drewno okoume. Materiały dają przykład harmonijnego porozumienia, które określa całą willę.

— Budynek nie jest agresywny, lecz dyskretnie położony na zboczu. Od strony podjazdu nie widać, że jest taki duży — zaznacza Sotyrys Pantopulos.

Oszałamiające tysiąc metrów powierzchni użytkowej pozostawiło architektom całkowitą swobodę w urządzeniu wnętrz. Naturalne piękno kamienia, drewna i szkła idzie w parze z wyrafinowanym wzornictwem. Kompozycji nie burzy nowoczesna technologia: system domu inteligentnego niemieckiej marki Gira oraz sprzęt audio-wideo zaprojektowany przez Davida Lewisa dla firmy Bang&Olufsen.

Klasycy w sypialni

Na parterze architekci umieścili główną, reprezentacyjną strefę willi. Obszerny salon utrzymany w czerni i bieli oczarowuje designem mebli. Wygodne sofy i szklane stoliczki autorstwa Piero Lissoniego oraz fotel Egg Arne Jacobsena to bohaterowie tego pomieszczenia. W sąsiadującej z salonem sypialni zachwyci koneserów biały fotel Barcelona projektu Ludwiga Miesa van der Rohe, oświetlony przez innego klasyka: sufitową lampę PH Artichoke Poula Henningsena. Ściany z czarnego kamienia i jasnego trawertynu to galeria sztuki, którą zdobią dzieła Hiroshige Andō. Z sypialni można przejść do salonu łazienkowego, aby przyjrzeć się z kolei dokonaniom nowoczesnego wzornictwa – armaturze i sprzętom zaprojektowanym przez Philippe’a Starcka dla marki Axor.

Grafiki na szkle

Część parteru z sypialnią i salonem oddzielona jest od strefy jadalnianej westybulem i urządzonym w stylu japońskim ogródkiem. To tutaj, wśród bambusów, medytuje kamienny Budda z Kamakury, dyskretnie wskazując drogę do jadalni i kuchni. Na wzór chashitsu, pomieszczenia do przygotowania i spożywania herbaty, stanowią one osobne, oszczędnie urządzone sanktuaria. Kuchnię ozdabiają jedynie grafiki na szkle przesuwanych drzwi autorstwa Matsumury Keibuna, Kishimi Renzana i Watanabe Seitei, zaś najwdzięczniejszą dekoracją jadalni ze stołem projektu Jeana Prouvé jest panorama okolicy za oknami.

Panorama z jacuzzi

Malowniczy krajobraz można podziwiać także z mniejszych tarasów pierwszego piętra, najlepiej zażywając wodnych uciech w luksusowym jacuzzi. Znajduje się tu główna sypialnia z salonem łazienkowym i garderobami oraz nadbudowana, szklana przestrzeń, którą wypełniły pokoje dziecięce. To prawdziwy „domek na drzewie”, który zachęca do zabawy gustownymi meblami projektu Edwarda van Vlieta dla marki Moroso oraz zwierzątkami-dekoracjami autorstwa Eero Aarnio. W ciepłe, słoneczne dni igraszki przenoszą się na zewnątrz. Część dla dzieci posiada bowiem własny taras z trawnikiem.

 

Sufit jak żagiel

W sypialni na piętrze również natkniemy się na klasyków wzornictwa. Zdobią ją fotele Lounge Chair, zaprojektowane przez Charlesa i Ray Eamesów oraz słynny stolik Isamu Noguchiego ze szklanym blatem. Nad dużym łóżkiem zamiast płaskiego sufitu faluje płótno żaglowe, przypominając o bliskości morza.

— Chcieliśmy uzyskać wrażenie otwartej przestrzeni. Przypomniałem sobie o pergolach, na jakie natrafiłem, wypoczywając na wakacjach w egzotycznych miejscach. Przez materiał rozpięty na drewnianych konstrukcjach przebija słońce, ten sam efekt przenieśliśmy do wnętrza sypialni. Odpowiednio sterując światłem przy otwartych oknach, czujemy się jak na plaży — opisuje Sotyrys Pantopulos.

Luksus pod ziemią

Architekci pamiętali o strefie luksusu i rozrywki. Umieścili ją na najniższej kondygnacji, projektując wnętrza służące fizycznemu i intelektualnemu wypoczynkowi: winiarnię z piwniczką, kino domowe, bibliotekę, salkę fitness i spa. Zgodnie z nauką buddyjskich sutr, oświecenie można przecież osiągnąć przez radość z przyjemności dostatku oraz towarzystwa przyjaciół. Sercem tej części rezydencji jest pomieszczenie kinowe – królestwo komfortu i... różnorodności. Odpoczywając na białych sofach, delektujemy się ulubionym filmem...

Budda ukoi

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby spędzić czas inaczej, na przykład stoczyć z przyjacielem zwycięską partię bilarda, aby później pochwalić się wygraną biesiadującym przy barze... Romantycy zgromadzą się jednak przy kominku z czarnego kamienia. Ukoi ich nie tylko ogień, lecz także energia płynąca z ustawionych obok posążków Buddy.

— Wyrażają one tybetańskie aspekty Buddy, które mają ochraniać mieszkańców — tłumaczy architekt. — Posążki znajdują się nie tylko w sali kinowej, ale także w salonie, sypialniach i spa. Dlaczego Tybet, a nie Japonia? Japoński buddyzm skoncentrowany jest na Buddzie Amithabie, natomiast w jego tybetańskiej wersji pojawia się całe mnóstwo jego aspektów. Chciałem nawet stworzyć „willę tysiąca aspektów Buddy”, ale nie zdołalibyśmy ich wszystkich zgromadzić...

Designerskie łazienki

Wieczór pełen wrażeń ma się ku końcowi. Goście willi Magnolia nie muszą jednak błądzić po piętrach, aby udać się na nocny wypoczynek. Korytarz o bambusowych ścianach, jak japoński genkan, odprowadzi ich wprost do trzech sypialni, każdej z oddzielną łazienką.

— Urządziliśmy łazienki jednorodnie, dedykując każdą z nich designerom. W jednej zgromadziliśmy sprzęty Erwana i Ronana Bouroullec, w innych: Antonia Citteria oraz Philippe’a Starcka. Nie chcieliśmy też tworzyć nowych aranżacji, pozostawiając przedmioty w porządku ustalonym przez samych autorów. Projektowaliśmy z pokorą, nie wywracając oryginalnych pomysłów „do góry nogami” — mówi Sotyrys Pantopulos.

Japonia śródziemnomorska

Dalekowschodnie akcenty przejawiają się także w ogrodzie. Geometryczny trawnik okalają deptaki z drewna teakowego niczym kogetsudai, plac kontemplacji srebrnej tarczy księżyca. Wokół szumią wysokie drzewa, dyrygowane przez palmy. Pamiętajmy, że jest to Japonia śródziemnomorska! W centrum zielonej połaci, architekci narysowali niebieski prostokąt basenu, ustawiając przy nim nowoczesne meble ogrodowe projektu Jean-Marie Massauda. Odnajdziemy je także w pobliskim pawilonie japońskim, wykonanym z białego drewna, dającym schronienie spacerowiczom przed palącym prowansalskim słońcem.

Co na to Picasso?

Na przedwiośniu magnolie chwalą się bujnymi kwiatami, zanim na dobre wypuszczą zielone listki. Dorodne kielichy wyglądają jak bukiety tulipanów, ozdabiające półnagie kreski gałązek. Naturalny przepych sąsiadujący z graficznym minimalizmem to estetyka bliska willi w Mougins, imienniczki drzewek. Czy zamieszkałby w niej Pablo Picasso?

— Picasso był artystą bezkompromisowym, maksymalnym awangardzistą. A willa składa hołd temu, co już we wzornictwie i architekturze powstało, a więc trudno byłoby mu to zaakceptować. Magnolia jest jednak dla nas wyjątkowa. Cieszymy się, że mogliśmy zrealizować w całości ponadczasowy projekt, który uznaje ciągłość idei — podsumowuje architekt.




Autor: Karol Usakiewicz, fot. Paweł Ulatowski