ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  POSESJA  /  Archeologia, białe kruki i Kolasiński str. 1

Archeologia, białe kruki i Kolasiński

Archeologia, białe kruki i Kolasiński


Wnętrze berlińskiego domu nie ma nic wspólnego z powierzchowną estetyką. Naturalne, jak najmniej przetworzone materiały, subtelny minimalizm i surowe przestrzenie – wszystko to pozwala odnaleźć zapracowanym na co dzień inwestorom wewnętrzny spokój i harmonię. 


Właściciele domu, młoda para, poznali się podczas studiów w Stanach Zjednoczonych. Ona pochodzi z Azji, a on jest Niemcem. Na co dzień żyją bardzo aktywnie i prowadzą wspólną firmę. Szukając miejsca na swój pierwszy wspólny dom, wybrali Berlin, a dokładnie modną dzielnicę PrenzlauerBerg, w której nie brakuje zielonych skwerów i parków. Choć gęsta zabudowa nie sprzyja nowym inwestycjom, to właśnie dzięki wewnętrznym dziedzińcom deweloperzy coraz częściej wykorzystują te tereny na budowę domów jednorodzinnych. Projekt budynku wykonało niemieckie biuro architektoniczne Eike Becker Architekten. To nowoczesny trzypiętrowy bliźniak, w którym udało się wygospodarować także miejsce na taras na dachu i niewielki ogródek, co w Berlinie uchodzi za luksus.

Sztuka prostoty

Nieprzepełnione dekoracyjnymi bibelotami wnętrze, ale czysta, minimalistyczna, zmysłowa przestrzeń – taki efekt chcieli osiągnąć inwestorzy. Zależało im przede wszystkim na zachowaniu loftowego charakteru betonowej architektury, w taki sposób, aby z jednej strony nie straciła ona waloru naturalności, a z drugiej tworzyła przestrzeń prywatną, przystosowaną do codziennego życia. Realizacji zadania podjął się deweloper designyougo, który nie tylko zadbał o dostosowanie projektu do potrzeb właścicieli, ale także zaprojektował i wykonał wszystkie stałe zabudowy – w kuchni, salonie, holach i łazience, idealnie wpisując je w oryginalny pomysł na prostą, pozbawioną niepotrzebnych barier przestrzeń. Okazało się, że sukces minimalistycznego wzornictwa drzemie w materiałach. Surowe, betonowe ściany, lastryko na posadzkach, przeszklona klatka schodowa, ukazująca wewnętrzny szkielet domu czy betonowe stropy stworzyły niezwykły klimat. Szklane ściany rozmyły wewnętrzne podziały i otworzyły poszczególne strefy pięter. Aby wydobyć piękno naturalnych faktur i podkreślić przestrzenny charakter architektury, wykorzystano oświetlenie LED oraz minimalistyczne punktowe lampy. Wszystkie elementy funkcjonalne, czyli klamki i półki zostały ukryte, a drzwi otwierane są na dotyk.

Wnętrze z duszą

Trudne zadanie stworzenia z tej przestrzeni – wyraźnie sytuującej się na pograniczu architektury brutalistycznej – wnętrza funkcjonalnego, sprawdzającego się w codziennym życiu, inwestorka powierzyła Jackowi Kolasińskiemu. Jak doszło do ich spotkania? Gospodyni zobaczyła publikację projektu Pana Jacka w magazynie wnętrzarskim. Wiedziała, że styl projektanta, z jednej strony wyrafinowany, świadomy historycznych nawiązań, a z drugiej – prosty, minimalistyczny, można rzec ascetyczny, świetnie będzie pasował do wyjątkowego wnętrza jej domu. Jak się okazało, miała doskonałą intuicję, a jej współpraca z projektantem, przebiegała tak, jakby rozumieli się bez słów.

– Dom jest modernistyczny, wnętrze – minimalistyczne. Ideą, której podporządkowałem swoje wybory była między innymi japońska filozofia Wabi sabi – zauważa projektant. Według niej, prawdziwe piękno nie ma nic wspólnego z panującymi kanonami, nie jest powierzchowne, ale sięga głębiej i dotyka samego sedna rzeczy. Estetyka gloryfikuje prostotę, surowość, skromność i naturalne materiały. Wszystkie meble, które były projektowane na potrzeby tego wnętrza – stół i ława w jadalni, łóżko i wieszaki do sypialni oraz szezlong – są materialnym potwierdzeniem tej idei.

Archeologia dizajnu

Praca Jacka Kolasińskiego nad każdym wnętrzem przypomina archeologię – żmudne poszukiwanie zapomnianych ikon polskiego i światowego dizajnu z najlepszego jego zdaniem okresu przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Wśród starych, zniszczonych, niepotrzebnych mebli projektant odnajduje prawdziwe wzornicze perełki i poddaje je renowacji, nadając im nowe życie. Ma również sporą kolekcję mebli, które sam zaprojektował na potrzeby najróżniejszych realizacji.

Dom w Berlinie wymagał stworzenia od podstaw kilku nowych projektów, wśród których znalazły się m.in. dębowy, olejowany stół i ława do jadalni. Do tego zestawu doskonale dopasowały się wyprodukowane w latach 60. w Horgen Glarus krzesła z litego dębu, które zaprojektował Willy Guhl.

– Niezwykle trudno je dostać. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności pozwolił na to, by te białe kruki znalazły się w tym wnętrzu. Kiedy do nas dotarły, były w opłakanym stanie. Usunęliśmy warstwę farby i daliśmy im nowe życie. Teraz prezentują się naprawdę pięknie – cieszy się Jacek Kolasiński. To niejedyne meble tego szwajcarskiego modernisty, które użyte zostały w realizacji. Charakterystyczne betonowe fotele na tarasie także są jego autorstwa. Podobnie było z fotelami, znajdującymi się na parterze tuż obok jadalni. Projekt niemiecki z lat 50., autor nieznany, ale jak tylko się pojawia na kolekcjonerskich aukcjach, natychmiast znika. W berlińskim wnętrzu meble te zyskały nowy wygląd dzięki lnianej, grafitowej tapicerce idealnie korespondującej z utrzymanymi w podobnej stylistyce zasłonami. Towarzyszy im stolik Jeana Prouvé – współczesna wersja pochodzącego z lat 50. projektu, wyprodukowana i wypromowana przez Vitrę..

Z akcentem zieleni

W słonecznym salonie także królują lata 50. Co więcej, proste, funkcjonalne linie mebli świetnie współgrają z surowym, betonowym wykończeniem ścian i podłóg. I tak obok współczesnej, modułowej sofy i nowoczesnej, niskiej zabudowy wykonanej na zamówienie, świetnie komponuje się klubowy fotel zaprojektowany w 1962 roku przez czeskiego projektanta Miroslava Navratila. Uzupełnieniem aranżacji jest stolik pochodzący z tego samego kompletu, który nie był produkowany seryjnie, a na świecie dostępny jest tylko w kilkunastu egzemplarzach. Warto też zwrócić uwagę na oryginalną lampkę z drewnianymi elementami również z lat 50. Jednak głównym bohaterem tej aranżacji jest ręcznie tkany dywan Antonina Kybala. Jego soczysty zielony kolor i faktura rozświetlają surowe, loftowe wnętrze, dodając mu charakteru, zaś graficzny wzór sprawia, że przybiera on różne formy w zależności od oświetlenia i pory dnia.

W zaciszu intymności

Strefa wypoczynku domowników to obok sypialni także otwarta łazienka z centralnie usytuowaną betonową wanną i wykonaną w surowym loftowym stylu strefą prysznica. Idealnym dodatkiem ocieplającym ascetyczną stylizację było olejowane dębowe drewno, zastosowane w tym wnętrzu w prostych, punktowych wieszakach w łazience i modernistycznym łóżku. Oba projekty stworzone zostały przez Jacka Kolasińskiego. Lniane dodatki – w postaci grafitowej kapy i tapicerowanego wezgłowia – podkreślają prostotę i naturalny styl aranżacji. W czystym, surowym wnętrzu osiągnięcie wewnętrznej harmonii wydaje się proste, niczym w samotni pustelnika. n

Sztuka – nie tylko użytkowa

W tej niesamowitej realizacji warto zwrócić uwagę na kilka drobnych, lecz niezwykłej wagi detali, wpisujących się w styl całego domu. Są nimi chociażby wykonywane ręcznie przez garncarza naczynia – polskie siwaki, które zaprojektowały Olga Milczyńska, Antonina Kiliś, Magdalena Mojsiejuk i Irina Grishina, a które otrzymały w 2016 roku nagrodę must have na Łódź Design Festival.

Surowy, naturalny beton stał się z kolei doskonałym tłem dla czarno białych, abstrakcyjnych grafik Stanisława Dawskiego, polskiego artysty tworzącego w latach pięćdziesiątych. – Te grafiki są bardzo wyraziste i dekoracyjne. Doskonale komponują się w minimalistycznych wnętrzach – podkreśla Jacek Kolasiński. Projektant opowiada także o innym twórcy, którego obrazy znalazły się w berlińskiej willi. To brazylijski malarz Aecio Sarti, który swoje dzieła maluje na starych plandekach ciężarówek. Oczywiście te znajdujące się w domu w Berlinie także wykonane są na starej plandece – a to kwintesencja piękna, które tkwi w niedoskonałości – idei bliskiej wschodniej filozofii Wabi sabi. I tak historia tego wnętrza zatoczyła koło, by wrócić do źródła – harmonii, wewnętrznej równowagi i bogactwa duchowego, których w oryginalnym i niecodziennym domu w PrenzlauerBerg nie brakuje. 




Autor: TEKST: Maria Kubala, Projekt wnętrz: Loft Kolasiński, Jacek Kolasiński, www.loft‑kolasiński.pl Projekt architektoniczny: Eike Becker Architekten Projekt zabudowy wnętrza: designyougo – architects and designers, www.designyougo.com Zdjęcia: Karolina Bąk,