ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  POSESJA  /  Dwa światy str. 1

Dwa światy

Dwa światy


Pracownia Gregory Phillips Architects dostała nietypowe zlecenie. Do biura zgłosili się inwestorzy, którzy zakupili przepiękną, wiktoriańską rezydencję, ale wiekową posiadłość chcieli dopasować do współczesnych standardów. Poprosili, aby architekci zamienili wąskie korytarze i małe pomieszczenia w jasną i otwartą przestrzeń. Jednocześnie zależało im na zachowaniu zabytkowego charakteru domu.


Zanim wymagający inwestorzy trafili do pracowni Gregory Phillips Architects, prowadzili rozmowy z kilkoma biurami. Dopiero Gregory przekonał ich do swojej wizji rekonstrukcji domu. Kiedy przestawił klientom starannie przygotowany projekt koncepcyjny, ci decyzję podjęli od razu. Architekt nie byłby sobą, gdyby nie zaangażował się całym sercem w realizację tak wymagającego projektu. Ostatecznie zdecydował się na zachowanie oryginalnej formy budynku. Miał też fantastyczny pomysł w zanadrzu...

Nowe do starego

Aby spełnić marzenia inwestorów o jasnych i przestronnych wnętrzach, architekt zaproponował dobudowanie nowoczesnego pawilonu z obszernymi przeszkleniami.

– Moim klientom zależało na tym, aby dom zachował dotychczasowy wygląd. Jednocześnie marzyli o przestronnych i dobrze doświetlonych wnętrzach, które były sprzeczne z oryginalną architekturą willi. Dlatego zaprojektowaliśmy dodatkową część domu, która miała sprostać tym oczekiwaniom – opowiada Gregory Phillips. Warto nadmienić, że gospodarz jest energicznym i pełnym pomysłów twórcą gier komputerowych. Wspólnie postanowiliśmy zatem poszukać przestrzeni dla stref rozrywkowo‑rekreacyjnych, które oboje bardzo lubimy. Znaleźliśmy sposób na to, aby zorganizować na posesji kryty basen – dodaje z dumą projektant. 

Prywatna pływalnia powstała na poziomie piwnicy, którą ze względu na wymagania prawne trzeba było zorganizować na pochyłej powierzchni. W ten sposób z perspektywy najniższej kondygnacji możemy patrzeć na świat przez oryginalne okno, które otwiera przestrzeń na otaczający willę ogród. 

Z szacunkiem dla tradycji

Dobudowana konstrukcja ze szkła i stali zachwyciła inwestorów. Stała się jednocześnie najbardziej charakterystycznym elementem projektu. Była jednak tworzona z rozwagą i troską o to, żeby nie przytłoczyć oryginalnej architektury domu. Wielkość i kształt pawilonu pomyślano zatem wyjątkowo starannie. Architekt nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której zaburzone zostałyby proporcje pierwotnej bryły, a nowy element architektury przysłoniłby jej wyjątkową stylistykę. 

– Praca nad projektami o znaczeniu historycznym wymaga wielkiego szacunku dla zastanej formy, a także wyczucia stylu i proporcji. Chcieliśmy uniknąć wrażenia przypadku, dlatego dążyliśmy do tego, aby dobudowana część domu miała stonowany wygląd. Staraliśmy się też, aby współczesna estetyka nowego elementu nie zaburzyła tradycyjnego charakteru posesji – tłumaczy Gregory Phillips. 

Ogromną zaletą powstałej konstrukcji jest otwarcie wnętrz na niezwykły krajobraz otaczający rezydencję. Malownicze widoki tchną w nową część domu niepowtarzalny klimat i sielską atmosferę. Aby nadać obu budynkom spójny wątek, architekt podjął decyzję, że zarówno stara, jak i nowa fasada przybiorą ciepły odcień bieli.

Okna na świat

Gregory Phillips uwielbia pracę nad projektami, w których zachowana jest doskonała relacja między otoczeniem domu, a jego poszczególnymi wnętrzami. 

– Jeśli masz piękny widok z pokoju, musisz mieć możliwość cieszenia się nim! – krótko kwituje. Wszystkie jego projekty zakładają realizację podstawowej idei: wnętrza i krajobrazy powinny uzupełniać się w sposób praktyczny i elegancki. Język architektoniczny charakterystyczny dla nowej części rezydencji, choć pełen kontrastów, uzupełnia tradycyjną formę wiktoriańskiej posiadłości. Otwiera ją na nowe standardy, charakterystyczne dla architektury XXI wieku.

Kreatywna rozbiórka

Aby powiększyć wnętrza rezydencji należało, niestety, wyburzyć niektóre ściany. Wszystkie przestrzenie harmonijnie się połączyły poprzez konsekwentne wykończenie podłóg drewnem z orzecha oraz stosowanie bieli na ścianach. Projektant postawił na stonowaną i monochromatyczną bazę, wzbogaconą akcentami kolorystycznymi charakterystycznymi dla epoki wiktoriańskiej. Najbardziej eklektycznym wnętrzem, łączącym nowoczesne formy z wątkami tradycyjnymi, jest reprezentacyjna jadalnia. Jej centrum stanowi ogromny stół, zapewniający miejsce kilkunastu biesiadnikom. Mebel liczy dokładnie tyle samo lat, co rezydencja. I jedno, i drugie pochodzi z 1840 roku. Stołowi towarzyszą dizajnerskie krzesła, które rozpozna każdy koneser współczesnego wzornictwa – to modele Mr Impossible, które zaprojektował Eugeni Quitllet oraz Victoria Ghost autorstwa Philippe’a Starcka. W jadalni można też podziwiać oryginalny i dobrze zachowany kominek, uprzyjemniający domownikom długie wieczory. Powiększenie części jadalnianej sprawiło, że nabrała ona idealnych proporcji w stosunku do imponującej wysokości wnętrza. Remont stał się też dobrą okazją do zamontowania nowych, francuskich drzwi balkonowych. 

Zielono wszędzie!

Najstarsza część domu, oprócz jadalni, skrywa też przytulny salon z wiekowym kominkiem, garderobę oraz sypialnie z łazienkami. Na piętro prowadzi niewielki hol, w którym inwestorzy wyeksponowali rodzinną galerię zdjęć, będącą ciekawym elementem aranżacji. W nowym pawilonie, wybudowanym na niewielkim podwyższeniu, architekt zorganizował nowoczesną kuchnię z małą jadalnią oraz salonik wypoczynkowy. Dzięki obszernym przeszkleniom nawet podczas gotowania można mieć zieleń w zasięgu wzroku. Barwa ta jest też dominującym akcentem kolorystycznym w tej części willi. Wszystko za sprawą fantazyjnych krzeseł, nowoczesnych grafik i naturalnych obrazów widocznych za oknem. To właśnie stąd rozpościera się fantastyczny widok na okolicę. 

Zabytek na miarę

Podczas renowacji domu architekt starał się poprawić jego stan, mimo ograniczeń jakie stawiała zabytkowa konstrukcja. Rezydencja została gruntownie ocieplona, wymieniono wszystkie podłogi, a gilotynowe okna wzbogacono o nowe szyby w celu zmniejszenia strat ciepła. 

– Podczas projektowania zawsze staram się łączyć estetykę i funkcjonalność z potrzebami i stylem życia moich klientów. Poszukuję takich rozwiązań, które sprawiają, że każdy element od mebla, przez całe wnętrze i ogród dają mieszkańcom poczucie luksusu i otaczającego ich piękna – podkreśla Gregory Phillips. 

Prace nad projektem trwały 15 miesięcy. Wiktoriańska rezydencja z nowoczesną dobudówką stała się ciekawym połączeniem dwóch pozornie odległych światów. Mieszkańcy korzystają z nowej i pierwotnej części domu w równym stopniu. Twierdzą, że dom nie jest ani tradycyjny, ani nowoczesny. Można o nim za to powiedzieć, że stał się jedynym w swoim rodzaju miejscem – pełnym ciepłej, rodzinnej atmosfery. 




Autor: Tekst: Gregory Phillips Architects/www.gregoryphillips.com Tłumaczenie i opracowanie: Anna Lewczuk , fot. Darren Chung/www. DarrenChung.com