ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  POSESJA  /  Oryginalne mieszkanie w Szczecinie według Jacka Kolasińskiego str. 1

Oryginalne mieszkanie w Szczecinie według Jacka Kolasińskiego

Oryginalne mieszkanie w Szczecinie według Jacka Kolasińskiego


Wnętrza Jacka Kolasińskiego są charakterystyczne – mają rozpoznawalny, unikalny styl. Klienci, którym projektuje mieszkania, wiedzą, że należy mu bezgranicznie zaufać, a on odwdzięczy się, prowadząc ich w nieznane wcześniej rejony wyrafinowanej estetyki. 


Dokładnie tak było w przypadku mieszkania w kamienicy na skraju parku... Inwestorom zależało, aby projektant zajął się nie tylko koncepcją przyszłego wnętrza, ale także wybrał przestrzeń, która pozwoliłaby mu stworzyć charakterystyczny dla jego prac klimat. Wybór nie był przypadkowy. Blisko 120‑metrowe mieszkanie znajduje się w jednym z najpiękniejszych miejsc w Szczecinie. Otoczony zielenią parków sznur zabytkowych kamienic ciągnie się wzdłuż malowniczego jeziora. Ten uroczy zakątek cieszy się dużą popularnością wśród szczecińskiej elity. Pan Jacek zaprojektował tam niejedno mieszkanie. – Szczególnie poddasza są nadzwyczaj urokliwe – zauważa projektant. Mieszkania w zabytkowych przedwojennych kamienicach są wyjątkowe. Na każdym kroku historia przeplata się w nich ze współczesnością. Przestronne, wysokie wnętrza, wąskie i długie korytarze, przejściowy układ pomieszczeń i charakterystyczna dla kamienic stolarka – smukła, okolona masywnymi ościeżnicami – to zapowiedź sentymentalnej podróży, w którą zapraszamy Państwa wraz z projektantem wnętrza Jackiem Kolasińskim.

Historie ukryte

– Kiedy rozpoczynałem prace, mieszkanie było w opłakanym stanie, wiele lat nieremontowane, co chwila odkrywało przed nami kolejne tajemnice. Staraliśmy się zachować w nim jak najwięcej elementów autentycznych – opowiada Jacek Kolasiński, właściciel studia Loft Kolasiński ze Szczecina. Oryginalna drewniana podłoga z desek otrzymała naturalne, olejowane wykończenie, a tradycyjne cementowo‑wapienne tynki gdzieniegdzie potrzebowały uzupełnienia i wyrównania. Największą niespodziankę skrywały jednak sufity w salonie i sypialni. Grube warstwy farby przykryły oryginalną sztukaterię. – Była dobrze zachowana. Nie wymagała dużych napraw, uzupełniliśmy dosłownie kilka fragmentów – zauważa projektant – W korytarzu i kuchni po zdemontowaniu linoleum odkryliśmy z kolei dębowy parkiet, który – podobnie jak deski – pokryty został naturalnymi olejami.

W poszukiwaniu... najlepszych wzorów

Historyczna tkanka prezentowanego wnętrza wymagała szczególnego potraktowania. Urodę zabytkowej architektury odpowiednio wyeksponował oszczędny, lecz niezwykle wyrafinowany styl Jacka Kolasińskiego. Meble, oświetlenie i tkaniny – wszystkie elementy wyposażenia w mieszkaniu są perfekcyjnie przemyślane i dopasowane. Większość z nich to oryginalne egzemplarze z lat 50. i 60., niektóre nawet 20. XX wieku, które projektant z kolekcjonerską pasją wyszukiwał na aukcjach lub w prywatnych zbiorach. 

– Lubię taką archeologiczną pracę. W urządzaniu wnętrz i dobieraniu wyposażenia najistotniejsze jest dobre, sprawdzone, „rasowe” wzornictwo, za którym ukrywa się oczywiście szeroki kontekst historyczny – przyznaje właściciel pracowni Loft Kolasiński.

Pan Jacek ma sentyment do przeszłości. Przyznaje, że to co najlepsze w dizajnie wydarzyło się między latami dwudziestymi a siedemdziesiątymi XX wieku. – To była eksplozja nowych, oryginalnych wzorów, które w istotny sposób ukształtowały nasze poczucie estetyki. Obecnie w ciągu roku powstaje tylko kilka naprawdę innowacyjnych projektów, pozostałe odwołują się do tego, co już w przeszłości stworzono.

Wyjść poza schematy

W prezentowanych wnętrzach odkryjemy liczne nawiązania do Bauhausu i postmodernizmu lat 50. i 60. Chociażby w łazience na podłodze użyte zostało lastryko w formie polerowanych kafli. Dla wielu osób materiał ten kojarzy się z niechlubnymi czasami PRL‑u. Zdaniem projektanta, należy obalić mit, że lastryko to nieelegancka okładzina. Ten szlachetny materiał – niestety też bardzo trudny w obróbce – chętnie wykorzystywany jest przez dizajnerów na całym świecie w bardzo prestiżowych realizacjach. Okładzina będąca mieszanką betonu, wody, cementu i grysu świetnie sprawdziła się w utrzymanej w zgaszonych szarościach łazience. Z tą estetyką komponuje się też umywalka. To oryginalny polski produkt pochodzący najprawdopodobniej z przełomu lat 60. i 70. – Jak to się stało, że jest w tak dobrym stanie? Nigdy wcześniej nie została użyta. Kiedy do nas dotarła była jeszcze fabrycznie zapakowana – dodaje pan Jacek. 

W surowym łazienkowym wnętrzu uwagę przykuwa jeszcze jeden, bardzo oryginalny element. Drewniana szafka z lustrem MB1 autorstwa Jacka Kolasińskiego, która na tegorocznych targach Łódź Design Festival otrzymała prestiżowy tytuł MUST HAVE. Funkcjonalna, naturalna, modułowa – ociepla proste, bardzo oszczędne w stylistyce wnętrze. Zresztą w mieszkaniu honorowe miejsce zajął jeszcze jeden mebel pochodzący z autorskiej kolekcji projektanta – drewniane, olejowane łóżko, które po raz pierwszy zaprezentowane zostało w wersji z praktyczną, wysuwaną półką. 

Z przewodnika kolekcjonera

Projektant nie ukrywa, że w jego pracach bardzo istotna jest spójność kompozycji. W szczecińskim mieszkaniu, jak w malarskim dziele, ciepła biel ścian zostaje przełamana intensywnymi barwnymi akcentami. Rolę tych kontrapunktów pełnią dywany i afisze filmowe. Obok naturalnych materiałów pojawia się więc czerwień w postaci dywanu w salonie autorstwa czeskiego projektanta Antonina Kybala oraz oryginalnego afiszu w sypialni, zapowiadającego premierę „Matadora” Pedro Almodovara w 1986 roku. – Afisz składał się z dwóch części. Co ciekawe, odnalazłem również na tym plakacie nazwisko autora i nazwę studia graficznego, które go wykonało – z pasją opowiada Jacek Kolasiński. Z kolei awangardowe, operujące geometrycznym wzorem dywany Kybali są obecnie bardzo poszukiwane na świecie, a niektóre egzemplarze osiągają zawrotne ceny. 

To nie koniec historycznych odniesień. Tak naprawdę każdy mebel w tym mieszkaniu to odrestaurowany wzorniczy rarytas. Komplet wypoczynkowy – fotele, sofa i stolik to przykłady modernistycznego duńskiego wzornictwa. Autorem tego kompletu jest duńska projektantka Grete Jalk. Z kolei komoda w salonie to bardzo rzadki polski egzemplarz zaprojektowany przez Rajmunda Hałasa dla sieci Cepelia. – Komoda jest wyjątkowa, wzór drzwiczek przypomina mi stylistycznie brazylijski modernizm – zauważa pan Jacek. Na uwagę zasługuje również klasyk – fotel autorstwa Pierre Guariche w sypialni, oraz drobne detale nadające styl całej kompozycji, takie jak odrestaurowane i przywrócone do życia tranzystorowe radio norweskiej marki Kurér, które każdego poranka wita domowników sączącą się z jego głośników nastrojową muzyką. Oczywiście w wersji analogowej. 

Więcej światła

Wnętrza szczecińskiego mieszkania są przestronne i bardzo jasne. Strzeliste, duże okna kamienic i białe ściany optycznie powiększają pomieszczenia. Gdy zmierzcha, ich rolę przejmują lampy, których jest mieszkaniu nadzwyczaj dużo. Pochodzą z różnych części świata – Polski, Włoch, Czech i Francji. Odrestaurowane, dumnie prezentują się na statywach, elegancko wiszą ponad głowami domowników, bądź przycupnęły na komodach i innych domowych meblach. Każda z lamp wchodzi w dialog z towarzyszącą jej architekturą. Złoty żyrandol, pochodzący z lat 50. kontrastuje z oszczędną przestrzenią salonu. W podobnej stylistyce utrzymana jest także złota lampa w wykuszu. W sypialni odnajdziemy również wiszący model z lat trzydziestych, choć jak zauważa projektant, mogła być produkowana także na początku drugiej połowy XX wieku. Lampy na statywach to dzieło Polaka – Apolinarego Gałeckiego, którego konstrukcje znane są na całym świecie. 




Autor: Tekst: Maria Kubala Projekt: LOFT Kolasiński, Jacek Kolasiński www.loft‑kolasinski.pl zdjęcia: Karolina Bąk, www.karolinabak.pl