ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  POSESJA  /  Romantyczne mieszkanie śpiewaczki operowej str. 1

Romantyczne mieszkanie śpiewaczki operowej

Romantyczne mieszkanie śpiewaczki operowej


Instrumenty muzyczne, kwiaty, pudrowy róż, koronki po babci. I szpilki w przedpokoju! Nietrudno zgadnąć, czyje to wnętrze. Jest tak osobiste, jak ubranie szyte na miarę u najlepszego krawca. Idealnie leży i się nosi – podczas porannej krzątaniny, wieczornego wypoczynku czy wokalnych wprawek.  


Przypadek zrządził, że młoda śpiewaczka operowa, stojąca przed wyzwaniem urządzenia nowego ponadstumetrowego bliźniaka, trafiła do pracowni Agnieszki Szalbierz. Terminy były krótkie, więc należało zacząć jak najszybciej – a projektantka, do której zgłosiła się inwestorka, właśnie realizowała pilne zlecenie. Zarekomendowała więc swoją koleżankę i tak doszło do spotkania, które zaowocowało pięknym, niezwykle kobiecym, romantycznym, ale też przytulnym projektem wnętrza z muzycznymi wątkami w tle.

Biały fortepian

Właścicielka mieszkania zawodowo kształci się na śpiewaczkę operową, więc muzyka, instrumenty, nagłośnienie grały w tym wnętrzu główne role. Pierwszoplanowym aktorem domowej scenografii od początku miał być jednak fortepian.

– Na ten instrument czekaliśmy prawie dwa lata. Inwestorka zamówiła konkretny model uznanej marki Yamaha. Po tym jak fortepian dotarł na miejsce, został dodatkowo pomalowany na biało. Właścicielka domu marzyła o białym instrumencie, a to marzenie wyznaczyło styl i koncepcję aranżacji salonu – mówi projektantka Agnieszka Szalbierz. Fortepian to niejedyny instrument w mieszkaniu przyszłej śpiewaczki operowej. Są jeszcze skrzypce – pamiątka po dziadku, który także był muzykiem.

Romans z historią i rodzinnymi wspomnieniami przeplata się w tym wnętrzu z nowoczesnymi i inteligentnymi rozwiązaniami nagłaśniającymi. Nieważne, czy właścicielka przebywa właśnie w salonie, kuchni, łazience, sypialni czy garderobie – muzyki może słuchać wszędzie i o każdej porze. O odpowiednią akustykę, barwę i natężenie dźwięków dba system sprytnie ukrytych przed wzrokiem gości głośników Sonos.

Nowoczesna Prowansja

Choć właścicielka jest młodą i aktywną kobietą, przestrzeń domową traktuje jak swój prywatny azyl. Pragnęła więc, aby dom był przytulny i ciepły. Nie wyobrażała sobie wnętrz bez drewna, choć tak naprawdę – ze względów praktycznych – na podłodze znalazły się włoskie płytki imitujące ten naturalny materiał. Zostały ułożone w modną, klasyczną jodełkę. Zakochana w stylu prowansalskim młoda kobieta uwielbia koronki, ręcznie zdobione, oryginalne dekoracje i stylizowane meble. Marzyła o codziennym relaksie w otoczeniu miękkich, przyjemnych w dotyku materiałów, wśród wielobarwnych poduszek z roślinnymi i zwierzęcymi motywami, ale przede wszystkim o wygodnych fotelach, w których mogłaby godzinami przesiadywać z książką.

Pudrowy, lekko przygaszony – niczym skradziony z francuskich wrzosowisk – róż to ulubiony kolor młodej adeptki śpiewu, choć nie przeszkadzało jej to, że projektantka próbowała go nieco utemperować subtelnymi szarościami. Ach, i jeszcze kwiaty, mnóstwo kwiatów: w wazonach, na ścianach, obrazach, tkaninach i na sukience...

– Każda kobieta kocha błyskotki. Żeby więc dodać prowansalskim wątkom nieco nowoczesnego, ale też kobiecego charakteru sięgnęłam po szlachetne wykończenia – złoto, miedź, a także szkło i stal
– zaznacza projektantka.

Naszą uwagę w nietuzinkowym wnętrzu kradną również lampy. Pełnią w nim rolę ekskluzywnych dekoracji, choć niepozbawionych swojej podstawowej, użytkowej funkcji. Mają różne formy, w zależności od scenografii. Wśród nich są nowoczesne – na przykład ta w towarzystwie fortepianu i w holu przy wejściu, ale i barokowe – jak obsypany kryształami żyrandol w garderobie lub nad stołem w jadalni. Tymczasem tuż obok w salonie w strefie wypoczynku, niczym paw prezentuje swoje wdzięki buduarowa lampa Eos wykonana z prawdziwych piór. Abażury w stylu retro królują zaś w sypialni i łazienkach. Lampy zwykle stanowią kontrapunkt dla pozostałej aranżacji, niczym drogocenna biżuteria, która w jednej chwili zmienia wyraz kobiecej stylizacji.

Szyte u najlepszego krawca

-To mieszkanie wymagało podejścia, które raczej cechuje haute couture, w przeciwieństwie do gotowych produktów prêt à porte
– wspomina projektantka. – Wiele mebli zaprojektowanych jest przeze mnie lub wykonywanych na zamówienie z myślą o tym wnętrzu. Zdarzało się też, że wybierałyśmy gotowy mebel, lecz wymieniałyśmy w nim na przykład uchwyty czy nóżki, co zmieniało zupełnie jego pierwotny wyraz. Tak było na przykład z konsolą w holu, która otrzymała przepiękne, ręcznie malowane uchwyty.

Nawet w łazienkach znajdziemy prawdziwe perełki, które nadają osobowość wnętrzom. Chociażby metalowa półka, która przypomina trochę klatkę dla ptaków. Inny stalowy mebel pod umywalkę, zaprojektowany został specjalnie do tego wnętrza przez projektantkę, a wykonany u ślusarza. Półkę w stylu retro pokryto białą farbą z nowoczesnym matowym wykończeniem. Gustowne umywalki nie mogły być więc w białym kolorze, gdyż łazienki wymagały wyrazistego detalu. – Zamówiłyśmy je z Włoch, z firmy Hatria. Mają oryginalny kolor – mienią się odcieniami różu i fioletu, dzięki opalizującemu wykończeniu – zauważa Agnieszka Szalbierz.

Najciekawsza historia wiąże się jednak z drzwiami do garderoby. Miała to być przestrzeń nie tylko kobieca, ale też na wskroś prywatna, zarezerwowana tylko dla pani domu. Narodził się więc pomysł, żeby ją ukryć – tak jak kiedyś robiono to w zamkach z sekretnymi schowkami. Dlatego od strony sypialni ściana i drzwi marki Asilo pokryte są wzorzystą tapetą. Przejście jest niemal niewidoczne. Z kolei w garderobie znalazła się ogromna tafla lustra, która dodatkowo powiększa to pomieszczenie.

Okruchy wspomnień

Trudno jest wymienić wszystkie dodatki, które w tym wnętrzu mają osobisty charakter – nie są to tylko instrumenty. Inwestorka ma szczególny sentyment do kolażu na ścianie w jadalni, gdzie obok rodzinnych zdjęć, haftów, które kiedyś dostała od babci, i innych pamiątek są też kompozycje tapet i materiałów użytych w domu.

Urządzanie wnętrza trwało prawie dwa lata. Meble przybywały z różnych zakątków świata – inkrustowana toaletka z Indii, wysokie barowe krzesła i stolik w kąciku do czytania pod schodami – z Indonezji, stół w jadalni – ze Stanów Zjednoczonych. Znakomitą większość dekoracji właścicielka przywiozła z podróży po całym świecie. Teraz, pijąc poranną kawę, może wrócić wspomnieniami do jakiejś małej uliczki we Włoszech i uroczego butiku, w którym odkryła klasyczną stołową zastawę.




Autor: Tekst: Maria Kubala Projekt: Agnieszka Szalbierz, www.facebook.com/szalbierzdesign/ Zdjęcia: Agnieszka Brzozowicz, www.facebook.com/FotoTriColor