ARCHITEKTURA

STRONA GŁÓWNA  /  ARCHITEKTURA  /  POSESJA  /  Z wizytą u Vivian Reiss str. 1

Z wizytą u Vivian Reiss

Z wizytą u Vivian Reiss


Poznajcie Vivian Reiss. Bez grama przesady można powiedzieć, że to kobieta-orkiestra – architekt wnętrz, projektantka mebli, kostiumów i ogrodów, artystka, malarka, właścicielka galerii sztuki. Wyśmienita kucharka i ogrodniczka. To nie tylko fascynująca osoba, ale i prawdziwa koneserka ciekawego stylu życia. Spotkać ją można na przykład w Nowym Jorku, gdzie się urodziła, albo w Toronto, gdzie aktualnie mieszka. 


Dom Vivian z pewnością należy do kategorii: najbardziej oryginalne domy świata. Willa, która znajduje się w jednej z prestiżowych dzielnic Toronto, pochodzi z epoki wiktoriańskiej i pierwotnie była podzielona na kilkanaście mieszkań. Z jej historią związane są interesujące osoby. Jak opowiada Vivian Reiss, dom należał wcześniej do jednej z najbardziej znanych kanadyjskich rodzin. 

– Wcześniej mieszkała tu pani Baldwin z jedenaściorgiem dzieci. Tuż obok było mieszkanie brata jej zmarłego męża. Ciekawostką jest fakt, że szwagier właścicielki domu był pierwszym premierem Kanady – relacjonuje gospodyni.

Posesja, którą zakupiła artystka, wymagała jednak gruntownego remontu. Prace trwały kilka lat, ale nie był to czas stracony. I choć wyznawcy zasady, że mniej znaczy więcej, mają prawo zaprzeczyć, ludzie z nieograniczoną fantazją przyznają, że możemy teraz podziwiać prawdziwe arcydzieło! Jedno jest pewne – ten, kto raz obejrzy dom Vivian z pewnością zapamięta go na długo.

Stylistyczna mozaika

Wnętrza, które osobiście zaprojektowała Vivian, są idealnym odzwierciedleniem jej artystycznego stylu. Najlepszym tego wyrazem jest nieprzebrane bogactwo form, kolorów, dekorów i materiałów. Wszystko to projektantka zestawiła z charakterystyczną dla siebie fantazją. Każde pomieszczenie w domu przypomina wulkan barw i energii. Wszystkie razem stanowią wspaniałą mozaikę dekorów, zaczerpniętych z różnorodnych kultur i odległych zakątków świata.

– Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam mój przyszły dom, od razu objawił mi się jako kompletne dzieło sztuki. Uznałam, że odpowiednio zaaranżowany będzie doskonałym kontekstem do wyeksponowania obrazów. Z przyjemnością patrzę, jak prezentują się rozwieszone na ścianach, pomalowanych na różnorodne kolory. Chętnie zapraszam tu swoich klientów. Jak do galerii, w której można obejrzeć moje prace – mówi artystka.

Im więcej... tym lepiej!

Pytana o to, jaki miała pomysł na urządzenie swojego lokum, Vivian odpowiada, że przede wszystkim zależało jej na stworzeniu ciepłej rodzinnej atmosfery, ale i miejsca, które działałoby na wyobraźnię wszystkich domowników. Odrestaurowanie wiktoriańskiej rezydencji, położonej w bliskim otoczeniu luksusowych butików, nie było łatwym zadaniem. Jednak nawet w tej nachalnej aurze zakupowych szaleństw udało się artystce stworzyć prywatną oazę. W estetycznym świecie Vivian obowiązuje jedna zasada: im więcej, tym lepiej. Nie ma według niej powodu, aby się ograniczać w swoich wyborach, kiedy świat jest tak bogaty i ciekawy. Malarka ma wiele pasji, z których czerpie mnóstwo inspiracji. Kocha teatr, muzykę i taniec. Interesuje się sportem, ogrodnictwem i architekturą. Z licznych podróży po świecie przywiozła wiele mebli, tkanin, dodatków i dekoracji, które zgodnie egzystują w eklektycznych wnętrzach jej domu. 

– Większość mebli została wykonana w Toronto według mojego projektu na specjalne zamówienie. Są też i takie, które wypatrzyłam na pchlich targach podczas licznych podróży po świecie. Po renowacji wiodą teraz nowe życie – cieszy się artystka. 

Przykładem oryginalnego mebla jest łóżko przywiezione z Bali, do którego Vivian dodała kilka elementów rzeźbiarskich. Choć mebel nigdy nie był przeznaczony do użytku domowego, w willi Vivian zyskał konkretną funkcję i świetnie sprawdza się w nowym kontekście. Mebel wzbogaciła też bogata kolekcja poduszek, uszytych przez Vivian z materiałów przywiezionych ze wszystkich stron świata. Jedna z nich jest wyjątkowa, bo przedwojenna. Gospodyni przywiozła ją z Budapesztu z mieszkania dziadków.

Katedralny splendor

Obok unikatowych mebli, obrazów i dekoracji na ponad 2000 m² powierzchni można podziwiać również przepiękne posadzki, wykonane z ekskluzywnych materiałów. We wnętrzach królują mahoń i odrestaurowany marmur. Większość z surowców została pozyskana z historycznych budynków położonych w pobliżu Toronto. Dom malarki imponuje też kubaturą... Do dyspozycji domowników są ogromna kuchnia, przestronny salon, trzy sypialnie i cztery łazienki. Vivian urządziła w nim również bibliotekę, pokój muzyczny, biuro oraz pracownię artystyczną, która jest jej osobistym królestwem. Warto zwrócić uwagę na ręcznie wykonane meble kuchenne. Wyrzeźbione zostały z dużych bloków drewna, a prace nad tym projektem trwały cały rok. Przepastną zabudowę o dekoracyjnie potraktowanych frontach uzupełnia praktyczna wyspa kuchenna. Przy niej spoczęły krzesła o unikatowych oparciach w kształcie słoneczników, które świadczą o dużej fantazji i zręczności rzeźbiarza. To jednak nie koniec oryginalnych pomysłów artystki na aranżację wnętrz. 

– Moim ulubionym elementem architektonicznym są sufity. Aby spotęgować wysokość wnętrz i nadać im katedralny charakter, postanowiłam podwyższyć stropy w niektórych pomieszczeniach. Reprezentacyjny styl rezydencji podkreślają również oryginalne okna, które zanim trafiły w moje ręce, wcześniej zdobiły kościoły lub inne wysokie budynki w Toronto i okolicach – tłumaczy projektantka. 

Płomienne spektakle

Zastanawialiśmy się, jak projektantka poradziła sobie z tak ogromnym wyzwaniem, jakim był gruntowny remont zabytkowej willi. Jednak Vivian, z właściwą sobie wszechstronnością, bez zastanowienia przystąpiła do samodzielnej aranżacji, wyboru i pozyskiwania materiałów, ale też zatrudniania brygadzistów. Osobiście czuwała nad każdym etapem prac, biorąc na siebie etaty głównego architekta, dekoratorki, a nawet generalnego wykonawcy. Pomocne okazało się jej doświadczenie w wielu dziedzinach. Z którego rozwiązania architektonicznego czy też pomysłu na aranżację wnętrz jest najbardziej dumna? 

– Jestem zachwycona marmurową łazienką ulokowaną tuż przy mojej sypialni. Kamień pochodzi z odzysku – wcześniej zdobił wnętrza banku, który został niestety zdemolowany. Wpadłam na autorski pomysł ułożenia uratowanego kamienia, dzięki temu kreatywnie wykorzystałam ocalałe fragmenty. 

Wszystkie łazienki w rezydencji Vivian to aranżacyjne dzieła sztuki, pełne eleganckich materiałów, oryginalnych płytek, dekoracyjnego oświetlenia i zabytkowych luster. Największy salon kąpielowy wyposażony jest nawet w reprezentacyjny kominek. To jeden z ośmiu (!) kominków w domu. Podczas kąpieli w udekorowanej lustrami wannie można zatem obserwować kojący spektakl w wykonaniu ognia.

Dla ducha i ciała

Nie tylko sam dom Vivian stwarza doskonałe warunki do relaksu, ale również otaczający go ogród. Choć posesja położona jest niemal w centrum miasta, nie przeszkadzało to projektantce w stworzeniu prawdziwej, zielonej enklawy spokoju. Obok roślin ozdobnych Vivian posadziła w niej również ulubione warzywa i zioła, których chętnie używa w swoich eksperymentach kulinarnych. Prawdziwą ucztę urządza odwiedzającym ją gościom, którzy w jej domu czują się jak w bajce. Gospodyni, jako ceniona artystka i doskonała kucharka, dostarcza strawy dla ducha i ciała. 

– Goście zanim cokolwiek zjedzą lub powiedzą, najpierw muszą zamknąć usta – śmieje się artystka. – Kiedy już nieco ochłoną po pierwszych wrażeniach, stwierdzają, że to najpiękniejszy dom jaki kiedykolwiek widzieli. Ważniejsza od komplementów jest dla mnie świadomość, że moi bliscy i przyjaciele czują się w nim zrelaksowani i po prostu szczęśliwi. 




Autor: TEKST: ANNA LEWCZUK FOTO: Drek Shapton