DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  NAZWISKO Z MARKĄ  /  Chcę wbijać flagę dalej str. 1

Chcę wbijać flagę dalej

Chcę wbijać flagę dalej

Fot. Ernest Wińczyk i Bartosz Górka


Z Tomkiem Rygalikem na temat kondycji designu w Polsce oraz o istocie i ważności dobrego projektowania rozmawia Radosław Zieniewicz.


Tomek Rygalik urodził się w Łodzi w 1976 r. Studiował architekturę na Politechnice Łódzkiej przez dwa lata, a następnie ukończył studia Industrial Design na Pratt Institute w Nowym Jorku. Po studiach pracował w nowojorskich firmach projektowych, gdzie zajmował się m.in. profesjonalnym doradztwem dla klientów firm takich jak Kodak, Polaroid, MTV, PERKINELMER, Dentsply, Unilever, DuPont, itp. W 2003 r. rozpoczął studia podyplomowe na Royal College of Art w Londynie. Po ich ukończeniu w 2005 r. otrzymał propozycję zostania pracownikiem naukowym RCA oraz założył własne studio projektowe w Londynie i Łodzi. Od 2008 r. wykłada na Akademii Sztuk Pięknych (PG13 platform), a od 2009 r. przeniósł siedzibę studia do Warszawy. W okresie 2010-2012 był dyrektorem artystycznym Comforty. Jak wiele sukcesów odniósł w świecie designu, świadczą zdobyte nagrody, m.in. 1. miejsce w „International Bombay Sapphire Martini Glass Design Competition” (2006 r.), BSI Environmental Design Award (2005 r.) i „Rosenthal Design Award” (2004 r.). Był finalistą międzynarodowego konkursu 'The British Council’s International Young Design Entrepreneur of the Year 2007”.


Radosław Zieniewicz: Spędził Pan dużo czasu za granicą, w Nowym Jorku i Londynie. Jak okres ten wpłynął na Pana podejście do pracy?


W Nowym Jorku oprócz tego, że studiowałem na wymarzonej uczelni, Pratt Institute na Brooklynie, pracowałem w dwóch firmach projektowych. Nauczyłem się w nich wydajnego i intensywnego wykorzystywania czasu. Zdarzało się, że pracowałem ponad 70 godzin tygodniowo. Z trochę leniwego studenta zmieniłem się w prawdziwego tytana pracy. Projektowanie dosłownie mnie pochłonęło. Tam też zająłem się wzornictwem projektowym na poważnie i postanowiłem, że design nie tylko będzie sposobem na życie, ale będzie całym moim życiem.


A jak było w Londynie?


Do Londynu udałem się po to, aby spojrzeć na projektowanie z szerszej perspektywy. Zrozumiałem, że nie jest ono tylko narzędziem do osiągania biznesowych celów, ale też dziedziną sztuki i kultury. W słynnej londyńskiej Royal College of Art przez dwa lata starałem się całkowicie poświęcić studiowaniu i projektowaniu przez duże „P”. Nie wykonywałem wtedy typowych projektów dla firm. Rozwijałem swoją twórczość w oderwaniu od ograniczeń, jakie narzuca praca komercyjna i świat biznesu.
Podczas tego pobytu znalazłem też swoją własną, niepowtarzalną drogę projektowania, która oczywiście wyrasta z wcześniejszych, zdobytych w Stanach Zjednoczonych doświadczeń. To był wspaniały czas. Podjąłem wtedy decyzję, że będę tworzyć pod własną marką i pod własnym nazwiskiem. No i założyłem swoje studio projektowe.


Co jest istotą dobrego wzornictwa?


Design jest bardzo opatrznie rozumiany, zresztą nie tylko w Polsce. Kojarzy się z udziwnianiem, z czymś drogim i w ogóle z tworzeniem tylko dla nielicznej grupy odbiorców. A przecież wszystko, co nas otacza, począwszy od znaków drogowych, budynków, a skończywszy na meblach, ktoś zaprojektował. Świadomy i inteligentny design jest jedyną optymalną drogą i rozwiązaniem dla wielu skrajnych wytycznych. Wierzę, że nie da się czegoś zaprojektować dwa razy najlepiej. Dla każdego projektu jest tylko to jedno, idealne rozwiązanie, godzące wszystkie perspektywy oraz potrzeby użytkowników. W zaprojektowanych przeze mnie meblach odzwierciedlone są wszystkie wymagania. Nie uważam więc projektu za skończony wyłącznie dlatego, że mi się podoba. Oczywiście realizuję w nim jakieś swoje idee. Zawsze jednak pod koniec pracy mogę sobie powiedzieć: tak, to jest najlepsze rozwiązywanie; znalazłem najlepszą drogę do osiągnięcia optymalnego celu. I na tę chwilę i przy obecnych wytycznych klienta nie ma lepszego rozwiązania.


Jaką rolę pełni designer?


Bycie designerem jest dla mnie rodzajem misji. Jako projektant mam ogromny wpływ na ostateczny wygląd i użyteczność rzeczy, które codziennie nas otaczają. To, że mogę uczynić je jeszcze doskonalszymi – lepiej zaprojektowanymi, bardziej funkcjonalnymi, zrobionymi z bardziej stosownych materiałów – jest dla mnie nie tylko wyzwaniem i pasją, ale też pewną odpowiedzialnością. Pełnię rolę mediatora między światem konsumpcji, produkcji i użytku. Jestem swoistym mediatorem ludzkiej perspektywy i włączeniem jej w świat produkcji oraz technologii. Designer więc to swoiste ogniwo, łączące ludzkie potrzeby w sferach duchowych i materialnych z możliwościami, jakie ma nam do zaoferowania świat technologii, tworzyw naturalnych i sztucznych.




Autor: Radosław Zieniewicz