DESIGN
Karina Marusińska: zdjęłam białą sukienkę
Rozmowa z Kariną Marusińską o przestrzeni między sztuką a dizajnem oraz o twórczym recyklingu i hepeningach.
GALERIA:
Redakcja: Każdy artysta poprzez swoje działania chce coś przekazać, podkreślić jakiś problem. Jakie jest Pani przesłanie?
Karina Marusińska: Jest wiele problemów, które poruszam. Do każdego z nich dobieram odpowiednie narzędzie i język wyrazu. Czasem jest to instalacja, obiekt na pograniczu sztuki i projektowania, a innym razem np. performance. Nie chcę zamykać się w jednej dziedzinie, dlatego staram się zachować swobodę w działaniu. Nowe problemy nasuwają się w miarę upływu czasu, nabierania nowych doświadczeń. Poruszam wiele zagadnień, które mnie interesują, np. ekologia, recykling, przestrzeń pomiędzy sztuką a dizajnem, badanie granicy między tym, co prywatne i publiczne...
Co spowodowało, że zajęła się Pani projektowaniem produktów spod znaku „eko” i recyklingiem?
Na pewno skłoniła mnie świadomość ilości odpadów generowanych przez przeciętnego śmiertelnika. W moim rodzinnym domu często mówiło się o problemach globalnych, a nie tylko o tych, które obejmowały własne cztery ściany. Tematyką ekologiczną zaczęliśmy zarażać dalszą rodzinę, znajomych, a potem wychowanków –obie z mamą zajmujemy się pedagogiką. Cieszę się, że poprzez swoje działania mogę dotrzeć do tak licznej grupy odbiorców. Tym większą czuję odpowiedzialność za to, o czym „mówię”. Szczególnie zainteresowała mnie kwestia recyklingu w obrębie materiału, jakim się zajmuję, czyli ceramiki. Wydało mi się to interesujące i warte poświęcenia uwagi. Problem recyklingu ceramiki na skalę przemysłową wciąż nie jest rozwiązany.
Czy w przyszłości unikatowe rzeczy z „odpadków” mogą być powszechnie używane?
Zdecydowanie tak. Jednak, żeby miało to sens, należałoby zbadać, czy ilość energii wykorzystywanej na rzecz przywrócenia „odpadków” do życia nie jest zbyt duża i czy nie mija się to z celem. Fabryki nie zajmują się twórczym przywracaniem resztek do użytku, więc nie badają tematu. Myślę, że to twórcy, projektanci i artyści, powinni zaszczepić w przedsiębiorcach taką potrzebę, a fabryki wykazać się przynajmniej chęcią współpracy. Praca z odpadami nie powinna opierać się tylko na modzie i estetyce, ale przede wszystkim na działaniu etycznym. Próbuję więc nawiązać współpracę z Instytutem Ceramiki, który ma odpowiednie zaplecze technologiczne oraz dostęp do nowych technologii. Jeżdżę także do fabryk porcelany, by zasięgać informacji u źródeł.
Autor: Kinga Poczobutt, fot. Agnieszka Rzeźniak, Justyna Fedec
PRZECZYTAJ TAKŻE
GALERIA ARTYKUŁU
REKLAMA















Możesz komentować anonimowo – jako Gość lub pod stałym pseudonimem – po zalogowaniu.
Publikując komentarz oświadczasz jednocześnie, że zapoznałeś się z regulaminem serwisu.