DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  NAZWISKO Z MARKĄ  /  Nie mogę usiedzieć w miejscu str. 2

Nie mogę usiedzieć w miejscu

Nie mogę usiedzieć w miejscu

Fot. Joanna Bylicka


W 2002 r. zrobiła dyplom z malarstwa pod kierunkiem prof. Leona Tarasewicza, a ponadto aneks z ceramiki pod kierunkiem prof. Teresy Platy-Nowińskiej. Uprawia malarstwo, rysunek, fotografię i ceramikę.



Skąd nazwa Chillout? Potrzebowała Pani wyciszenia, spokoju?


W pewnym sensie tak, ale nie rozpaczliwie. To raczej marzenie o określonym nastroju. Kiedyś gdzieś ten nastrój odczułam i taki próbowałam wnieść do wnętrza, w którym umieszczę swoje prace. Czy jestem osobą łaknącą ciszy i spokoju? Może czasem potrzebuję odetchnąć, ale natura nie pozwala mi przystanąć na dłużej. Zazwyczaj pracuję nad kilkoma projektami równocześnie. Dzielę swoje życie pomiędzy bycie projektantką, żoną, matką...


Gdzie szuka pani inspiracji do swoich projektów?


– Nie szukam ich, to one mnie znajdują. Nie wiem, jak to się dzieje. Mam tysiące pomysłów w głowie. Widzę rzeczy, które chcę stworzyć. Zmieniam, dopełniam, poprawiam.


Do której z prac ma Pani największy sentyment?


Do konsoli Astralon, która otrzymała nagrodę Prodeco. Stworzyłam ją z myślą, że to rzecz nierealna, wyłącznie dla koneserów. Nie spodziewałam się nagrody. Tworzenie mebli było moim marzeniem, ale nie przypuszczałam, że stanie się dziedziną mego projektowania. Nie ukrywam, że to wyróżnienie mnie uskrzydliło. Nagroda pojawiła się w ważnym momencie życia, na początku drogi zawodowej. Potwierdziła sens pracy nad meblami. W tej kategorii jest duża konkurencja, miałam więc powód do radości. Kolekcja Astralonów znacznie się już wzbogaciła. Mnożą się te moje Astralony, jakby pączkowały.


Trochę w nich surrealistycznych odniesień?


O, nie. Surrealizm kojarzy mi się ze spływającym zegarem (śmiech). Ale rzeczywiście blisko mi ze swoimi pracami do ciepłych klimatów...


Czy tylko ceramika pochłania Pani czas i myśli?


Kocham tę materię, ale nie jest ona moją jedyną miłością. Jest narzędziem, elementem, który łączę z innymi tworzywami. Nieustannie poszukuję innych zestawień. Do portfolio wprowadziłam np. poduszki pod nazwą Mima Design. Zajęłam się nimi, kiedy byłam w ciąży i nie mogłam szkliwić. Zabrałam się za szycie, zostały dobrze przyjęte, więc zdecydowałam się je sprzedawać. Tak już ze mną jest, nie mogę usiedzieć w miejscu. Muszę ucieleśnić każdy koncept, jaki pojawi mi się w głowie.




Autor: Ewa Sosnowska