DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  NAZWISKO Z MARKĄ  /  Polski design to wciąż hobby str. 1

Polski design to wciąż hobby

Polski design to wciąż hobby

Fot. Lapolka


O tym dlaczego producenci nieufnie podchodzą do projektantów i dlaczego większość młodych designerów projektowanie traktuje jak hobby opowiada Marta Białecka.


Redakcja: Ilu Polaków wie, co to jest design?

Marta Białecka:
Kiedy prowadziłam warsztaty edukacyjne i zaczynałam od pytania, czym jest design, większość odpowiedzi dotyczyła estetyki przedmiotu. Tylko czasami ktoś zwracał uwagę na funkcjonalność. Pojęcie to stało się wytrychem, używanym głównie w celach reklamowych. Chyba niewiele osób zdaje sobie sprawę, czym tak naprawdę jest design. Zwłaszcza w kontekście dziedzin i możliwości, które kryją się za tym pojęciem. Nie do końca rozumiemy, że projektowanie to dziedzina interdyscyplinarna, która zajmuje się nie tylko przedmiotem i jego kontekstami. Słysząc słowo „design” większość z nas nadal widzi wystawy sklepowe i produkty popularnych marek, a niekoniecznie myśli o projektowaniu, architekturze lub projektowaniu graficznym.

Może dlatego, że we współczesnym designie często przedmioty udają coś, czym nie są?

To zależy, kto je robi i w jakim celu, czyli jakie jest założenie danego przedsięwzięcia oraz producenta. Inna jest sytuacja, gdy projektuje się dla przemysłu, mając szansę pokazania dwóch procent własnej inwencji, a inna gdy projektuje się w oparciu o własne założenia. Jeśli pomyślimy o fontannie Marcela Duchampa, jednego z moich ulubionych artystów, możemy na chwilę wejść w fascynujący nurt działań na pograniczu sztuki albo w ogóle sztuki. Niestety, naturę przedmiotu wynaturzają mechanizmy rynkowe. Kiedy coś staje się modne, zostaje powielone w tak wielu kopiach, że szybko przeobraża się w karykaturę, przekraczającą granice kiczu. Są to działania w myśl zasady: Zróbmy coś, co jest takie samo jak inne, ale jeszcze trochę lepsze i jeszcze trochę fajniejsze.

Jak znaleźć granicę pomiędzy chęcią posiadania rzeczy oryginalnych, wymyślnych, a zdrowym rozsądkiem?

W tym względzie projektanci mają wielkie pole do popisu, ucząc ludzi dojrzałego konsumeryzmu. Podejścia, które chociaż trochę pozwoli wyrwać się z dyktatury rynku.

 



Projektantów jest garstka, a po drugiej stronie barykady stoi armia specjalistów od marketingu i technik sprzedaży.

Oczywiście, projektanci jako jednostki nie mają szans, ale nie należy się poddawać. Trzeba wyjaśniać, jak łatwo można się przyzwyczaić do wszystkich mechanizmów, które są stosowane w trakcie sprzedaży. To są procesy, które wymagają czasu i zaangażowania na masową skalę oficjalnych instytucji. Z drugiej strony myślę, że mamy dużo zdrowego rozsądku i za bardzo nie dajemy sobie wciskać kitu.

Projekty Lapolki są zabawą formą. Jest to estetyka zdeterminowana przez funkcjonalność, czy wręcz przeciwnie? Która z tych idei jest Pani bliższa?

Rzeczywiście nasze projekty, zwłaszcza te które funkcjonują medialnie, były głównie zabawą. Trochę formą przedmiotu, a trochę estetyką. Ale projektując, zawsze mam na uwadze znaczenie przedmiotu i jego symbolikę. Ważne, żeby o tym pamiętać. Lampa-piesek była naszym wspólnym komentarzem skierowanym do świata designu. Miałyśmy świadomość, że nie odkrywamy Ameryki, ale zrobiłyśmy to absolutnie celowo – aby postawić pytanie dotyczące inspiracji w designie i absurdalnych rejestrów, które ona osiąga.

Nie chciałaby Pani skierować się w projektowaniu w stronę modnej tzw. ludowości?

Ten nurt wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia. Owszem, warto i trzeba pamiętać o tradycji, natomiast nie jestem do końca przekonana o celowości projektowania kostiumowego. Ale „ludowość” była i jest solidnym kontekstem dla zaistnienia za granicą. Projektant nie działa jednak w próżni, jest jednym z wielu elementów strategii marketingowej machiny. Przykładem takiego marketingowo-piarowego sukcesu było Moho Design. Oczywiście, za tym sukcesem stało bardzo dobre rzemiosło i porządny produkt.

 



Jeszcze kilka lat temu nasi producenci niechętnie i nieufnie podchodzili do projektowania i projektantów. Jak jest teraz?

Niewiele się zmieniło. Z tych wszystkich akcji, mających na celu połączenie świata projektantów i przemysłu, nic specjalnego nie wynikło. Owszem, zdarzają się pojedyncze zrywy w postaci konkursów organizowanych przez różnych producentów, ale mają one raczej wymiar promocyjny. Jeżeli działania projektantów nie będą wspomagane przez oficjalne instytucje, to zbliżanie się tych dwóch środowisk potrwa jeszcze dość długo. Problem polega na tym, że wciąż nie ma mechanizmów, promujących młodych projektantów. Na rozwiniętych rynkach studenci ostatniego roku mają pewność zatrudnienia. Nasi producenci odwiedzają międzynarodowe targi, a potem produkują "trochę podobne" kopie. W Polsce większość młodych projektantów zarabia wykonując inne prace. Projektowanie traktują jak hobby, w które pompują własne pieniądze.

Biorąc pod uwagę polskie realia, czy nasz design ma szansę zaistnieć na światowych salonach? A może nie mamy czym się chwalić?

Jeśli chodzi o możliwości kreatywne, to dysponujemy bardzo dużym potencjałem. Mamy wielu fajnie myślących ludzi. Oni tylko czekają na to, aby mieć możliwość realizowania się. Z drugiej strony, może ta sytuacja nie jest najgorsza? Wiadomo że tworząc dla konkretnego producenta, nie osiągniemy wysokich rejestrów kreatywności. A kiedy projektujemy sami dla siebie, mamy szansę pokazania, na co nas stać. Świat zaczyna odchodzić od masowej produkcji i skłania się ku rzeczom jednostkowym. Ten nurt może okazać się naszą siłą. Polskie wzornictwo jest dobre, a będzie coraz lepsze, ale powtórzę jeszcze raz – kluczem do sukcesu jest promocja. W tym przypadku żadne oddolne, ale pojedyncze, działania nie zmienią sytuacji.

Dziękuję za rozmowę

Marta Białecka - absolwentka Wydziału Wzornictwa Przemysłowego warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wraz z Anną Piwowar utworzyła grupę projektową Lapolka. Zajmują się projektowaniem produktu, grafiki użytkowej, identyfikacją wizualną oraz małą architekturą. Lapolka otrzymała wyróżnienie za projekt lampy w konkursie Prodeco, organizowanym przez Elle Decoration. Prezentowała swoje prace m.in. na Frankfurtmesse „Talents”, a także na wystawie „Mój Świat. Siła Subiektywności” w Galerii Sztuki Zachęta. We współpracy z artystami malarzami Dorotą Kozieradzką i Michałem Szuszkiewiczem stworzyły projekt „Fontainebleau” dla Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie. Są jednymi z bohaterek książki „Discovering Women in Polish Design”, autorstwa Gian Luci Amadei, wydanej przez IAM. Wraz z Anną Piwowar prowadziła autorskie warsztaty projektowe we współpracy z T.I.T. „Ę” oraz MSN’em. Były one skoncentrowane na miejskim D.I.Y., projektowaniu akcji społecznych, zachowań oraz realnym działaniu w przestrzeni miejskiej.
 




Autor: Wojciech Buszko; Fot. Lapolka