DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  NAZWISKO Z MARKĄ  /  Realizuję swoje marzenia str. 1

Realizuję swoje marzenia

Realizuję swoje marzenia

Fot. Nizio Design International


Mirosław Nizio - Architekt, rzeźbiarz i designer. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz Fashion Institute of Technology w Nowym Jorku. Założyciel i właściciel Nizio Design International. Zdobywca licznych nagród, m.in.: Glenn Boyles Memorial Rendering And Design w 1993 roku i Educational Foundation for the Design Industries in Interior Design w 1998 roku. Jako architekt znany jest głównie z projektów przestrzeni publicznych: muzeów, ekspozycji historycznych, wystaw, pomników pamięci, scenografii.


Współtwórca i realizator wystawy głównej Muzeum Powstania Warszawskiego, projektant i wykonawca wystawy głównej Muzeum Historii Żydów Polskich. W dorobku ma też wiele projektów architektury wnętrz, obejmującej biura, obiekty rekreacyjne, obiekty poprzemysłowe i rezydencje prywatne. W 2013 roku Mirosław Nizio uruchomił firmę Nizio Interior, która zajmuje się projektowaniem i produkcją unikatowych mebli – foteli i stołów, które powstają zgodnie z regułą 3 R: recycle, reuse, remake.


Bartosz Kozak: Pamięta Pan swój pierwszy kontakt z drewnem w roli materiału twórczego?


Zacząłem pracować z drewnem jako nastolatek. Ciekawiło mnie, jak wydobyć jego naturalne piękno, jak łączyć je z innymi materiałami, np. ze stalą. Fascynujący wydawał mi się sam proces tworzenia. Przyglądałem mu się w niezwykłym miejscu – zakładzie stolarskim, który prowadził ojciec. To on przekazał mi wiedzę i zaraził pasją do swojej pracy. Zaszczepił we mnie miłość do drewna jako tworzywa oraz szacunek do rzemieślniczego fachu. Efektem tego był wybór liceum plastycznego, zainteresowanie sztuką, rysunkiem, malarstwem. Co ciekawe, wiedzę zdobytą u ojca w warsztacie, stale wykorzystuję w swojej pracy. I to zarówno przy tworzeniu projektów architektonicznych, jak i designerskich.


Kim jako młodych chłopak chciał Pan zostać?


Nie miałem pojęcia, czym się będę zajmował, ale intensywnie poszukiwałem swojej drogi. Dużo malowałem, z czasem tworzyłem scenografie teatralne, poznawałem design i architekturę. Pewnie nie zdecydowałbym się na studia architektoniczne, gdyby nie wpojone mi przez ojca pracowitość i determinacja, a także kreatywność i naturalna ciekawość. Dzięki nim poszukiwałem twórczych wyzwań.


Nowy Jork, rok 1989. Zakłada Pan firmę, która specjalizuje się w designie. Jak ten czas wpłynął na Pana podejście do pracy?


Czas spędzony w Nowym Jorku to bardzo barwny rozdział mojego życia, który całkowicie mnie odmienił, ukształtował osobowość, podejście do pracy i projektowania. To był świat pełen świeżych inspiracji. Odkrywałem je w zabytkach, sztuce i historii miasta. Studiując w Fashion Institute of Technology poznałem wielu profesorów, od których dostałem ogromne wsparcie i wiedzę. Wziąłem udział w wielu interesujących projektach nie tylko wnętrzarskich, ale także związanych np. z renowacją drewnianych rzeźb. Chciałem się rozwijać, uczyć, pasjonowało mnie to. W Nowym Jorku zdobyłem też cenne doświadczenie biznesowe, bo szybko przekonałem się, że aby osiągnąć sukces, trzeba nie tylko dobrze projektować, ale też umieć swoje projekty sprzedawać. Wyzbyłem się kompleksów, stałem się bardziej otwarty. Swobodnie realizowałem się twórczo.


Dlaczego wrócił Pan do Polski?


To był idealny ruch. Pozwolił mi odkryć nowe możliwości. Wszystko zaczęło się od... urlopu. Chciałem odpocząć od pracy w Stanach Zjednoczonych i spędzić wakacje w ojczyźnie. Niedługo po tym, jak przyleciałem do Polski poznałem biznesmena, który zaproponował mi zaprojektowanie luksusowej rezydencji. Potraktowałem tę propozycję jako ciekawe wyzwanie. Projekt powstał w dwa tygodnie i od razu został zaakceptowany przez inwestora. To mnie skłoniło do przyjrzenia się polskiemu rynkowi. Zrozumiałem, że jest tu ogromne zapotrzebowanie na ciekawe projekty, na dobry design i architekturę. Uświadomiłem sobie, że mam możliwości i umiejętności, i że nie mogę nie zaryzykować. Przedłużyłem pobyt w kraju na rok. Potem wygrałem konkurs na wykonanie stałej ekspozycji w Muzeum Powstania Warszawskiego, a jeszcze później pojawiły się kolejne ciekawe projekty. I tak z dnia na dzień oddalała się perspektywa powrotu do Nowego Jorku. Pracownia Nizio Design International zaczęła się mocno rozwijać, a wraz z nią kolejne architektoniczne przedsięwzięcia.


Zajmuje się Pan architekturą, rzeźbiarstwem, wzornictwem. W której z tych dziedzin czuje się Pan najlepiej?


Każdy projekt daje mi dużo satysfakcji – nowy mebel, rzeźba, obiekt architektoniczny czy wnętrze. Jednak z największą pasją i zaangażowaniem podchodzę do realizacji stricte architektonicznych, szczególnie do projektów muzeów narracyjnych. To zadanie, które pozwala na wszechstronny rozwój i na pełne wykorzystanie możliwości – na mierzenie się z samym sobą i stałe wzbogacenie doświadczeń. Dzięki takim projektom zawsze uczę się czegoś nowego, poszukuję innowacyjnych rozwiązań. I dorastam do podejmowania jeszcze większych wyzwań. Nie spodziewałem się, że po realizacji pierwszego tak poważnego zadania, jakim było współtworzenie projektu i wykonanie ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego, zostanę zaproszony do kolejnych projektów: Muzeum Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu im. Rodziny Ulmów w Markowej, Gross-Rosen Kamienne Piekło czy też Muzeum Historii Żydów Polskich. Każde z tych przedsięwzięć stawiało przede mną nowe zadania, związane z opracowaniem koncepcji architektonicznej, przygotowaniem scenografii, a nawet stworzeniem obrazów lub mebli. Te zadania sprawiają, że się rozwijam – nie tylko zawodowo. Nie mam czasu żeby stać w miejscu.




Autor: Bartosz Kozak