DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  NAZWISKO Z MARKĄ  /  Rozmowa z Małgorzatą Kalitą str. 1

Rozmowa z Małgorzatą Kalitą

Rozmowa z Małgorzatą Kalitą

Fot. Kalita Design


– Projektowanie jest ogromną przyjemnością i potrafi dostarczyć niezwykle silnych emocji. Są takie fazy tworzenia, które są czystą fascynacją. I, oczywiście, właśnie je najbardziej lubię– mówi Małgorzata Kalita.


Małgorzata Kalita - projektantka mebli i współwłaścicielka Kalita Design. Jej pomysł na wzornictwo to ponadczasowa klasyka napisana własnym, eleganckim językiem oraz śmiałe poszukiwania nowych form ekspresji. Meble zaprojektowane przez Małgorzatę Kalitę zdobią luksusowe apartamenty i rezydencje, hotele oraz restauracje w Polsce i za granicą.

Redakcja: „Piękno jest obietnicą szczęścia”. Co to zdanie oznacza dla Pani?

Małgorzata Kalita: Jest prawdą. Człowiek ma naturalną potrzebę dążenia do piękna. Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb, ta jest fundamentalna i towarzyszy nam zawsze. Piękno mami nas, że za jego pośrednictwem posiądziemy szczęście.
 

Dla zwykłego obserwatora projektowanie mebli wydaje się zajęciem może nie łatwym, ale łączącym się z przygodą, a nawet z zabawą. Czym dla Pani jest wzornictwo: ciężką pracą, czy wyrafinowaną rozrywką?

Z pewnością projektowanie jest ogromną przyjemnością i potrafi dostarczyć niezwykle silnych emocji. Są takie fazy tworzenia, które są czystą fascynacją. I, oczywiście, właśnie je najbardziej lubię. Myślę, że jest to wspólne dla każdego rodzaju twórczości, kiedy powołujemy do życia coś w naszym odczuciu niezwykłego i cieszymy się, że to się staje.
 

Śledząc realizacje Kalita Design, możemy natknąć się na bardzo „czysto” urządzone wnętrza, oszczędne, często w bieli. Z drugiej strony nie brakuje też kompozycji pełnych przepychu, koloru, kipiących luksusem. Która z tych wizji jest Pani bliższa?

To jest cały czas ta sama koncepcja. Formą doskonałą jest harmonia, ład, przejrzystość. W czystej przestrzeni możemy skupić się i dostrzec piękno detalu. Tworzę zdobne formy, aby je umiejscowić w czystej przestrzeni. Przesyt jest mi obcy.
 

Czy we współprowadzonej firmie zajmuje się Pani tylko wzornictwem, nadawaniem produktom estetycznej formy? Czy realizuje się Pani także w sferze biznesowej – finanse, zarządzanie, marketing...

Jestem przede wszystkim designerem, abym mogła jednak realizować swoje wzornicze koncepcje, angażuję się również w biznes.
 

Nawiązując do sfery biznesowej – Państwa meble i projekty wnętrzarskie nie ograniczają się jedynie do polskiego rynku…

Trafiają do nas przeróżni klienci, z różnych poleceń i wskazań. Nasze kontakty z artystami-malarzami, rzeźbiarzami owocują wzajemną „wymianą” klientów. Często te kontakty przeradzają się w przyjaźnie. I po jakimś czasie dostajemy propozycje zaprojektowania na przykład klubu w uroczym festiwalowym miasteczku w Norwegii. Miło jest potem dostawać wycinki z prasy norweskiej, chwalące wyjątkowy klimat, meble i projekt kultowego miejsca. Tak było też z klubem i restauracją w Luksemburgu. Po otrzymaniu propozycji wykonania wyposażenia, w jeden wieczór, no powiedzmy w jedną noc, zmieniliśmy aranżacyjną koncepcję całego obiektu. Bawarski w stylu hotel z barem i restauracją przeistoczył się w ulubione miejsce spotkań nie tylko miejscowych elit. Mamy klientów z różnych stron świata. To naturalne, design nie zna granic.
 

Często mówiąc o meblach, spotykamy się z określeniami: „klasyczne formy”, „nowoczesne formy”. Jak zdefiniowałaby Pani klasykę w designie, a jak nowoczesność?

No właśnie, dobre pytanie. Jestem wychowana na sztuce klasycznej. W pewnym momencie odczułam potrzebę przełamania schematu i poszukania innej drogi. Ale dążenie do tej klasycznej doskonałości jest gdzieś głęboko zakorzenione. I chociaż buntuję się przeciwko powielaniu stale tych samych form i jestem osobą wiecznie poszukującą, to w tych formach nadal jest obecna klasyka. Przy całej awangardzie niektórych modeli, są one wciąż klasyczne. Jednak moje wzornictwo jest też nowoczesne, bo nowatorskie. W potocznym rozumieniu przez nowoczesność określa się coś, co ma bardzo proste formy, ale z tą definicją się nie zgadzam.

Porozmawiajmy o wzornictwie Kalita Design. Skąd przyszła inspiracja do tworzenia zmysłowych linii kolekcji Hazard?

Ta kolekcja to inna historia. Pewne jej elementy istniały wcześniej, ale większość, szczególnie meble o zoomorficznych formach, powstały w odniesieniu do naszej wystawy w pawilonie „Awangarda Targów” w Kolonii. Wiedziałam, że aby nie utonąć w gąszczu ciekawych propozycji, moja kolekcja musi być zupełnie odmienna. Drugim celem był mariaż formy z wygodą. Zastosowanie ekskluzywnych materiałów w połączeniu ze szklanymi rzeźbami, dało oczekiwany rezultat. Meble trafiły nie tylko do klientów ceniących dobry design, ale także do kolekcjonerów sztuki użytkowej, wzbudzając zdziwienie i zainteresowanie. Moje emocje znajdują ujście w projektach. Kolekcja Hazard to właściwie całe opowiadanie. Sam Pan powiedział „zmysłowa linia”. To stanowi odpowiedź.

 


 

Czy uważa Pani, że meble Państwa firmy są przeznaczone tylko dla eleganckiej, klasycznej kobiety, tak jak fotele w kształcie diamentu z Hazard Collection?

Naszymi klientami są w takim samym stopniu kobiety, co mężczyźni. Natomiast wspólną cechą osób zamawiających nasze meble jest to, że zawsze są ludźmi bardzo eleganckimi, wymagającymi i pewnymi siebie.

Wśród mebli marki Kalita Design dominują sprzęty tapicerowane, ale odnajdziemy też, tak jak w Harmony Collection, krzesła i stoły z metalu i szkła. Czy ma Pani swój ulubiony materiał?

Nie, zdecydowanie lubię działać w wielu przestrzeniach i ogranicza mnie tylko dostępność jakiejś technologii.

A kolory? Złoto? Fiolety? Jakie mają znaczenie dla całości projektu?

Kolory rodzą się z jakiejś koncepcji piękna w ogóle i z przesytu. Mocne kolory są dla mnie jak biżuteria, ale stosowane z umiarem. Nie przepadam za przesadą.


Jakie wzornicze plany snuje Pani na przyszłość?

Plany dotyczą form, a nie rodzaju stylistyki. Ekspresja, jaką się posługuję, jest moja i wynika z mojej wrażliwości, a nie z wyrachowania i kalkulowania trendów. Projektuję w charakterystyczny dla mnie sposób, bo on jest głęboko mój.

Dziękuję za rozmowę.




Autor: Karol Usakiewicz