DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  NAZWISKO Z MARKĄ  /  Szklane manekiny z emocjami str. 1

Szklane manekiny z emocjami

Szklane manekiny z emocjami

Fot. Michał Czajka


– Moje manekiny mają duszę, każdy z nich ma nawet swoje imię. Od środka są podświetlone, a szkło, z jakiego tworzę, sprawia, że wyglądają niesamowicie – opowiada nam Katarzyna Czajka.


Katarzyna Czajka: artystka, która po rezygnacji z pracy dla wielkiej korporacji, zaczęła tworzyć witraże metodą Tiffany’ego. Wykorzystuje ją w nowatorski sposób, czego efektem są trójwymiarowe, podświetlone od środka manekiny, zwierzęta, rośliny... Swoje dzieła prezentowała m.in. w Oranżerii Pałacu w Wilanowie, podczas występów ulicznych jako Ożywioną Instalację Manekinów w przestrzeni miejskiej w lutym 2012 r. w Warszawie, a także w autorskiej galerii Dorum Art. Instalacja Manekinów stała się inspiracją do tworzeniu wielkiego dzieła – Miasta Kobiet Katarzyny Czajka. W swoich pracach często wykorzystuje odpadki szkła, chroniąc środowisko i nadając starym butelkom drugie życie. 

Redakcja: Czy w manekinie można się zakochać?

Katarzyna Czajka: Oczywiście! Moje manekiny mają duszę, każdy z nich ma nawet swoje imię. Od środka są podświetlone, a szkło, z jakiego tworzę, sprawia, że wyglądają niesamowicie. Wiem, że ludzie się w nich zakochują. Oglądają je w mojej galerii, czytają przesłanie, które napisałam. Identyfikują się z tym, co robię.
 

Tworzy Pani witraże od dwóch lat, wcześniej pracując jako logistyk. Odkryła Pani w sobie artystyczne powołanie?

To moje drugie życie. Dopadł mnie silny, negatywny impuls w związku z wykonywaną pracą i wykorzystywaniem przez obsługiwaną przeze mnie firmę. Początkowo hobbystycznie zajmowałam się decoupagem, potem odkryłam szkło i przy tym szkle zostałam.


Czy szkło to wdzięczna materia do tworzenia?

Niezwykle wdzięczna. Wystarczy je podświetlić, aby uzyskać piękny obraz. Do tego dochodzi nieograniczona ilość kolorów. Wykorzystujemy szkło amerykańskie, niemieckie, weneckie z wyspy Murano. Sami także bawimy się kolorem.
 

Jak powstają Pani dzieła?

Tworzę je głównie wieczorem, nocą. Powstają pod wpływem emocji. Gdybym jeden manekin robiła sama od początku do końca, zajęłoby mi to 44 dni. Tworzę je metodą Tiffany’ego. Wykorzystuję ją w innowacyjny sposób, nadając powstającym dziełom przestrzenność. To niezwykle ciężka praca. Jeden manekin waży 30 kg, trzyma się go na kolanach, więc wymaga to ogromnego wysiłku. Jestem z nimi związana emocjonalnie, bo każdy z nich to odrębna historia.
 

Do kogo kieruje Pani swoje projekty?

Manekiny powstają z myślą o osobach, takich jak ja. Które w pewnym momencie poczuły się wykluczone zawodowo, społecznie, które dopadł syndrom pustego gniazda, które myślą, że już nic ciekawego w ich życiu nie może się zdarzyć. Tworzę dla ludzi, którzy chcieliby coś zmienić ale się wahają. Bo ja swoje życie zmieniłam całkowicie, dzięki twórczości. 
 

W świecie mody i krawiectwa manekin to element niezastąpiony. Czy działa to w drugą stronę? Czerpie Pani z najnowszych trendów?

Nie, inspiracji szukam w życiu. Mam wiele projektów, które myślę, że uda mi się zrealizować. Miałam parę propozycji, żeby moje manekiny wzięły udział w jakimś pokazie jako tło, ale się nie zgodziłam. One same o sobie coś mówią, ubranie ich w inną szatę kłóciłoby się z moim przekazem artystycznym. Ale jeśli się zgłosi do mnie firma, która spełni moje oczekiwania i nie powiesi na przykład na manekinie futra, to kto wie? Nie chciałabym jednak, aby służyły czemuś nieetycznemu. 
 

Manekiny kojarzą się też z wystawami sklepowymi, a Pani postanowiła je ożywić światłem, muzyką...

Manekiny to tacy ludzie. Musiałam rozliczyć się ze swoją przeszłością, z ludźmi, którzy mnie zawiedli. Manekiny nie mają rąk. Nie mogą się chwycić za ręce, mimo że stoją obok siebie. Pokazuje to, jak bardzo jesteśmy samotni w tłumie. Chciałam jednak pokazać, że w grupie jest siła. W ten sposób powstała instalacja 21 manekinów, którą prezentuję światu. Ostatnio na wystawie w Brukseli i podczas Polskiej Nocy w Cannes. Robiłam również pokazy uliczne, z muzyką Carla Orffa „O Fortuna Carmina Burana”. To bardzo silny przekaz, który wiele osób odnosi do swojej sytuacji. Te manekiny są głównie kobiece, ale jest też jeden anioł i dwóch mężczyzn.




Autor: Aneta Gawędzka-Paniczko, fot. Michał Czajka