DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  WZORNICTWO  /  Łowca dusz str. 1

Łowca dusz

Łowca dusz

Fot. Rosenberg Kolodion


Gdy Łukasz Rosenberg przekracza próg swojej pracowni, odrywa się od zgiełku codziennych problemów. Zostawia je za sobą, aby całkowicie oddać się swojej życiowej pasji – fotografowaniu. Jednak to, co powstaje w zaciszu jego studia, to nie są zwykłe zdjęcia. To fenomenalne połączenie magii, chemii i ludzkiej duszy. Duszy uwiecznionej na szklanej płycie.


Kiedy dwa lata temu Łukasz Rosenberg zdecydował, że tworzenie zdjęć techniką mokrego kolodionu będzie nie tylko jego hobby, ale także sposobem na życie, zastanawiał się jaką nazwę nadać swojej pracowni. Pomoc przyszła od jego żony Marzeny, która podczas jednej z wieczornych dyskusji powiedziała:
– Twoje nazwisko jest wystarczająco nośne i niespotykane. Wystarczy połączyć je z tym, co robisz.
Tak narodziła się nazwa Rosenberg Kolodion. Jednak zanim na dobre poznamy losy tego przedsięwzięcia, musimy się nieco cofnąć w czasie.

Wszystko zaczęło się…

Pewnie myślicie, że teraz będzie kolejna ckliwa historia o tym, jak pewien młody artysta dostał od ojca pierwszy aparat i tak rozpoczęła się jego przygoda z fotografowaniem. Nic bardziej mylnego. Jedyne, co się zgadza to informacja, że ojciec Łukasza rzeczywiście robił mnóstwo zdjęć. Ale młody Rosenberg pasjonował się nie tylko fotografią, lecz także żeglarstwem dalekomorskim i filmem, który był jego absolutnie najważniejszym pomysłem na życie. Już w liceum poznawał historię i tajniki kinematografii, a po maturze ukończył warszawską Akademię Filmu i Telewizji. Następnie zasiadł za obiektywem kamery, zdobywając doświadczenie na licznych planach filmowych i telewizyjnych. Nie zapomniał jednak o fotografii i dalekomorskich podróżach. Z każdej z wypraw, a włóczył się po całym świecie, przywoził bogatą dokumentację.

Poszukiwania języka

Nie przerywając pracy, podjął zaoczne studia w łódzkiej „Filmówce”. Choć kamera była w jego życiu zawodowym nieodłączną towarzyszką, studia nauczyły go szerzej i mądrzej patrzeć na ludzi i świat.
– Poczułem wtedy, że jako operator kamery nie pracuję na swoje nazwisko. Owszem, jest to zajęcie bardzo twórcze, ale ograniczone wizją operatora obrazu – wspomina Łukasz Rosenberg.
Po kilku latach pracy obfitującej w masę fantastycznych projektów i doświadczeń, zapragnął poznać inne sposoby wyrażania swoich myśli i emocji. Odszukać nowe drogi artystycznej samorealizacji, własne miejsce i twórczy język…

Przebudzenie

Przełom nastąpił w dniu, gdy jego przyjaciel, fotograf i operator Paweł Figurski, pokazał mu zdjęcia wykonane w technice mokrego kolodionu. Łukasz dostrzegł w nich wyrazistość przekazu, wyjątkowe ujęcie ludzkiej twarzy. Zafascynowały go widoczne na szklanej płytce gołym okiem najdrobniejsze szczegóły. Łapczywie zaczął pochłaniać wszystkie informacje na temat historii i techniki mokrego kolodionu, aż wreszcie stwierdził, że ma wystarczająco dużo wiedzy, aby przejść do praktyki. Dostał wtedy niezwykły prezent:
– Kiedy Marzena oznajmiła mi, że wezmę udział w warsztatach, podczas których nauczę się samodzielnie wykonywać zdjęcia, poczułem się jak w siódmym niebie. A gdy pierwszy raz wylałem kolodion na szklaną płytkę, dotarło do mnie, że ten rodzaj techniki jest jedynym, który chcę stosować – mówi Łukasz.




Autor: Bartosz Kozak