DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  WZORNICTWO  /  Tajemnice kobierców str. 1

Tajemnice kobierców

Tajemnice kobierców

Fot. Sonya Winner, www.comforti.pl


Ich ojczyzną prawdopodobnie jest Persja. Najstarszy z nich ma już ponad 2600 lat. W przeszłości wyścielały podłoża szałasów, ozdabiały ściany i chroniły przez zimnem. Do dziś zachwycają niezwykłym wzornictwem. O latających dywanach, zaczarowanych kobiercach i gobelinach powstała niejedna magiczna opowieść...


Najstarszy ze znanych na świecie dywanów został znaleziony w 1947 r. w grobie scytyjskiego wodza podczas prac wykopaliskowych na Syberii. Od miejsca tego odkrycia nazywany jest dywanem Pazyryk lub dywanem z Górnego Ałtaju. Tkano go prawdopodobnie w Armenii lub Persji około 400 r. p. n. e. Zachował się w doskonałym stanie, ponieważ tkwił w bryle lodu. Przed współczesnymi odkrył nie tylko wspaniałe wzory, ale i tajemnice ówczesnej sztuki tkackiej. 360 000 węzłów na metr kwadratowy świadczy o niezwykłej gęstości i jakości wykonania dywanu. Takie produkty nawet dziś nie są łatwo dostępne! Jeśli ktoś ma ochotę bliżej przyjrzeć się jego wzorom z motywem jeleni i procesji wojowników na koniach, powinien odwiedzić Państwowe Muzeum Ermitażu w Sankt Petersburgu.


Koczownicze ludy perskie wytwarzały kobierce, które stawały się nieodłączną częścią ich codzienności. Służyły do spania, siedzenia i ochrony przed zimnem. Towarzyszyły ludziom w ważnych wydarzeniach rodzinnych, religijnych czy społecznych. Pierwsze wzory to kompozycje motywów geometrycznych i krzywoliniowych. Dywany modlitewne zaczęto nawet zdobić specjalnymi symbolami, którym przypisywano nadprzyrodzone właściwości. Trudno się zorientować, kiedy wzory stały się coraz bardziej wyszukane, a kolory zyskały na intensywności. Perskie dywany tkane w tradycyjny sposób na krosnach ręcznych niespostrzeżenie okrzyknięto dziełami sztuki. Do dziś zalicza się je do najpiękniejszych na świecie, najbardziej ekskluzywnych i... najdroższych. Na kobiercach wytwarzanych z jedwabiu i wielbłądziej wełny można podziwiać symetryczne wzory kwiatowe, a także wizerunki zwierząt i władców. Kiedy ludy arabskie podbiły Persję, perskie dywany zdobyły cały świat! Odtąd wiele narodów tkało własne dywany, wzorując się na kobiercach irańskich. Z produkcji dywanów znane są również Chiny, ale i Nepal, Pakistan czy Turkmenistan, z których pochodzą orientalne turkmeny.


Niezwykle popularne i cenione są również dywany tureckie. Kobierce tkają najczęściej młode dziewczyny. Kiedyś stanowiły one ważną część posagu panny młodej i były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Od perskich dywanów wyróżniają się żywszą kolorystyką, dłuższym włosiem i charakterystycznym, podwójnym węzłem smyrneńskim. Do tradycyjnego barwienia wełny wykorzystywano naturalne barwniki. W celu uzyskania żółtej barwy przydawał się rumianek, łupina orzecha barwiła na brązowo, mięta na szaro, zaś z korzenia marzanny wydobywano czerwień. Motywy wzornicze, jakie oglądamy na zabytkowym dywanie, wskazują na region jego pochodzenia oraz przeznaczenie. Na dywanach modlitewnych często tkano gwiazdę Abrahama, dłonie modlącej się osoby, drzewo życia czy lampę świątynną. Motywy węża czy skorpiona pomagały odpędzać choroby, ziarna zboża zapewniały płodność natury, a baranie rogi symbolizowały siłę i bohaterstwo.


W Polsce najsłynniejszymi dywanami są bez wątpienia arrasy ścienne, zdobiące komnaty Zamku Królewskiego na Wawelu. Wykonane zostały na zamówienie Zygmunta Augusta, a utkano je metodą gobelinową z wełnianych nici wzbogacanych dodatkami z jedwabiu i złota. Do stąpania po ekskluzywnych kilimach przyzwyczajeni są nie tylko królowie. Dziś po czerwonych dywanach, rozwijanych na uroczyste okazje suną politycy, celebryci, artyści... A na ślubnych kobiercach, symbolizujących bogactwo i szczęście, stają zakochani.


A co z latającymi dywanami? Wymyślili je oczywiście Arabowie! Znając doskonale właściwości fizyczne rtęci, wypełniali magiczną cieczą pałacowe baseny sułtanów. Europejscy goście ze zdumieniem obserwowali swobodnie unoszące się na jej powierzchni kobierce z pasażerami. W lustrzanej tafli rtęci odbijał się błękit nieba. Dawało to wrażenie, że dywany dryfują wśród chmur, wprawiając w zachwyt wszystkich zgromadzonych.




Autor: Anna Lewczuk