DESIGN

STRONA GŁÓWNA  /  DESIGN  /  ZE ŚWIATA DESIGNU  /  Muzy artystów str. 1

Muzy artystów

Muzy artystów

Leda Sculpture, proj. Salvador Dali, BD Barcelona/ Akademia Architektury


Lina, Anna, Gala i Marylin niczym Erato, Polihymnia, Melpomena lub Terpsychora. Gdyby nie one, współczesne muzy i boginie sztuki, świat może nigdy nie poznałby wielu wybitnych skandalistów, artystów i geniuszy.


Lina czaruje spojrzeniem. Lina tajemniczo zakrywa twarz. Lina płacze. Lina się uśmiecha. Na płaszczyznach luksusowych tapet hipnotyzują ogromne oczy artystki. Na talerzu właśnie podano zniewalający uśmiech najpiękniejszej kobiety świata.

Grymasy pięknej pani

Za sprawą Piero Fornasettiego, wybitnego rysownika, malarza i rzeźbiarza, twarz słynnej diwy operowej – Liny Cavalieri, zastygnięta w najróżniejszych grymasach, dołączyła do grona najsłynniejszych motywów dekoracyjnych ostatnich dziesięcioleci. Od kiedy Lina spojrzała na niego ze stron jednego z francuskich żurnali, projektanta ogarnęła nieopisana fascynacja. Choć nigdy nie poznał swojej muzy, można powiedzieć, że właściwie się z nią nie rozstawał. Zachwycony twarzą kobiety, powielał ją niemal we wszystkich swoich pracach. Występowała na porcelanie, tapetach i tkaninach, niekiedy w dziwacznych stylizacjach. Twarz Cavalieri była głównym dekorem niekończącej się serii talerzy „Tema e Variazioni”. Fornasetti tak namiętnie rysował podobiznę śpiewaczki, że w ciągu kilkunastu lat powstało ponad 300 jej wersji. Klasyczne rysy gwiazdy można podziwiać w całości lub w surrealistycznie zestawionych fragmentach. Rozpoznamy ją, patrząc na portret kobiety w okularach, z papierosem, a nawet z wąsami czy bezczelnie wystawiającej język.

Niekończące się dzieło

Ten wdzięczny motyw nigdy się Fornasettiemu nie znudził. O ponadczasowości dekoru niezmiennie przekonuje się teraz Barnaba, syn włoskiego artysty. Barnaba Fornasetti nie tylko dba o to, abyśmy nie zapomnieli o niezwykłych pracach jego ojca, ale projektując we własnym studio, kontynuuje jego dzieło. Rysunki Piero, reprodukowane na luksusowych tapetach, sprzedaje dziś prestiżowa angielska marka Cole&Son, a niezwykłe talerze, w których od lat uparcie przegląda się Lina Cavalieri dostępne są w salonach marki Rosentahl. Przedmioty dekorowane motywami spod ręki Fornasettiego oferują również takie marki jak Bitossi, Roubini czy Ceramica Bardelii. Wiele z dzieł mistrza dekoru stało się obiektami kolekcjonerskimi, osiągającymi na aukcjach wręcz niewyobrażalne ceny. Nieustająca popularność tych prac świadczy o tym, że nie tylko Fornasetti obdarzył platoniczną miłością Linę Cavalieri. Cały świat designu do dziś bezgranicznie kocha też Fornasettiego.

Wybuchowa para

Anna G. Cóż to za tajemnicza pani? Swoje oblicze również nieoczekiwanie oddała wielu przedmiotom użytkowym. A każdy z nich jest już dziś kultowy. Najsłynniejszą odsłoną twarzy wspomnianej Anny są korkociągi zaprojektowane przez Alessandro Mendiniego w latach 90. XX w. Jak głosi krążąca na ten temat legenda, słynny projektant był szaleńczo zakochany. O swojej narzeczonej myślał nieustannie, nawet w czasie pracy. W ten sposób wiele z jego projektów przybrało kobiecy wizerunek oraz twarz ukochanej Anny. Korkociągi szybko stały się przedmiotem pożądania miłośników dobrego wina, a nawet zyskały status rozchwytywanych gwiazd filmu i reklamy. Alessandro Mendini przewrotnie „napisał” dalszy ciąg tej romantycznej historii. Stworzył Annie towarzysza w postaci własnej osoby. Od tej pory Alessandro M. i Anna G. stali się najsłynniejszą na świecie parą korkociągów. Wkrótce potem powstała imponująca rodzina tych akcesoriów.

Dziewczyna Supermana

Ich stalowe, uśmiechnięte buzie stały się znakiem rozpoznawczym marki Alessi, którą sygnowane są oryginalne gadżety. Zdobyły ogromną popularność dzięki wielu odsłonom, trafiającym w wyrafinowane gusta kolekcjonerów. Szczególnie korkociąg Alessandro M. posiada naturę kameleona. Alessandro Diabeł, Alessandro Król, Alessandro Superman, Alessandro Anioł, albo Święty Mikołaj. Każdy równie sympatyczny i zabawny. Niezależnie od wcielenia, z pewnością dobrze czuje się w towarzystwie eleganckiej Anny, ubieranej w suknie we wszystkich kolorach. Kobieca wersja korkociągów dostępna jest również w specjalnej edycji, która powstała we współpracy z mistrzem złotnictwa. Akcesoria wyprodukowane zostały w sześciu wersjach, z których każda liczy tylko 99 numerowanych egzemplarzy. Siódma odsłona Anny jest natomiast wyjątkowo piękna i unikatowa. Model, dostępny wyłącznie w dziewięciu sztukach, ozdobiony jest złotem, koralem i diamentami. Trudno stwierdzić, czy jest jeszcze korkociągiem, czy już drogocennym przedmiotem, wywołującym błysk w oczach

snobistycznych „gadżeciarzy”.

 

Klucz do serca surrealisty

Kobieta to nie tylko muza, przyjaciółka czy kochanka. Przekonał się o tym Salvador Dali, dla którego wybranka serca stała się też nieocenionym mentorem, menadżerem i... motorem do działania! Gala, znana też jako Helena Diakonova, nie była wyłącznie „ozdobą” u boku ekscentrycznego męża. O 11 lat starsza, pewna siebie i błyskotliwa dziewczyna kompletnie zawładnęła sercem 25-letniego młodzieńca, stając się jego największą miłością i towarzyszką życia. W chłopcu, skrywającym nieśmiałość za maską dziwacznej oryginalności, dojrzała geniusza i zapragnęła zająć się jego karierą. Dla Dalego rozwiodła się z mężem. Zanim Salvador Dali przekonał cały świat o własnej wielkości, to Gala wskazywała mu jego zalety. Dla otoczenia stała się profesjonalną rzeczniczką męża, najwierniejszą fanką i promotorką jego sztuki. A dla Dalego? Była przede wszystkim największą inspiracją i ideałem kobiety.

Spod skrzydeł kobiety

Dali już jako szesnastolatek postanowił, że zostanie geniuszem. Ale czy dałby radę zdobyć popularność bez Gali? Niektórzy twierdzą, że bez niej nie potrafiłby ani żyć, ani tworzyć. Mówili, że to jej zawdzięcza bogactwo, sukces i sławę. Kiedy Salvador pisał, projektował i malował obrazy, często prosił ją o radę. Sam podkreślał, że kocha Galę bardziej niż można sobie wyobrazić. Oboje uwielbiali wszelkie afery i skandale. Byli nierozłączni do tego stopnia, że nawet obrazy podpisywali razem... Trzeba przyznać, że tworzyli bardzo nietypowy, ale przedsiębiorczy tandem. Stworzoną wspólnie z Galą marką, Dali sygnował biżuterię, ilustracje dla pism, perfumy i portrety sławnych ludzi. Jako genialny ekscentryk, nieprzewidywalny szaleniec czy błazen spod skrzydeł ukochanej kobiety wyfrunął jako barwny ulubieniec szerokiego świata kultury i sztuki.

Ikona z Hollywood

Tworząc plejadę muz, ważnych i wpływowych kobiet, nie sposób nie wspomnieć jeszcze o niej. Prawdziwa gwiazda kina i ikona mody, która nawet pół wieku po śmierci nie pozwala o sobie zapomnieć. Przez całe życie poszukiwała miłości, choć kochał ją tłum mężczyzn i olbrzymia grupa zafascynowanych kobiet. Nawet sam Andy Warhol tuż po jej śmierci komentował świat sztuki, wykorzystując wizerunek tej hollywoodzkiej gwiazdy filmowej. „Dwadzieścia Marylin” to jedno z najbardziej znanych przedstawień Marylin Monroe w sztuce współczesnej. Artysta urzeczony jej pięknem, wykorzystał do swojej pracy zdjęcie gwiazdy autorstwa Gene’a Kormana. Po wykonaniu szablonu przeniósł zdjęcia na płótno za pomocą techniki sitodruku, tworząc efekt linii montażowej. Tym sposobem krytycznie wyraził się na temat geniuszu artystów i rzekomej niepowtarzalności dzieła sztuki w dobie środków masowego przekazu i kultury masowej. Niektórzy krytycy doszukali się w jego wizerunku Marylin powiązań ze sztuką bizantyjską i ikonopisaniem. Marylin jako ikona? Dziś nikogo to chyba nie zdziwi. I choć Andy Warhol wpisał aż „Dwadzieścia Marylin” do kanonu zachodniej sztuki, a na kubkach, koszulkach i plakatach można byłoby ją sumować w milionach, prawdziwa Marylin Monroe na zawsze pozostanie jedyna i niezastąpiona.




Autor: Anna Lewczuk