INWESTYCJE
Ekoauta - drapieżne hybrydy
Nissan
Pierwszym „ekologicznym” samochodem była hybrydowa Toyota Prius. Odniosła tak wielki sukces, że w niedługim czasie każdy liczący się koncern chciał mieć ekoauto w swoim portfolio.
GALERIA:
Dzisiaj bogata oferta koncernów samochodowych zadowoli każdego zmotoryzowanego ekologa, i tego o łagodnym usposobieniu „mieszczańskim”, ale i tego o temperamencie ostrym jak brzytwa. Czy moda na ekologiczne pojazdy sprawi, że tradycyjne „benzyniaki” i diesle czeka rdzawy koniec na podmiejskim szrocie?
Czym jest auto hybrydowe?
To najczęściej samochód, w którym zainstalowane są dwa silniki: spalinowy i elektryczny. Mogą one pracować na przemian lub razem, a systemem doboru napędu steruje układ elektroniczny. Silnik elektryczny ładowany jest dzięki akumulatorom, w których gromadzi się energia pochodząca z silnika spalinowego i odzyskana podczas hamowania. Napęd hybrydowy idealnie sprawdza się w ruchu miejskim. Podczas postoju, np. na czerwonych światłach, silnik spalinowy w ogóle nie pracuje, dzięki czemu auto nie emituje do atmosfery szkodliwych substancji. Również przy bardzo wolnej jeździe samochód napędzany jest wyłącznie silnikiem elektrycznym, a gdy kierowca chce przyspieszyć, automatycznie włącza się silnik spalinowy. Na rynku dostępne są także auta hybrydowe z możliwością ładowania baterii z gniazdka, czyli plug-in hybrid, oraz elektryczne, w których silnik spalinowy ma za zadanie ładować baterie, a nie napędzać auto. Przykładem takiego samochodu jest Chevrolet Volt o zasięgu 500 km czy sportowo-miejski Nissan Leaf.
Na sportowo
Skoro o sporcie mowa, ekologicznie nastawionym drapieżcom bez wątpienia przypadnie do gustu Jaguar-X75 z napędem hybrydowym. W pracach nad nowo powstającym bolidem bierze udział zespół Williams F1, a producent deklaruje, że wyprodukuje hybrydę tylko w 250 egzemplarzach. Auto zadebiutuje w 2013 r. i w związku z tym mamy dwie wiadomości – dobrą i złą. Dobra to taka, że samochód jest rzeczywiście bardzo przyjazny dla środowiska, zła – kosztuje ponad trzy miliony złotych. Ten mechaniczny drapieżnik ma też całkiem niezłe osiągi: 780 KM, do setki tylko trzy sekundy, prędkość maksymalna ponad 300 km/h.
Trzeba przyznać, że nieźle prezentuje się też inny ekościgacz, napędzany wyłącznie prądem – Mercedes SLS AMG E-cell. Jego szybkość, adekwatna do wyglądu auta, jest zasługą inżynierów ze Stuttgartu, którzy zamontowali w samochodzie cztery elektryczne silniki, każdy o mocy 392 kW. Dzięki temu „e-cellkę” można rozbujać do setki w cztery sekundy.
Z projektów, które mają duże szanse na zmaterializowanie, uwagę przyciąga futurystyczny Nissan Esflow. To dwuosobowe coupé z dwoma elektrycznymi silnikami imponuje osiągami: pięć sekund do setki, zasięg 240 km. Na desce rozdzielczej, zamiast tradycyjnych zegarów, znajdziemy ekrany LCD, a w miejscu lusterek kamery.
Statecznie i bezpiecznie
Inżynierowie z koncernu Daimler myślą również o kierowcach, którym nie zależy na zostaniu demonami prędkości, a bardziej na bezpiecznym poruszaniu się w miejskiej dżungli. Model koncepcyjny koncernu ze Stuttgardu i firmy BASF – Smart forvision, zaprezentowany na wystawie Frankfurt Motor Show 2011, wyróżnia się m.in. specjalną izolacją termiczną i oświetleniem diodowym. W aucie zastosowano także wiele innowacyjnych rozwiązań, które pozwalają zmniejszyć zużycie energii na ogrzewanie i klimatyzację.
W tyle nie pozostaje Audi, które zaprezentowało we Frankfurcie model A2 concept, należący do segmentu elektrycznych samochodów miejskich. Silnik elektryczny o mocy 116 KM pozwala na przejechanie 200 km. Ładowanie akumulatora prądem 400 V trwa 1,5 godziny, a w przypadku prądu „domowego” około czerech godzin. Audi A2 concept jest także przystosowane do techniki bezkontaktowego ładowania. Osiągi auta nie rzucają jednak na kolana. To samochód typowo miejski, skierowany do kierowcy statecznego: przyspiesza do setki w 9,3 sekundy, jego maksymalna prędkość została ograniczona do 150 km/h.
Autor: Wojciech Buszko
PRZECZYTAJ TAKŻE
GALERIA ARTYKUŁU
REKLAMA













Możesz komentować anonimowo – jako Gość lub pod stałym pseudonimem – po zalogowaniu.
Publikując komentarz oświadczasz jednocześnie, że zapoznałeś się z regulaminem serwisu.