INWESTYCJE

STRONA GŁÓWNA    INWESTYCJE    NIERUCHOMOŚCI    Nowe życie pałacu w Staniszowie str. 1

Nowe życie pałacu w Staniszowie

Nowe życie pałacu w Staniszowie


Posiadłość księcia Heinricha XXXVIII von Reussa w Staniszowie zawsze była związana z promocją sztuki. Po latach zapomnienia znów tętni życiem i jest otwarta na ludzi kultury.


Dwukondygnacyjny pałac, położony nieopodal Karpacza, został wybudowany w 1787 r. przez księcia Heinricha XXXVIII von Reussa z Saksonii, który trzy lata wcześniej ożenił się ze spadkobierczynią staniszowskiego majątku, Henriette Friederike Ottilie hrabiną von Schmettau. Niewiele wiadomo na temat budowy obiektu, jest jednak bardzo prawdopodobne, że już w drugiej połowie XVI stulecia istniała w tym miejscu budowla, która ponad 100 lat później została przemianowana na rezydencję. Po wojnie pałac należał do państwa. Mieściły się w nim sierociniec, dom opieki i straż pożarna. Jego los odmienił się dopiero w 2000 r., kiedy w późnobarokowe progi dumnie wkroczył pan Wacław.

Wodził na pokuszenie

Nowy właściciel, z wykształcenia hotelarz, a z zamiłowania konserwator zabytków i miłośnik architektury, był przed laty współwłaścicielem pobliskiego zamku. Wielokrotnie przejeżdżał obok pałacu w Staniszowie i za każdym razem z bólem serca dociekał, dlaczego tym wspaniałym obiektem nikt się nie zajmuje. Czy popadający w ruinę pałac lada moment odejdzie w zapomnienie? W końcu postanowił zapytać miejscowego starostę o możliwość zakupu niszczejącego majątku wraz z 10-hektarowym parkiem krajobrazowym. Samorząd, który od dawna nie miał pomysłu, a tym bardziej pieniędzy na renowację zabytku, propozycję transakcji przyjął z wyraźną radością. Aby spełnić swoje marzenie, pan Wacław musiał jeszcze zdobyć pieniądze.

— O pożyczkę na zakup pałacu zwróciłem się do rodziny. Wszyscy jednak patrzyli na mnie, jak na wariata. Pukali się w głowę, pytając, po co ci ta ruina?! Ale doskonale wiedziałem, że taka okazja zdarza się tylko raz w życiu — wspomina gospodarz.

Dom i hotel

Fascynacja pana Wacława poniemieckim obiektem nie ustała nawet wtedy, gdy okazało się, że pałacowe wnętrza, bardziej niż barkowe komnaty, przypominają pokryte pleśnią zgliszcza. W dobrym stanie zachował się dach, a także część stolarki i podłóg, które udało się odtworzyć.

— Książę von Reuss niewiele pozostawił mi w spadku. W okresie powojennym oryginalne wyposażenie pałacu szybko się rozpierzchło. Z zapałem przystąpiłem jednak do renowacji. Pracowałem niemal od rana do wieczora, nieraz śpiąc w pałacu, aby tuż po śniadaniu ponownie przystąpić do remontu — opowiada właściciel.

Inwestorowi od początku renowacji przyświecała idea zagospodarowania w pałacu dwóch stref – mieszkalnej i przeznaczonej na działalność gospodarczą. Plan został w pełni zrealizowany. Dziś zabytkowy obiekt to jednocześnie dom dla czteroosobowej rodziny oraz ekskluzywny hotel z restauracją. A turystów nie brakuje, zwłaszcza tych zza zachodniej granicy, którzy z sentymentem odwiedzają miejsce pobytu swoich przodków.

Jak wesele, to u siebie

Oprócz posiadania bezcennych walorów architektonicznych, pałac dla pana Wacława jest miejscem niezwykłym również z innego powodu. W barokowych murach odbył się jego ślub i wesele z panią Agatą. Gospodyni, z wykształcenia historyk sztuki, z miejsca wprowadziła do pałacowych wnętrz artystycznego ducha. Po ślubie małżonkowie zamieszkali w dawnym apartamencie księcia von Reuss, usytuowanym na półpiętrze, jednak z czasem przenieśli się na bardziej zaciszne poddasze. W odrestaurowanym pomieszczeniu powstał aneks sypialniany z kuchnią, łazienką i garderobą. Adaptację prywatnej strefy zwieńczyło pomalowanie ścian na piękny, czerwony kolor. Od tej chwili stało się jasne, że ich życiowe drogi połączyła nie tylko romantyczna miłość, ale także pasja do renowacji zabytkowego obiektu.




Autor: Adam Mazurek, fot. Tomasz Markowski



Dodaj komentarz

PRZECZYTAJ TAKŻE