OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Apetyczne wariacje ogrodowe str. 1

Apetyczne wariacje ogrodowe

Apetyczne wariacje ogrodowe


Weź garść cyprysików, szczyptę róż, trochę azalii, nieco trawy. Do smaku dodaj kilka sosen i cisów. Dorzuć pasję i miłość. Z uzyskanej mieszanki układaj pyszniące się zielenią kompozycje, nadając im wymarzony przez siebie kształt.


Dobry kucharz potrafi wyczarować wykwitną potrawę, dysponując tylko makaronem, wodą i przyprawami. Ten, który nie ma w sobie namiętności, zepsuje nawet smak ziemniaków, o truflach nie wspominając. A przecież ogrody są właśnie taką przestrzenią, gdzie „kucharzyć” trzeba delikatnie i z pasją, a wszelka przypadkowość jest surowo zabroniona. Może właśnie dlatego, pod „rządami” pierwszego projektanta, przestrzeń ogrodu w Pogorzelicy daleka była od ideału. Na szczęście pojawiła się projektantka z niezbędną wiedzą, doświadczeniem i, co najważniejsze, chęcią współpracy z inwestorem. A ten, jak się okazało, miał bardzo sprecyzowane oczekiwania.

— Właściciel tego miejsca, który jest miłośnikiem nie tylko roślin, ale i ptaków, chciał stworzyć ogród, w którym przeplatałyby się różne motywy, wzajemnie uzupełniające się zapachy, dźwięki i kolory. Marzył o romantycznej przestrzeni, sprzyjającej kontemplacji natury, wzbogaconej o akcenty egzotyczne, ale też elementy swojskie i dające poczucie bezpieczeństwa — wspomina projektantka zieleni Agata Kika-Wróblewska, właścicielka pracowni architektury krajobrazu Green Fingers ze Szczecina.

Konsekwentny miszmasz

Ogród stał się więc przestrzenią, w której swój dom znalazły zarówno rośliny „pospolite”, jak i sięgające rodowodem na Daleki Wschód, wymagające przez to więcej uwagi i troskliwej pielęgnacji.

— Zamierzeniem inwestora było pokazanie jak najszerszego spektrum gatunków roślin. Począwszy od powszechnie występujących po nietypowe, rzadziej występujące w naszym klimacie, które wymagają tzw. dobrej ręki i stworzenia dla nich bezpiecznej oazy. W innym ogrodzie ich żywot byłby krótki, jednak w tym wypadku jestem pewna, że właściciel odpowiednio o nie zadba — uśmiecha się Agata Kika-Wróblewska.

Teren ogrodu podzielono na kilkanaście tematycznych stref. Centrum stanowi małe jeziorko z usytuowaną pośrodku wysepką z domkiem dla ptaków. Znalazł się tam również drewniany most – mocne nawiązanie do stylistyki ogrodów japońskich. Granice akwenu wyznaczają kamienie, które sprawiają, że oczko wodne nabiera trochę drapieżnego charakteru. Z kamienną otoczką idealnie komponuje się miękkość zasianych w pobliżu traw.

 

— W ogrodzie spotkamy różne gatunki traw, które latem czule otulają ziemię. Nie tylko dzielą przestrzeń, ale też „grają”. Ich szelest naprawdę uspokaja — opowiada projektantka.

Granice poszczególnych stref tematycznych płynnie wyznaczają rośliny i ścieżki, które zostały wyłożone różnymi materiałami, m.in. żwirem ozdobnym i łupkiem. Znajdziemy tu, obok wspomnianego orientalnego wnętrza, „ogród róż”, „ogród w stylu angielskim” czy „ogród-raj”. Smaki przestrzeni płynnie komponują się ze sobą, uzupełniają, przenikają kolorami. Wiosną wprawne oko dostrzeże ich potencjał, który latem wybucha feerią barw i zapachów.

Wiśnie i jabłka

W egzotyczny klimat ogrodu japońskiego wprowadza brama księżycowa. Ujrzymy tu sosny, które w kulturze Orientu uznawane są za symbol długowieczności.

— Dalekowschodni klimat podkreślają, przycięte w formę drzewek bonsai, cisy oraz aleja obsadzona drzewkami wiśni odmiany Kanzan, które najpiękniej wyglądają w porze kwitnienia. Uroku tej strefie dodają też wspaniałe odmiany klonów japońskich oraz „płaczący” cyprysik w odmianie Pendula. Znajdziemy tu również magnolię wielkokwiatową – roślinę bardzo rzadko spotykaną w naszym klimacie, ze względu na jej słabą odporność na niskie temperatury — wyjaśnia projektantka.

Z egzotycznego zakątka udajemy się prosto w objęcia alei słonecznych złotokapów. Charakteryzują się one kunsztownymi gronami jaskrawożółtych kwiatów, które kłaniając się wdzięcznie ku sobie, wyglądają jakby… kapały złotem.

— Złociste grona ciekawie kontrastują z szaroniebieską kolorystyką jałowców i zielonych sosen — dodaje Agata Kika-Wróblewska.

Z kolei ogród różany wkomponowany został w metalową konstrukcję w formie kopuły. Latem zniewala użytkowników zapachem i soczystością barw. Swojskim akcentem jest ciekawa odmiana rajskich jabłoni o bordowych liściach, które posadzone wzdłuż jednej ze ścieżek, tworzą cudowną, mieniącą się intensywnością kolorów enklawę. Zachwycają też żółte azalie, dorodne rododendrony, kręcące w nosie hortensje i rozłożysta sosna limba.

Do stylu danej kompozycji starannie dobrano elementy małej architektury ogrodowej – pomalowane na różne kolory, kamienne i drewniane – otwarte lub z zadaszeniami ławeczki. Niektóre, dyskretnie usytuowane wśród krzewów, kuszą zakochanych.

 

— Spacerujące po ogrodzie pary do odpoczynku zachęca schowana na polanie ławeczka, przykryta zasłoną cedru libańskiego w odmianie Glauca — uśmiecha się projektantka.

A gdy zajdzie słońce...

Każdy ogród po zapadnięciu zmroku przeistacza się w przestrzeń mroczną i pełną tajemnic. Przyłapany promieniem światła kontur drzewa, cień kwiatu, szeleszczący na wietrze listek... Wszystko to sprawia, że zieloną przestrzeń czasem trudno oswoić.

— Klienci z reguły bardziej skupiają się na roślinności i doborze gatunków, zupełnie zapominając o tym, jak ważne jest oświetlenie ogrodu. A przecież dobrze dobrane lampy pozwolą nam na nowo wykreować przestrzeń, stworzyć w ogrodzie dodatkowe pokoje. Ciekawym zabiegiem, który daje niesamowite efekty, jest „zabawa” perspektywą. Światło umieszczone w odległych punktach ogrodu wydłuża perspektywę, sprawia, że staje się on miejscem niezwykłym i tajemniczym — snuje opowieść projektantka.

Czy gra była warta świeczki?

Zebranie w jednym miejscu wielu roślin, które mogą niekiedy sprawiać wrażenie, że do siebie nie pasują, jest zadaniem trudnym. Przypomina godzenie wody z ogniem. Ale czasem się udaje.

— Ogród tematyczny jest ryzykownym posunięciem, ale myślę, że w tym przypadku wielce trafionym. Miejsce to spełniło oczekiwania inwestora i jego gości, a tego rodzaju satysfakcja jest najważniejsza — mówi Agata Kika-Wróblewska.

Najważniejsze bowiem, to stworzyć ogród, który nie udaje czegoś innego, niż jest w rzeczywistości. Dzięki temu idealnie trafia w serce i gust właściciela.




Autor: Wojciech Buszko, fot. Linea