OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Australijskie ogrody na pustyni str. 1

Australijskie ogrody na pustyni

Australijskie ogrody na pustyni


Istnieją na świecie rośliny, które mimo deficytu wody wyglądają pięknie, a ich odpowiednie zestawienie może stworzyć prawdziwy rajski zakątek. Głów australijskich projektantów nie zaprzątają jednak myśli o efektownych kompozycjach roślinnych, a o zminimalizowaniu w ogrodzie strat wody. 


Australia kojarzona jest z kangurami, rafą koralową, lasami deszczowymi i pustynią. Niestety, kolejność ta powinna być odwrotna, gdyż to właśnie pustynia zajmuje lwią część kontynentu australijskiego. I choć kropla wody jest na pustyni na wagę złota, wyrastają na niej niezwykłe ogrody. Idealnymi ich przykładami są założenia zlokalizowane w najgorętszym i najsuchszym mieście świata – w Alice Springs.

Z tęsknoty za domem 

Zasiedlający Australię Brytyjczycy próbowali za wszelką cenę przeszczepić własny styl tworzenia ogrodów, wzorując się na najwspanialszych założeniach ówczesnej Anglii. Okazało się jednak, że w gorącym i suchym klimacie interioru Australii większość roślin, znana z wilgotnych Wysp Brytyjskich, nie chciała rosnąć lub wyglądała zgoła inaczej niż w Europie. Mimo tak dużych niedogodności, angielscy osadnicy uparli się i za wszelką cenę próbowali tworzyć trawiaste, obsadzone różami i bluszczem założenia. Aby je uzyskać, najpierw obsadzali skrawki terenu zacieniającymi roślinami, a następnie obficie je nawadniali, korzystając z gigantycznych ilości wody. Apogeum ich syzyfowej pracy zostało osiągnięte w Alice Springs, mieście położonym w samym sercu Australii. 

Nie ma, nie ma...

Alice Springs jest miastem, które słynie z tego, że jest najsuchsze i najgorętsze na całej naszej planecie. Mimo to właśnie w nim właściciele przydomowych ogródków dzień i noc nawadniali swoje zielone tereny, aby w sercu pustyni zaczęły przypominać podwórka z rodzinnej Anglii. Niestety, większość wody zamiast rośliny nawadniać, zwyczajnie parowała, a to tylko potęgowało niewspółmiernie wielkie jej zużycie. Dość szybko okazało się, że Alice Springs zajmuje w całej Australii niechlubne pierwsze miejsce pod względem zużycia wody na jednego mieszkańca. Z czasem – wraz z wzmożonym osadnictwem i ilością projektowanych ogrodów – sytuacja zaczęła być na tyle dramatyczna, że wody zaczęło zwyczajnie brakować, a władze miasta musiały korzystać z coraz głębiej, ale też dalej położonych źródeł. Aby zapobiec rozwojowi tego niekorzystnego zjawiska, wystosowały więc do mieszkańców apel. Zachęcały w nim, aby czym prędzej zaniechali oni podlewania ogródków, a zamiast róż i europejskich drzew sadzili przy domu rośliny, którym deficyt wody w ogóle nie przeszkadza. Władze proponowały, aby nie sięgać po wszystkim znane amerykańskie gatunki kaktusów czy euroazjatyckie sukulenty, a raczej korzystać z gatunków rodzimych, idealnie przystosowanych do miejscowego klimatu. Ich wybór będzie najlepszą gwarancją atrakcyjności ogrodu przez cały rok, a zużycie wody pozostanie na znacznie niższym poziomie. Za przykład idealnego ogrodu pustyni z prezentacją najpiękniejszych okazów sucholubnej flory Australii posłużył im miejscowy ogród botaniczny oraz Alice Springs Desert Park.

Piękne, bo australijskie 

Ogród Botaniczny w Alice Springs położony jest u stóp wzgórza Annie Myers, przy brzegu sezonowej rzeki Todd. Ten ekstremalnie suchy teren jest największym w Australii pustynnym parkiem, którego zadaniem jest prezentacja zwiedzającym piękna sucholubnej roślinności. Jednak głównym celem przedsięwzięcia było pokazanie mieszkańcom, jakie inne rozwiązania oparte głównie na gatunkach miejscowych roślin, mogą wykorzystać w projektowaniu swoich ogrodów. Tego typu podejście jest w zgodzie z nurtem całej australijskiej edukacji przyrodniczej. Nie tylko w pustynnym Alice Springs, ale też w pozostałych zakątkach kraju zakłada ona, że mieszkańcy Antypodów powinni nie tylko otaczać się miejscowymi okazami fauny i flory, ale też w miarę możliwości eliminować gatunki sprowadzone na kontynent w dawnych czasach. Ten wyraźnie nacjonalistyczny trend obejmuje zresztą nie tylko ogrodnictwo, ale też takie dziedziny życia, jak sztuka czy kuchnia Aborygenów. Bo modne w Australii jest dzisiaj głównie to, co jest typowo australijskie. 

Urodziwe kamienie 

Ogród Botaniczny w Alice Springs prezentuje rośliny w kilku sekcjach, obejmujących gleby słone, piaszczyste czy gliniaste. Posiada on również sporą kolekcję pustynnych eukaliptusów, akacji i palm oraz nasadzenia z roślin, które są szczególnie przyjazne ptakom. Na kamienistym wzgórzu zgromadzono też bogaty zbiór roślin skalnych, w tym liczne gatunki pustynnych kwiatów. W centralnej części ogrodu znajduje się parter haftowy, który tworzy obszar wysypany naturalnym kruszywem połączony z niskimi roślinami. Ten niewielki teren jest w Alice Springs pomysłem pionierskim, a za przykład do jego stworzenia posłużyły barokowe ogrody Europy i ogrody japońskie. Łącząc ze sobą kilka kolorów kruszywa, władze parku chciały zaprezentować mieszkańcom inny typ ogrodu, tzw. „ogród suchy”. W założeniu tym rośliny są jedynie dodatkiem do kompozycji, która stworzona jest głównie za pomocą tłuczeni i kamieni. Tuż obok niego znajduje się zgoła inna kompozycja ogrodu suchego – naturalistycznie urządzony teren, mający przypominać koryto wyschniętej rzeki. Oprócz roślin, które sezonowo potrzebują pewnych ilości wody, umieszczono tam wypalone słońcem korzenie i konary drzew, a także niewielką kładkę. 

Kangury i węże

Większość parkowych roślin opatrzona jest informacyjnymi tabliczkami, na których wyszczególniono ich przydatności do obsadzania ogrodów przydomowych. Zwraca się uwagę nie tylko na wielkość rośliny i jej preferencje, ale także na to, czy posiada ozdobne kwiaty, owoce, liście oraz czy jest rośliną jadalną czy leczniczą. Naturalistycznie urządzony ogród skalny prowadzi gości na szczyt wzgórza Annie Myers, skąd roztacza się wspaniały widok na całe miasto oraz góry MacDonnella. Tam też urządzono specjalne skalne drogi, przeznaczone głównie dla górskich biegaczy. Mimo zdecydowanej przewagi roślin na tym terenie, w ogrodzie żyje też spora grupa rzadko spotykanych w innych miejscach walabii skalnych (kangurów) oraz 80 gatunków ptaków. Niestety, mankamentem terenu są także węże, w tym aż dwa gatunki jadowitych. Władze parku przestrzegają zwiedzających przed zbaczaniem ze ścieżek oraz poruszaniem się po terenie nocą, kiedy gady wychodzą na łowy. 

Z fascynacji Aborygenami 

Z uwagi na rzadkie obsadzenia i panującą suchość, a do tego przyzwyczajeni do ogrodów botanicznych w Europie, możemy być wizytą w ogrodzie w Alice Springs nieco rozczarowani. Pamiętać jednak musimy, że jest to ogród wyjątkowy, bo pokazujący piękno wyłącznie roślin pustyni. Pomysł na jego powstanie zrodził się przypadkiem. W 1940 r. australijska antropolog Olive Pink, którą fascynowało życie rdzennych mieszkańców Australii, postanowiła przenieść się z Sydney do Alice Springs. Zamieszkujący te tereny Aborygeni traktowani byli przez ówczesny australijski rząd jako ludzie drugiej kategorii i robiono wszystko, aby jak najszybciej ustąpili oni miejsca Europejczykom. W 1942 r. – w imię obrony praw rdzennych Australijczyków – Olive Pink postanowiła, że przeniesie się na pustynię Tanami, zamieszka w namiocie i będzie broniła praw Aborygenów z plemienia Warlpiri. Poprzez ten gest Olive szybko stała się „adwokatem” miejscowej ludności, próbując uzmysłowić Europejczykom, że Aborygeni mają do Australii większe prawo niż biali najeźdźcy. 

Niezwykła wizytówka 

Żyjąc z Aborygenami, Olive Pink spisała wiele ich opowieści oraz posiadła ogromną wiedzę na temat wykorzystywanych przez nich roślin. Wiedziała, które drzewa rodzą jadalne owoce, a z których można pozyskać wodę lub lekarstwa. Postanowiła też, że swoją wiedzę będzie upowszechniać wśród europejskich osadników, a pierwszym do tego krokiem będzie zgromadzenie na jednym terenie wielu pożytecznych okazów miejscowych roślin. Jako miejsce prezentacji swojej botanicznej kolekcji wybrała zdewastowany przez stada krów i kóz teren zalewowy tuż przy sezonowej rzece Todd. Posunięcie to stało się przyczynkiem do stworzenia w 1956 r. Rezerwatu Rodzimych Roślin Australii, który w późniejszym czasie przemianowano na Ogród Botaniczny im. Olive Pink. Jednym z ważniejszych założeń antropolog było także to, aby do obsługi ogrodu zatrudnić wyłącznie przedstawicieli miejscowego ludu Walrpiri, którzy posiadali ogromną wiedzę na temat prezentowanych roślin. Tym sposobem Olive Pink stała się swoistym ogniwem, które spoiło dwie społeczności Australijczyków. Europejscy osadnicy zaczęli doceniać wiedzę i doświadczenie rdzennych Australijczyków, aby w końcu zrozumieć też ich tragiczną sytuację. Dziś ogród botaniczny jest chlubą miasta i jedną z najważniejszych placówek na świecie prezentujących florę pustyni. 

Parki w parku

Z nieco innym stylem mamy do czynienia w ogrodzie Alice Springs Desert Park, który jest projektem botaniczno–zoologicznym, pokazującym w bardzo atrakcyjny sposób faunę i florę centralnej Australii. Park zaprojektowano w taki sposób, aby odwiedzającym zaprezentować kilka biotopów z różnych pustyń australijskich. Do obsadzania terenu użyto wyłącznie miejscowej flory, a w klatkach i na wybiegach żyją zwierzęta występujące naturalnie na pustyniach. Desert Park realizuje też specjalny program rządowy, który ma na celu przywrócenie jednorocznych roślin kwitnących na pustyniach Australii. Z tego powodu tuż obok wejścia zobaczyć można sporą kolekcję pustynnych roślin zielnych, które w zależności od opadów deszczu kwitną co roku lub raz na kilka lat. Zaraz za nimi znajdują się natomiast wybiegi dingo, emu i kangurów, które otwierają część parku zwaną „pustynnymi obszarami drzewiastymi”. W tym miejscu przestrzeń porastają niewielkie drzewa eukaliptusów oraz piaszczyste wydmy z twardymi trawami i niskimi, kolczastymi krzewami. To w nich swoje gniazda założyły zeberki australijskie, kolorowe ptaszki znane z europejskich sklepów zoologicznych. „Krainę piasku” tworzą trzy kompleksy bagien – słone, gipsowe i gliniaste. Te suche, pustynne grzęzawiska otaczają gęste zarośla karłowatych sucholubnych akacji i drzewa eukaliptusów, ale można też natknąć się na zbiór słonorośli, czyli roślin wytrzymujących znaczne zasolenie gleby. Strefę zwaną „pustynne rzeki” tworzą naturalistycznie urządzone, gęste zakrzaczenia nadbrzeżne oraz porastające brzegi sztucznej rzeki – drzewa, w dziuplach których swoje gniazda założyły dzikie papużki faliste. 




Autor: dr Radosław Kożuszek