OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Birma - kraj skąpany w złocie str. 1

Birma - kraj skąpany w złocie

Birma - kraj skąpany w złocie


Nie ma chyba drugiego takiego kraju na świecie, gdzie skąpane w złocie i szmaragdach świątynie graniczą ze skrajną biedą uśmiechniętych i przyjacielsko nastawionych ludzi. Birma (Mjanma) należy do najbiedniejszych, a jednocześnie najpiękniejszych krajów Azji.  


Aby odnaleźć osławione skąpane w złocie birmańskie świątynie, wystarczy dolecieć samolotem do byłej stolicy Birmy – Rangunu. Rangun pozostał największym miastem kraju, głównym portem i ważnym miejscem pielgrzymkowym z najsłynniejszą pagodą w Birmie – Szwe Dagon („Złota pagoda z miasta Dagon”). Tam, według wierzeń, przechowywanych jest osiem włosów z głowy Buddy. Legenda głosi, iż w VI wieku p.n.e. dwóch braci przywiozło cenne relikwie z Indii. Otrzymali je od samego Buddy za podarowanie mu jedzenia po siedmiotygodniowym poście. W trakcie podróży do Birmy włosy zostały zgubione lub skradzione, a potem – przy udziale ogrów i dobrych duchów – odzyskane. Kiedy przewieziono niesamowity dar na tereny dzisiejszej Birmy i otworzono skrzynię, wiatr uniósł włosy Buddy, które mieniąc się barwami tęczy, spoczęły na pobliskim wzgórzu. Podobno podczas tego wydarzenia działy się nadprzyrodzone rzeczy: niemi przemówili, głusi zaczęli słyszeć, a niepełnosprawni odzyskali władze w kończynach. Drzewa dalekich Himalajów zakwitły i wydały owoce. Ziemia zadrżała, fale oceanu zaczęły tańczyć, a niebo wypełniło się błyskawicami, po czym spadł deszcz drogocennych kamieni. Dla braci był to znak, że relikwie należy złożyć właśnie w tym miejscu. Zdecydowali, że powinny być one otoczone pięknem i przepychem. Postanowili wznieść pagodę o szczerozłotym dachu wysadzanym drogocennymi kamieniami. Tak też, według legendy, zaczęło się przywiązanie mieszkańców Birmy do złota i kamieni szlachetnych, a w szczególności szmaragdów. 

Bogactwo w liczbach

Dzisiejsza Szwe Dagon wznosi się na 99 metry, a jej ośmiokątna podstawa ma aż 433 metry obwodu. Ponoć główna stupa, która jest ze wszystkich stron murowana, zamyka w sobie szereg mniejszych: kamienną, marmurową, żelazną, ołowianą, miedzianą, cynową, srebrną i złotą, w której ukryto szkatułkę z relikwiami. Same złocenia ważą około 10 ton. Złoty dach wyłożony jest szmaragdami i innymi szlachetnymi kamieniami, a szczyt zdobi 76‑karatowy diament. Dookoła położonej pod wspominanym diamentem korony zawieszono ponad 1000 złotych dzwonków. Nad nimi znajduje się wysadzana diamentami i innymi drogocennymi kamieniami chorągiewka, która obraca się zależnie od kierunku wiatru. Powyżej jest jeszcze diamentowa kula. Wejścia do pagody bronią posągi czterech lwów umieszczone przy schodach oraz sześć gryfów. 

Kwiaty Rangunu

Inną ważną świątynią Rangunu jest złota Pagoda Sule, która znajduje się w samym centrum miasta, tworząc swego rodzaju wyspę spokoju na bardzo ruchliwym rondzie. W ołtarzu wewnątrz budynku na tle mozaiki z odłamków szkła i kolorowych luster wznosi się ogromny posąg Buddy, a tuż obok posąg dobrego ducha Sule, którego nazwę nosi pagoda. Według legendy Sule był ogrem, który pomagał w poszukiwaniu zaginionych włosów Buddy. W zamian za wysiłek został przemieniony z ogra w dobrego ducha Nat. Poza świątyniami w Rangunie można odwiedzić kilka parków i dobrze zaopatrzonych targowisk, gdzie sprzedawane są lokalne pamiątki. Miłym sposobem spędzania czasu jest przesiadywanie w ulicznych herbaciarniach, delektowanie się smakiem przekąsek i obserwacja przepływającego życia. Rangun to także upadłe piękno kolonii brytyjskiej. Wspaniałe gmachy i kamienice, które kiedyś zachwycały urodą, dziś niszczeją w szarości i brudzie. Między nimi wyrastają jak kwiaty życia jedynie złote stupy, z których słynie cała Birma.

Wiosłowanie nogą

Obszar jeziora Inle zamieszkują głównie rybacy z plemienia Intha, którzy nazywają siebie „Dziećmi Jeziora”. Znani są z nietypowej techniki wiosłowania nogą. Stojąc na rufie na jednej nodze, drugą popychają wiosło trzymane w rękach. Jednak to, co najbardziej przyciąga turystów nad jezioro Inle, to pływające wyspy wykonane z bambusowych rusztowań, przysypanych wysuszonymi roślinami i mułem wydobytym z dna jeziora. Tworzą one swego rodzaju poletka uprawne, gdzie rosną np. fasola czy groch. Domy, szkoły i świątynie stoją na palach, a niektóre pola uprawne zlokalizowane są na drewnianych tarasach. Niektóre chaty i piętrowe domy są tak ustawione, że tworzą wodną ulicę z instytucjami i sklepami. Będąc tu, trzeba koniecznie wynająć łódź, która płynąc wąskimi przesmykami wśród szuwarów i zarośli papirusu, zawiezie nas do zakładów tkackich jedwabiu i na farmy jedwabników. Dostaniemy się nią również do fabryk cygar, warsztatu produkującego naczynia z laki lub manufaktury wytwarzającej złotą i srebrną biżuterię. Jednak największą atrakcją będą wizyty w szlifierniach szmaragdów, które traktowane są jako kamienie narodowe. Ukoronowaniem zwiedzania jeziora Inle powinna być wizyta w drewnianym klasztorze Nga Phe Kyaung, znanym jako klasztor skaczących kotów. Tamtejsi mnisi pokazują turystom, jak ich czworonożni podopieczni skaczą przez metalowe obręcze. Warto także udać się na pływający targ, gdzie miejscowi sprzedają z łodzi żywność, towary codziennego użytku oraz pamiątki i wyroby rękodzielnicze. 

Złota skała

W miejscowości Kyaiktiyo na świętym wzgórzu, na zawieszonej nad przepaścią jajowatej Złotej Skale stoi niewielka siedmiometrowa pagoda, jedno z najświętszych miejsc w Birmie. Skała wydaje się być zawieszona w powietrzu, gdyż dodatkowo oddziela ją od głównego masywu szczelina, przez którą przerzucony jest metalowy most. Pielgrzymi mówią, że nie wiadomo, jakie siły utrzymują skałę na jej miejscu. Pobożni buddyści przypisują to mocy relikwii złożonej w pagodzie. Obecnie skała jest w całości pokryta złotem, a pielgrzymi tu przybywający okładają ją dodatkowo drogocennymi płatkami. Pagoda jest jedną z najstarszych i otaczanych największą czcią w Birmie. Legenda mówi, że została zbudowana już za czasów Buddy – 2400 lat temu. Pewien pustelnik otrzymał włos Buddy, który nosił w węzełku wykonanym z własnych włosów. Człowiek ten znalazł skalną bryłę, która przypominała głowę. Wtedy zbudował na niej stupę i złożył w niej relikwię. 

Zdobyć Mandalay

W samym centrum kraju znajduje się wspaniałe miasto Mandalay – stara stolica Birmy. Tutaj usytuowany był najpiękniejszy drewniany zabytek kraju – pałac królewski, który pierwotnie zdobiony był złotymi ornamentami i kamieniami szlachetnymi. Niestety okupacja brytyjska i japońska zamieniły ten wspaniały zabytek w pogorzelisko, złoto i kamienie skradziono, a odbudowana kopia nie jest wierną rekonstrukcją oryginału. Zachowały się jedynie ogromne mury obronne, fosa oraz 33‑metrowe wieże strażnicze. W Mandalay godne odwiedzenia są też wspaniały klasztor wybudowany z drewna tekowego, bielejąca w słońcu pagoda Kuthodaw oraz pagoda Mahamuni, która jest jednym z najważniejszych i największych kompleksów świątynnych współczesnej Birmy. Tuż obok Mandalay można podziwiać niesamowity most U Bein wykonany z drewna tekowego oraz Mingun z największą na świecie górą cegieł. Jest to nic innego jak nieukończona pagoda króla Bodawpayi z Amarapury. Stupa miała sięgać 152 m wysokości i „pobić” światowy rekord wysokości, jednak w czasie trzęsienia ziemi została zniszczona.

Tysiące świątyń Baganu

Na liście najwspanialszych zabytków Azji tuż obok kambodżańskiego Angkor Wat i indonezyjskiego Borobudur jedną z czołowych pozycji zajmuje Bagan (Pagan). Bagan założony został w 847 roku jako stolica ówczesnego państwa. Swój okres świetności przeżył za panowania króla Anawrathy (1044–1077). Liczba samych świątyń dochodziła wówczas do 4500. Po zniszczeniach w 1287 roku, dokonanych przez Mongołów, Bagan nigdy już nie wrócił do dawnej świetności. Miasto zostało opuszczone, a wszystkie budynki pobudowane z drewna, w tym pałace królewskie, uległy naturalnemu zniszczeniu. Teren zarósł lasem i popadł w zapomnienie. Budowle Baganu, których liczba dochodzi dziś do 2000, rozrzucone są na powierzchni około 40 kilometrów kwadratowych. Między nimi rosną krzewy, sukulenty i pasą się krowy. Leniwy wiatr wprowadza atmosferę bajkowości i całkowitego odprężenia. Istnieje możliwość swobodnego poruszania się po całym terenie, a na niektóre ze stup można się wspiąć, żeby podziwiać przyprawiające o zawrót głowy widoki na okolicę. Rozległy teren Baganu można zwiedzać małym zaprzęgiem konnym lub samochodem z kierowcą. Niektórzy wynajmują także motocykle lub rowery. Chodzenie pieszo raczej odpada, ze względu na dość duże odległości między zabytkami. Świątynie szczególnie efektownie wyglądają o wschodzie i zachodzie słońca, kiedy promienie słońca malują na stupach niesamowitą historię tego miejsca.

Las świątyń

Kiedy przekroczymy bramy rezerwatu archeologicznego, naszym oczom ukazuje się las świątyń. Widok jest tak fascynujący, że chyba nie ma turysty, któremu nie zabraknie kliszy lub karty pamięci w aparacie fotograficznym. Świątynie wydają się stać w polu ot tak, bez ładu. Wystarczy jednak przymknąć oczy, by ujrzeć między nimi mnóstwo malowanych na złoto drewnianych budynków i tłum wiernych zmierzających na modlitwy. W Baganie koniecznie należy zwiedzić cztery największe pagody. Pierwsza to That‑byin‑nyu stojąca najbliżej bramy starego miasta. Wewnątrz znajduje się korytarz prowadzący po obwodzie budowli, a wzdłuż niego rozmieszczone są posągi Buddy. Stupa Shwe‑san‑daw jest jedną z nielicznych, na które można się tu wspinać – oczywiście boso. Wieża Dhamma‑yangyi jest uszkodzona, nie ma już złoceń, ale w wewnętrznym korytarzu obiegającym świątynię obejrzymy cztery posągi Buddy. Świątynia przypomina meksykańską piramidę schodkową. Według ustnych przekazów, w trakcie budowy ówczesny król Narathu igłą sprawdzał, czy cegły (bez zaprawy) pasują ściśle do siebie, a gdy igła wchodziła zbyt głęboko, murarz skazywany był na śmierć. Najpiękniejszą pagodą jest Ananda, której centralna wieża strzela w niebo na wysokość 51 metrów. Podobno świątynię wzniesiono w 1105 roku, czyli w czasach, gdy w Europie budowano proste romańskie kościoły. Ogromny posąg Buddy, znajdujący się w centrum świątyni, oglądany z daleka wydaje się uśmiechać. Z kolei kiedy patrzymy na niego z bliska, jego twarz przybiera smutny wyraz. 

Spacer z duchami

Zaledwie 50 km od Baganu, na szczycie samotnej góry Popa, znajduje się imponujący kompleks świątynny poświęcony duchom Nat, pradawnym, przedbuddyjskim wierzeniom mieszkańców Birmy. Według Birmańczyków duchy te żyją w niemal każdym drzewie, na szczytach gór i w strumykach. Droga na szczyt prowadzi po 777 stopniach i należy ją pokonać boso. Po obu stronach tej drogi pielgrzymów obserwują małpy makaki, które kradną wszystko, czego zapragną. Tłum modlących się pielgrzymów, głosy małych dzwonków poruszanych przez podmuchy wiatru i odległość od powierzchni ziemi sprawiają, że można się tu poczuć jak w niebie. Należy pamiętać, aby wchodząc na górę, nie mieć na sobie czarnych ani czerwonych rzeczy, nie przeklinać, nie uwłaczać innym i nie posiadać wieprzowiny, gdyż żadnej z tych rzeczy nie tolerują duchy Nat. W przeciwnym wypadku mogą na nas rzucić zły urok. 

Malowane twarze

Birmańskie kobiety bardzo często malują policzki jasną farbą. Jest to popularny ludowy kosmetyk, który naniesiony na skórę działa jak filtr przeciwsłoneczny. Przygotowuje się go ze startej na proszek kory drzew thanaka rosnących w środkowej części kraju. Kobiety, które szczególnie o siebie dbają, malują tym kosmetykiem całe ciało, ale tylko na noc. Cechą charakterystyczną ubioru mężczyzn są lungi, czyli długie spódniczki, które kosztują średnio 1,5 dolara. Jeśli zdarzy się nam odwiedzić birmański dom, gospodarze zaproszą nas do niskiego stołu, na którym znajdują się olbrzymie naczynie z ryżem, kilka mniejszych misek z różnymi odmianami curry i dużo maleńkich miseczek zawierających kolorowe dodatki o przeróżnym wyglądzie i smaku. Gość powinien spróbować wszystkiego, a potem zdecydować się na większą ilość wybranego smakołyku. Choć gospodarze jedzą najczęściej palcami z małych miseczek, gościom proponują widelec i łyżkę. 

Na deser przysmaki

Kuchnia birmańska jest bardzo ostra, momentami wręcz paląca. Używa się w niej dużo ostrych przypraw – obowiązkowo chili. Główną rolę odgrywa oczywiście ryż (gotowany, parowany, smażony, mielony), a towarzyszy mu bogactwo dodatków również tak oryginalnych, jak kiszone liście zielonej herbaty. Dużo tu warzyw strączkowych, ryb i owoców morza, ale nie brakuje także mięsa wieprzowego, wołowego i kurczaków. Popularne są również zawiesiste zupy. Przyrządza się je zwykle z suszonych ryb albo krewetek. Do zup często dodawane są makaron sojowy lub ryżowy, bataty albo gotowane na twardo kacze jaja. Jada się do nich niekiedy placki smażone na oleju, przygotowane np. z suszonego, łamanego grochu. Sałatki i surówki z kolei polewane są aromatycznymi sosami. A na deser? Na deser zjemy świeże owoce, banany w syropie lub tapiokę w mleku kokosowym. 




Autor: teskt i zdjęcia: dr Radosław Kożuszek, www.podrozebezbiura.pl