OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Cesarskie ogrody Etiopii str. 1

Cesarskie ogrody Etiopii

Cesarskie ogrody Etiopii


Dawne ogrody cesarzy etiopskich nie miały sobie równych w całej Afryce. Łączył je wspaniały romantyzm, przepych kolorów i dosyć dziwaczne łączenie elementów roślinnych z małą architekturą ogrodową. 


Początkowo cesarskie ogrody były niewielkimi zieleńcami, które otaczały najbliższą okolicę pałacu. Z biegiem lat i coraz częstszymi wizytami obcokrajowców lub też wyjazdami etiopskich monarchów za granicę, zaczęły się one zmieniać według wzorów europejskich. Jedne przypominały barokowe założenia Paryża, inne ogrody Anglii. Wszystkie jednak łączył wspaniały etiopski romantyzm, przepych kolorów i czasami dość dziwne łączenie elementów roślinnych z małą architekturą ogrodową. Zdarzały się zatem typowo europejskie rabaty, obok których wysypano ścieżkę z niebieskiego tłucznia, albo sytuacje, gdy wśród gęstych araukarii postawiono niewielki, pomalowany na tęczowo pawilon wypoczynkowy. Kolory w Etiopii, jak i w całej czarnej Afryce, są na wagę złota. Im bardziej jałowy, szary, ziemisty bądź czarny teren, tym większa jest chęć lokalnej ludności do wykorzystywania czerwieni, błękitu, żółci i zieleni. Zatem niech nie dziwi nas dość często nie pasująca do reszty pstrokacizna – w Etiopii ma ona zupełnie inną wartość niż w Europie.

Raj Książąt

Guenete Leul Palace, zwany inaczej Pałacem „Raju Książąt”, został zbudowany za czasów ostatniego cesarza Etiopii Haile Selassie i początkowo służył jako luksusowy, cesarski dom gościnny. Jako pierwszy przebywał w nim król Szwecji Gustav Adolf, który przyjechał do Etiopii z wizytą w 1931 roku. Mimo niewielkich rozmiarów pałac szybko stał się ulubioną rezydencją cesarza Selassie i jego rodziny, z tego też powodu już po roku od jego powstania zadecydowano o przeniesieniu do niego całego dworu. Od początku pałac bardziej przypominał rozbudowaną willę niż gmach godny monarchy, w związku z czym wiele „przypałacowych” instytucji musiało być umiejscowionych w dodatkowych budynkach. Cesarz zabronił dworzanom nie tylko rozbudowywania obiektu, ale też tworzenia dobudówek. Uważał, że poprzez powiększenie zatraci on naturalne piękno i tym samym upodobni się do poprzedniego pałacu, z którego się wyprowadził. 

Na powitanie monarchy pałac przemalowany został na zielono i żółto, aby idealnie dopasować go do otaczającej zieleni. Haile Selassie kochał przyrodę i każda jego rezydencja tonęła w zieleni. Nie inaczej rzecz się miała ze zlokalizowanym na niewielkim wzgórzu Guenete Leul, z którego poprowadzono szeroką drogę do bramy wjazdowej. Wzdłuż drogi posadzone zostały drzewa jakarandy, które swymi niebieskimi kwiatami miały w najpiękniejszy z możliwych sposobów witać przybywających do cesarza gości. Cesarz nie dopuszczał też, aby gdziekolwiek widoczna była goła ziemia. Każdy jej skrawek obsiewany był trawą, obsadzany bylinami i krzewami. Zasadą było, że wszystkie rośliny musiały był soczyście zielone i kwitnące. Gdy którykolwiek z egzemplarzy podupadł na zdrowiu, automatycznie musiał być wymieniany. 

klatki i altanki

Bliżej pałacu droga dojazdowa zataczała koło, tworząc przed wejściem niewielkie rondo, w pobliżu którego umieszczono gigantyczną jak na warunki etiopskie fontannę. U jej podstawy utworzono dwa zbiorniki wodne i niewielką kaskadę. Ogród przed pałacem opleciony był chodnikami, ścieżkami i schodkami, które często w tajemniczy sposób prowadziły cesarza do ukrytych altanek czy ławek. Niepozorna mała architektura ogrodowa pełniła w ówczesnym cesarstwie niebagatelną rolę. To podczas relaksu w altanach monarcha wysłuchiwał swoich licznych ministrów i wywiadowców, aby następnie wydawać zalecenia, które dalej realizowane były przez ministerstwa. W ogrodzie umieszczono także nowoczesne jak na tamte czasy, obszerne klatki, w których przebywały cesarskie lwy oraz pantery. Monarcha codziennie, skoro świt, karmił swoje zwierzęta najlepszą wołowiną. Po próbie obalenia cesarstwa przez wojskowych, Haile Selassie z bólem serca przeniósł się z bajkowego i idyllicznego Guenete Leul do nowego, dobrze strzeżonego Pałacu Jubileuszowego. Tym samym skończył się okres świetności najpiękniejszego parku pałacowego Etiopii. 

Zoo po cesarzu

Stary pałac wraz z ogrodami przekazany został nowo powołanemu przez monarchę uniwersytetowi. Rośliny nie były już dosadzane, a pielęgnację ograniczono do minimum. Cesarski raj otworzył się na młodych, chłonących wiedzę Etiopczyków. Tych samych, którzy za kilka lat wspólnie z armią obalą cesarza. Współczesny ogród uniwersytecki jest jedynie cieniem bajkowych ogrodów, które otaczały pałac pół wieku temu. Dawne brukowane i wysypane kruszywem pseudobarokowe ścieżki zastąpiły asfaltowe chodniki, wiele drzew wycięto, a fontanny unowocześniono zamieniając je na suche pomniki, które nie tłoczą już wody. Część ogrodu, w której znajdowały się klatki z lwami i panterami, oddzielono od pałacu i przekształcono w publiczny ogród zoologiczny. Czas jednak nie zadziałał tylko na niekorzyść ogrodu. Za panowania cesarza ogród dopiero był obsadzany, a wiele drzew miało zaledwie dwa metry wysokości. Dzisiejsze założenie tworzą gigantyczne jarakandy, sekwoje oraz przepiękne okazy dracen, które kilkadziesiąt lat temu były w zasadzie okazami doniczkowymi. Ograniczona pielęgnacja, w tym brak przycinania, uczyniła z ogrodu tajemniczy, naszpikowany historią park, który mimo swojej powszechnej dostępności może być za każdym razem inaczej odkrywany. 

Z wybiegiem dla żółwi

Zazwyczaj cesarzowie Etiopii rezydowali w jednym pałacu. Zdarzało się jednak, że posiadali rezydencje dodatkowe lub pałace w podległych im prowincjach. Z czasem do drogich w utrzymaniu obiektów zaczęli, oprócz cesarza, przyjeżdżać przedstawiciele rządowych elit oraz zagraniczni goście. Po obaleniu monarchii zamieniono je w muzea, luksusowe hotele lub rządowe ośrodki wypoczynkowe, gdzie zatrzymać się może każdy, kto posiada odpowiednią sumę pieniędzy. Ogrody otaczające owe hotele potrafiły mieć nawet kilkanaście hektarów powierzchni, a obsadzone były roślinnością, której odpowiadał dany klimat. Inne rośliny zatem tworzyły ogród w wysokogórskim Gonderze, a inne w tropikalnej Awassie. Wszystkie założenia łączyło jednak typowo etiopskie umiłowanie do kolorów i pieczołowita pielęgnacja. Współcześnie ogrody muzealne bądź hotelowe nie są już tak wielkie jak za czasów cesarstwa, ale ich nowi właściciele wciąż dbają, aby nie straciły swego piekna. Przykładem takiego miejsca jest ogród tropikalny, który otacza Muzeum Narodowe w Addis Abebie. Samo Muzeum składa się z dwóch budynków. Pierwszy stanowi neorenesansowy gmach dawnego pałacu cesarza, drugi jest modernistyczną budowlą, gdzie zgromadzono główną kolekcję muzealną, w tym słynny szkielet australopiteka „Lucy”. Wśród rozłożystych drzew i sędziwych dracen ogrodu pałacowego umieszczono kilka rzeźb, mających udowadniać potęgę kraju. Przystrzyżone trawniki otoczone są rabatami kwiatów, które sukcesywnie, w zależności od sezonu, są wymieniane. Centralny trawnik muzealny od lat pełni funkcję głównego wybiegu dla żółwi lądowych, których masa ciała przekracza nawet 30 kg. 

Skrzydlata egzotyka 

Awassa jest jednym z największych miast Etiopii, które położone jest nad jeziorem o tej samej nazwie. Z dala od ruchliwych dróg zlokalizowano w niej jeden z najpiękniejszych hoteli w całym kraju, który stanął w miejscu dawnych terenów cesarskich. Haile Resort zajmuje powierzchnię kilku hektarów, a jego głównym atutem jest położenie. Usytuowano go na niewielkim wzgórzu, z którego roztacza się niesamowita panorama jeziora Awassa. Między gmachem hotelu a brzegiem jeziora powstał kolorowy ogród pełen nie tyle tropikalnych roślin, ile egzotycznych ptaków, które niczym nie skrępowane przechadzają się po alejkach i przesiadują na kawiarnianych stołach. Spotkać więc można okazałe pelikany, marabuty, gęsi egipskie, czepigi oraz różnokolorowe szpaki. Haile Resort, oprócz hotelu w Awassie, posiada jeszcze obiekty w rastafariańskim Szaszemenne oraz nad brzegiem jeziora Ziway, nazywanym ornitologicznym rajem. Gmach hotelowy, podobnie jak w Awassie, zanurzony jest tam w bujnej zieleni, ogrody jednak nie schodzą bezpośrednio do brzegu jeziora. W związku ze zmieniającym się stanem wody do brzegu prowadzi spora grobla, co nie przeszkadza ani w napawaniu się pięknem nasadzeń roślinnych ani w obserwowaniu tysięcy ptaków, które tak jak i turyści chętnie odwiedzają jezioro Ziway.

Drzewa pamiętają

Zupełnie innym przykładem cesarskiego założenia jest dawny ogród położony na terenach zamku w Gonderze. Sam zamek wybudowano za czasów panowania cesarza Fasiledesa (1632–1667), jednak do dziś nie wiadomo, kto go zaprojektował. Przy pracach niewątpliwie zatrudnieni byli Portugalczycy i Hindusi z Goa, co można zauważyć w architekturze budynków. Niektóre przywodzą na myśl włoskie obiekty renesansowe, inne wyglądają jak świątynie z południa Indii. Teren ogrodzony wysokim, bazaltowym murem tętnił życiem setek osób, które zamieszkiwały fortecę. Uprawiano warzywa, kawę oraz drzewa owocowe. Znajdowały się tu także ogrody kwiatowe oraz klatki z wielkimi dzikimi kotami, o których piszą europejscy kronikarze. Niestety, obecnie kompleks zamkowy, zamieniony w muzeum, zabezpieczony jest do postaci trwałej ruiny i tylko niektóre sędziwe drzewa wokół niego dają wyobrażenie o gigantyzmie dawnych ogrodów cesarzy Etiopii.




Autor: dr inż. Radosław Kożuszek