OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Japoński ogród herbaciany str. 1

Japoński ogród herbaciany

Japoński ogród herbaciany

Fot. Radosław Wojnar


Ogród japoński w Suchożebrach przyciąga atmosferą Orientu, malowniczymi kompozycjami skalnymi i dekoracjami.


W Polsce istnieją trzy prywatne ogrody japońskie. Jeden z nich znajduje się w Suchożebrach, małej miejscowości położonej w dorzeczu rzeki Liwiec, niedaleko Siedlec. To tu pan Ryszard Manowski założył w 1995 r. ogród japoński, na działce o powierzchni 250 metrów kwadratowych, w granicach należącej do niego posesji. Początkiem tego niezwykłego założenia stała się pasja właściciela, zafascynowanego kulturą japońską, a zwłaszcza tradycyjną dla tego kraju ceremonią picia herbaty.

Ogród herbaciany

Można wyróżnić kilka podstawowych typów ogrodów japońskich, m.in. kamienny, suchego krajobrazu karesansui czy spacerowy. I choć zielona enklawa pana Ryszarda zawiera elementy charakterystyczne dla różnych stylów płynących z Kraju Kwitnącej Wiśni, to jeden z nich stał się stylem przewodnim. Gospodarz, wierny swojemu zamiłowaniu, postawił na ogród herbaciany. Geneza tego typu ogrodu, po japońsku zwanych roji lub chaniwa, sięga lat 1573–1603. Wtedy to, w okresie Momoyama, nastąpił w sztuce japońskiego ogrodnictwa odwrót od rozbuchanych form założeń pałacowych w stronę rozwijania tych związanych z ceremonią parzenia i picia herbaty. Pierwotnie ogrody herbaciane powstawały przy klasztorach buddyjskich zen, gdzie picie herbaty stanowiło ważną część praktyk medytacyjnych. Następnie zaczęły towarzyszyć pałacom możnowładców, a w czasach współczesnych spotyka się je także przy domach. Rytuał herbaciany wymagał właściwej oprawy i wyposażenia, co stało się jednym z najistotniejszych kwestii przy zakładaniu tego typu ogrodów. Głównym punktem tak zaaranżowanego ogrodu pana Ryszarda jest pawilon herbaciany.

Tradycyjnie założenie dzieli się na część zewnętrzną i wewnętrzną. Część zewnętrzna to miejsce oczekiwania na rozpoczęcie ceremonii. Znajduje się ona w pobliżu wejścia do ogrodu, przy bramie wiodącej w głąb ogrodu wewnętrznego. Można tu przysiąść na ławce, a następnie obmyć dłonie i usta w specjalnym kamiennym zbiorniku na wodę – to kolejna po powitaniu gospodarzy część rytuału. Pawilon herbaciany chashitsu usytuowano wzdłuż kamiennej ścieżki, która pełni funkcję łącznika pomiędzy częścią zewnętrzną a wewnętrzną. Moment przejścia ścieżką jest następnym elementem fazy wstępnej, poprzedzającej właściwą ceremonię. Kontemplując otaczające rośliny i formacje skalne, uczestnicy przygotowują się wewnętrznie na mającą się wkrótce rozpocząć uroczystość.

 

Boska grzęda

Niezwykle malowniczy element ogrodu stanowi brama torii, co dosłownie oznacza „grzęda”, wyznaczająca umowną granicę pomiędzy strefą zewnętrzną a wewnętrzną. Składa się ona z dwóch słupów, na których zawieszono dwie poprzeczne belki, przy czym belka położona najwyżej ma wygięty ku górze kształt. Pierwotnie torii występowała przy świątyniach shinto, pradawnej religii Japonii. Jej przekroczenie oznaczało wejście w świat będący we władaniu bóstw. Ponieważ w religii shintoistycznej pierwiastkom natury, takim jak skały, woda, drzewa i góry, nadawano znaczenie mistyczne, nie dziwi więc zaanektowanie torii dla potrzeb rozwijającej się sztuki ogrodowej.

Naprzeciwko pawilonu herbacianego pan Ryszard ustawił okazałą latarnię w typie tachi-gata, która ze względu na swoje rozmiary, stanowi zazwyczaj jeden z głównych kamiennych elementów ozdobnych. Jest ona symbolem mocy, a została zbudowana z dużych, nieociosanych kamieni, przywiezionych aż ze Słowacji. W ogrodzie można podziwiać też inne efektowne kamienne ozdoby m.in. niewielkie, o fantazyjnym kształcie latarnie yukimi-gata, osadzone na czterech szeroko rozstawionych nogach. Gospodarz umieścił je, zgodnie z regułami projektowania japońskich ogrodów, w pobliżu zbiornika wodnego. W tej części ogrodu, po drugiej stronie kamiennej ścieżki, stworzył mały wodospad. Okalają go tawuły japońskie, miniaturowe wierzby oraz paprocie. Spośród flory występującej na terenie ogrodu, warto szczególnie zwrócić uwagę na sosny (nieodzowne przy aranżowaniu ogrodów japońskich), wiśnie, azalie, jałowce chińskie czy drzewo grujecznika japońskiego.

Spokój mistrzów zen

Naprzeciwko wejścia do pawilonu herbacianego rozpościera się poletko pokryte żwirem i charakterystycznymi nielicznymi kamieniami. To część ogrodu nazywana karesansui, czyli suchy krajobraz. Początkowo karesansui były ogrodami zakładanymi przy klasztorach buddyzmu zen, odznaczającymi się wyjątkową prostotą, wręcz surowością. Miały sprzyjać wyciszeniu zmysłów, potrzebnemu do wejścia w stan medytacji, stąd brak w nich ozdobnych elementów roślinnych, które były uważane za dekoncentrujące. Pan Ryszard grabi codziennie jasny żwir w taki sam sposób, jak w tradycyjnych założeniach tego typu. Piasek symbolizuje morze, a kręgi, zaznaczające się na powierzchni po zgrabieniu, odpowiadają powstającym na wodzie falom. Niewielki skrawek zieleni z trzema głazami – układ trzech kamieni sanzon to jedna z najpopularniejszych kompozycji skalnych w ogrodzie japońskim – na żwirowym morzu to wyspa, stanowiąca wyobrażenie buddyjskiego raju. Z jednej strony część karesansui zamyka wypiętrzony, zazieleniony pagórek, będący miniaturową wersją góry Fuji. Między górą Fuji a kamienną pagodą „wytryska” żwirowe źródło, tworzące rzekę tuż za kamiennym mostkiem, która wpada do symbolicznego żwirowego morza.

Właściwie od leżącego na żwirowym morzu sporych rozmiarów podłużnego głazu zaczęła się historia ogrodu w Suchożebrach. Pan Ryszard znalazł go kiedyś spacerując w pobliżu torów kolejowych. Postanowił zabrać do domu i wykorzystać do stworzenia oczka wodnego. Ostatecznie ten ogromny kamień o nietypowej, horyzontalnie wydłużonej formie zainspirował właściciela do założenia przy domu ogrodu japońskiego z prawdziwego zdarzenia.




Autor: Eva Milczarek, fot. Radosław Wojnar