OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Ogród przy XIX-wiecznej willi str. 1

Ogród przy XIX-wiecznej willi

Ogród przy XIX-wiecznej willi


Losy tego niezwykłego miejsca najlepiej opowiedziałby czerwony buk, który przez długie lata przyglądał się ze spokojem mieszkańcom posesji. Niestety, mimo że był pomnikiem przyrody, ze względu na tragiczny stan musiał zostać wycięty. Na jego miejsce Agnieszka posadziła kolejne, 7‑metrowe drzewo bukowe. Rozpoczęło ono nowy rozdział w historii mieszkańców i ich ogrodu.... 


Dla projektantki ogrodów Agnieszki Hubeny‑Żukowskiej praca nad tą realizacją zaczęła się od wizyty... Inwestor, który zwrócił się do niej z prośbą o pomoc w aranżacji przestrzeni, zabrał ją na wycieczkę do... centrum Gdańska, rodzinnego miasta Agnieszki. Choć podróż była wyjątkowo krótka, to wcale nie pozbawiona nutki ekscytacji. 

– Kiedy weszliśmy na posesję, zobaczyłam obraz nędzy i rozpaczy. Zabytkową willę otaczały dzikie chaszcze, zielsko i porzucone na pastwę losu ogrodowe rzeźby. Teren wymagał gruntownej przebudowy – wspomina Agnieszka Hubeny‑Żukowska, współwłaścicielka Pracowni Sztuki Ogrodowej w Blizinach k. Gdańska.

Trudności do pokonania 

Jej ekipa wkroczyła do akcji w momencie, kiedy trwały jeszcze prace budowlane. Pochodząca z połowy XIX wieku willa należała do rejestru zabytków, a to oznaczało szczególnie pieczołowite podejście do renowacji jej architektury, jak i otoczenia. Projekt konsultowany był z konserwatorem zabytków, który czuwał nad zachowaniem jak największej wierności historycznej willi oraz frontu ogrodu. 

– Inwestor marzył o stworzeniu miejsca, które będzie wyjątkowe. Stylistycznie miało odwoływać się do zabytkowej architektury willi, ale też nie mogło być kopią żadnego ze stylów historycznych. Utrzymane w nowoczesnej estetyce wnętrze wymagało bowiem odpowiedniego kontekstu – mówi projektantka ogrodu.

Funkcjonalnie ogród miał spełniać potrzeby rodziny z trójką dzieci. Być miejscem, w którym można miło wypocząć, a ponadto od czasu do czasu urządzić plenerowe party. Osiągnięcie tych nieskomplikowanych celów okazało się jednak znacznie trudniejsze niż na pierwszy rzut oka się wydawało. 

Jednym z wyzwań był utrudniony dostęp do posesji, która z obu stron otoczona była sąsiednimi budynkami, z tyłu zaś przylegała do ściany lasu. Wąska działka miała tylko jeden wjazd, przez który trzeba było dostarczać wszystkie niezbędne do remontu willi i budowy ogrodu materiały. Dodatkowych wyzwań dostarczył wykonawcom fakt, że różnica poziomów między bramą wjazdową, a tylną granicą ogrodu wynosiła aż siedem metrów. Przy tak specyficznym położeniu idealnym rozwiązaniem okazało się stworzenie całego ogrodu na trzech, zróżnicowanych pod względem stylistycznym poziomach. 

W zgodzie z willą

– Na najniższym tarasie przed elewacją frontową umieściliśmy przedogródek z podjazdem w formie ronda, które stanowi centrum tej części założenia. Od niego kolejno rozchodzą się centrycznie pasy zieleni, utworzone ze strzyżonych niskich żywopłotów bukszpanowych, przedzielonych mieszanymi nasadzeniami z bylin i roślin sezonowych – opowiada Agnieszka Hubeny‑Żukowska. 

– Ostatni krąg tej strefy tworzą wysokie trawy ozdobne oraz żywopłot grabowy. Nad kompozycją góruje wysoki strzyżony szpaler lipowy. Wiosną główną atrakcją tej części są kolorowe tulipany, których posadziliśmy około cztery tysiące. 

Formalna stylistyka przedogródka bardzo blisko koresponduje też z zabytkową architekturą budynku. Przy głównym wejściu idealnie odnalazła się też odrestaurowana klasyczna rzeźba, znaleziona w chaszczach podczas prac budowlanych. Jest ona centralnym punktem niewielkiego wnętrza ogrodowego tzw. przedsionka, który udało się stworzyć przy pomocy brzozy „Doorenbos”, łanu funkii Siebolda oraz tysięcy kwitnących wiosną żonkili i bratków. Z boku budynku, na tym samym poziomie co podjazd, biegnie ścieżka, prowadząca w głąb założenia. Wzdłuż granitowej nawierzchni wdzięczą się strzyżone geometrycznie bukszpany, cienioznośne byliny oraz tulipany, których wiosenną, świeżą urodę w kolejnych miesiącach roku zastępują funkie, tawułki, irysy syberyjskie i zawilce. Prawdziwe tajemnice tego ogrodu kryją się jednak na tarasie za domem.

Tajemnice altanek

Niemal całość tej części ogrodu zajmuje stropodach garażu i basenu, a na nim kolejne ogrodowe wnętrza – jedno to niewielki trawnik z dołkiem golfowym, drugie zaś to ogród utrzymany w stylu wschodnim. Posadzono tu nieinwazyjne bambusy, zimozielone azalie, tawuły japońskie i funkie oraz kopytnik i epimedium. Nie zabrakło też drzew. Ze względu na bardzo cienką warstwę podłoża umieszczono je na wzniesieniach, stworzonych specjalnie na ich potrzeby. 

– Uwagę w tej części ogrodu zwracają dwie altanki. Pierwsza jest otwarta i pełni rolę miejsca relaksu i spotkań towarzyskich, druga zaś zamknięta ukrywa w swoim wnętrzu kominek i wyjście z basenu, a mieszkańcy korzystają z niej w chłodniejsze miesiące roku – wyjaśnia projektantka ogrodu.

Obie altanki stanęły na dachu ulokowanego pod nimi basenu, który z budynkiem głównym łączy się za pomocą tunelu. 

– Z racji tego, że teren jest mocno zacieniony, zrezygnowaliśmy z dużej ilości trawników. Pojawiają się one jedynie jako niewielka połać przed jedną z altanek, pełniąc funkcję i minipola golfowego, i miejsca na rozłożenie kocyka – opowiada twórczyni projektu. Pracownia Sztuki Ogrodowej, której jest współwłaścicielką, zajęła się nie tylko realizacją całego założenia, ale też pielęgnacją ogrodu i dbałością o jego efektowny wygląd.

Schody zawsze mokre

O braku trawników zadecydował też fakt, że na działce znajdowało się sporo dużych drzew, w tym kilkusetletni dąb, piękne okazy klonu polnego i jarzębu szwedzkiego, które wymagają bardzo dużej ilości wody. Miejsce trawy zajęły więc gęste nasadzenia z krzewów i bylin, a o ich kondycję dba automatyczny system nawadniania. Do najwyższej części ogrodu prowadzą schody, wzdłuż których biegną schody wodne. Towarzysząc im, dojdziemy do centralnego elementu wodnego w całym założeniu, czyli ściany, z której szeroką falą leje się woda. 

Najwyższy taras ogrodu tworzą niewielki zacieniony trawnik oraz ogród leśny, który ciągnie się w górę, aż do wielkiego dębu i ściany, ciągnącego się za ogrodzeniem naturalnego lasu. W miejscu tym chętnie spędzają czas dzieci właścicieli, z myślą o których został zbudowany mały drewniany domek. 

Innowacje i ptasie trele

Bogactwu roślinności, zróżnicowaniu stylistycznemu, które udało się osiągnąć na powierzchni 2,5 tys. metrów kwadratowych, towarzyszą też oryginalne rozwiązania technologiczne. Oprócz systemu automatycznego nawadniania ogród wyposażony został także w system audio i iluminację. Obie innowacje wpisane zostały w system inteligentnego zarządzania budynkiem, za pomocą którego gospodarze mogą tworzyć dowolne sceny świetlne i wrażenia dźwiękowe. Najwięcej przyjemności dostarcza im jednak śpiew ptaków o poranku i kwiaty, które kwitną o każdej porze roku. Zakochany w swym ogrodzie inwestor potrafi dzielić się swą radością także z innymi. Kiedy odkryje w swej zielonej, pachnącej oazie świeżo rozkwitnięte kwiaty, natychmiast wysyła ich zdjęcia projektantce ogrodu.




Autor: Tekst: Agata Piszcz‑Wendołowicz Foto: Pracownia Sztuki Ogrodowej