OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Ogrody Tysiąca Wysp str. 1

Ogrody Tysiąca Wysp

Ogrody Tysiąca Wysp


Filipiny położone są w strefie wilgotnego klimatu równikowego i zajmują kilka tysięcy wysp. Każda z nich wygląda jak wiecznie kwitnący ogród. Jednak, mimo jego atrakcyjności nie kreował go żaden ogrodnik. 


Poskromienie 

roślin w klimacie tropikalnym jest niezmiernie trudne, a utworzenie jakiegokolwiek założenia wręcz niemożliwe. Z tego względu na Filipinach spotkać możemy małe przydomowe ogrody tropikalne lub naturalne parki, ale ewenementem na światową skalę są ogrody tarasowe. 

Gorące tropiki

Ogrody współczesnych Filipin są niewielkimi enklawami zieleni, które tworzą śródmiejskie parki lub małe, prywatne ogródki na wewnętrznych dziedzińcach willi. Wilgotny i gorący klimat tego kraju sprzyja co prawda wzrostowi roślin, ale niestety nie tych, które sprawdzałyby się w ogrodach. W tropiku idealnie czują się mchy, porosty, paprocie i liczne epifity, ale już prostym drzewom, krzewom czy jednorocznym kwiatom jest zwyczajnie za gorąco. Z racji tego, że drzewa i krzewy nie przechodzą w tropiku okresu wegetacji, nie mogą poszczycić się bujną zielenią. I choć ilościowo jest ich sporo, brakuje im soczystego koloru i gęstości, do jakich przyzwyczailiśmy się w europejskiej szerokości geograficznej. Z kolei trawa nie występuje na Filipinach prawie w ogóle, a jeśli już ją dostrzeżemy, to zwykle są to jej mało okazałe odmiany. 

Co kryje dżungla?

Oglądając zdjęcia tropikalnej dżungli wykonane z lotu ptaka, jesteśmy przekonani, że zielony kobierzec liści doskonale nadaje się do stworzenia bajkowego i niepowtarzalnego ogrodu. Niestety, taki ogród byłby piękny, ale tylko widziany z góry. Pod imponującą zieloną kopułą kryją się bowiem mrok i duchota oraz szarobrązowe liany, uschnięte pędy, a przede wszystkim dochodząca nawet do kilku metrów głębokości ściółka. Gleby lasów tropikalnych, mimo swojej złudnej miąższości, należą do najbardziej jałowych na świecie. Aby mogły normalnie funkcjonować, rokrocznie każdy ich metr kwadratowy potrzebuje kilkuset kilogramów materii organicznej. 

Patio po filipińsku

Kolonizacja Filipin przez hiszpańskich najeźdźców oznaczała, że przyniosą oni ze sobą nie tylko kuchnię, sposób budowania kościołów czy domów, ale też metodę tworzenia ogrodów. Niestety, klimat Filipin nie pozwolił Hiszpanom stworzyć wielkich zielonych założeń. Ich miejsce zajęły małe ogródki na dziedzińcach, nazywanych patiami. Ze wszystkich stron patia otoczone były krużgankami, z których następnie wchodzono do pomieszczeń mieszkalnych. Układ taki powodował, że funkcję głównego korytarza spełniał ukwiecony dziedziniec, będący również miejscem spotkań całej rodziny. Patio wyłożone było zwykle kamiennymi płytkami, a jego środek zajmowała studnia lub fontanna. Jednak w kompozycji przestrzeni pierwszoplanową rolę odgrywały jedno bądź dwa drzewa, które musiały być na tyle duże, aby osłaniać cieniem jak największą część domu. Zdarzało się nawet, że willę budowano w miejscu, gdzie drzewo rosło już od dawna. Otaczano je krużgankami, do których następnie dobudowywano kolejne pokoje. Rzucające cień ściany krużganków umożliwiały uprawę delikatnych roślin tropikalnych. Podwórka ozdabiano więc storczykami i paprociami, ale też roślinami przywiezionymi przez kolonizatorów znad Morza Śródziemnego. Rośliny na dziedzińcu zazwyczaj sadzone były w donicach, choć zdarzały się też nasadzenia w gruncie. 

Życie na konarach

Współczesne ogrody filipińskie występują w wielu różnych odmianach. Od bardzo popularnych naturalistycznych założeń naśladujących skrawek dżungli po ogrody skomponowane z wielu niskich roślin zielonych, w sąsiedztwie których tworzy się dekoracyjne kompozycje z pni i konarów martwych drzew, ozdobionych dodatkowo epifitami (paprocie). Jeszcze inny rodzaj założenia to tropikalny ogród storczykowy. Powstaje on podobnie jak ten z paproci, tyle że na martwych konarach umieszcza się ogromną ilość, kwitnących w różnym terminie orchidei. Dość częstym zjawiskiem są również ogrody, które codziennie zmieniają swój wygląd. Podczas podlewania roślin właściciele przestawiają donice z nimi w nowe miejsce, tworząc tym samym wrażenie zupełnie nowej kompozycji. 

Zielone tarasy

Ze spuścizną hiszpańską nie ma nic wspólnego inny typ filipińskich ogrodów – ogrody tarasowe. Ich powstanie wiąże się z podstawową potrzebą człowieka, czyli chęcią pozyskania żywności. W tropikalnym klimacie Filipin jedynym zbożem, które daje zadowalające plony, jest ryż. Do swojego wzrostu, oprócz bardzo dobrej gleby, potrzebuje on dużych ilości wody i ciepła. Filipiny leżą w strefie klimatu tropikalnego, ale równocześnie nawiedzane są przez ulewne deszcze i silne wiatry, które mogą wypłukiwać z gleby delikatne korzenie ryżu. Aby uniknąć tego typu klęsk, uprawy tego zboża przeniesiono w wysokie góry. I choć pomysł wydaje się być irracjonalny, jego uzasadnienie jest całkiem proste. Klimat gór w zupełności zaspokaja potrzeby rozwojowe rośliny, a ponadto w wysoko położonych rejonach huragany i obfite opady w zasadzie nie występują. Unikalną metodę uprawy ryżu na wysokościach wypracowały też górskie plemiona, zamieszkujące centralne rejony wyspy Luzon. Wycinali oni w zboczach gór gigantyczne schody, które z czasem przybierały formę, wzmacnianych murkami z kamieni, tarasów. Równocześnie liczne górskie cieki wodne kierowano tak, aby bezpośrednio nawadniały kolejne poletka. Z czasem niektóre tarasy łączyły się z sąsiednimi, a inne ulegały erozji i spadały ze zbocza, tworząc niesamowicie malowniczą, kolorową mozaikę. Aż trudno uwierzyć, że kilkanaście odcieni zieleni i żółci tworzy tylko jedna roślina – ryż. 

Kapusta obok ryżu 

Z upływem czasu ogrody tarasowe z terenów wysokogórskich rozprzestrzeniły się na leżące u podnóży miasta i wioski. Ich mieszkańcy zauważyli, że dzięki doprowadzeniu wody z położonych wyżej terenów, także u nich możliwa jest tarasowa uprawa ryżu. Po kolonizacji Filipin na poletkach zaczęły pojawiać się warzywa także z innych rejonów świata. Pospolite kapusty, sałaty, pomidory, a nawet rośliny ozdobne na dobre rozgościły w przydomowych ogródkach. 




Autor: Dr Radosław Kożuszek