OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Projektowanie labiryntów to sztuka str. 1

Projektowanie labiryntów to sztuka

Projektowanie labiryntów to sztuka


– Tworzenie miejsc, w których łączy się architektura i magia, sprawia mi olbrzymią przyjemność. Projektowanie labiryntów, puzzli i szarad jest fantastyczne – mówi Adrian Fisher.


Redakcja: Dlaczego zostałeś projektantem labiryntów?

Adrian Fisher: Mam niezwykłe zdolności do rozwiązywania problemów w niekonwencjonalny sposób. Łatwo myślę w trzech wymiarach. Delektuję się kolorami, fotografią, kształtami, wzorami oraz ich kombinacjami. Tworzenie miejsc, w których łączy się architektura i magia, sprawia mi olbrzymią przyjemność. Projektowanie labiryntów, ale też puzzli i szarad jest fantastyczne! Jestem również fanem szeroko pojmowanej historii. Gdybym żył w czasie II wojny światowej na pewno zostałbym deszyfrantem. To szalenie ważne, aby być wiernym swoim talentom, a nie gonić w poszukiwaniu wyższej pensji. Niektóre zdolności są bardziej lukratywne, inne – mniej. Mój brat – geolog ma niesamowity talent do odkrywania diamentów oraz nowych miejsc, w których powinny powstać ich kopalnie. Ja prosperuję lepiej jako dobry projektant labiryntów, niż jako słaby księgowy, którym kiedyś próbowałem być...
 

Wokół nas jest mnóstwo monotonii, skąd czerpiesz inspiracje do swoich projektów?

Żyjemy w najbardziej ekscytujących czasach, jakie kiedykolwiek miały miejsce na tej planecie! Nie brakuje mi inspiracji, wręcz przeciwnie, jestem rozpieszczany możliwością wyboru. Labirynty są jednym z mediów sztuki, tak samo jak malarstwo czy rzeźba. To oznacza, że inspiracji nie zabraknie mi tak długo, jak długo będą istnieć inni kreatywni ludzie i ich dzieła oraz technologie, które każdego roku zachwycają mnie coraz bardziej...
 

Labirynty kojarzą się ludziom z ogrodami historycznymi lub placami zabaw dla dzieci....

Jak tylko mali ludzie zaczynają chodzić i mówić, równocześnie zaczynają zwiedzać i odkrywać. Zabawa jest naszą życiową pracą, którą wykonujemy z tak wielką żarliwością, na jaką tylko nas stać. Uciążliwe zjawiska edukacji formalnej często prowadzą do kruszenia ducha gry i zabawy. Każdy z nas, dziecko czy dorosły, rodzic czy dziadek, potrzebuje zabawy. Największą przyjemność można osiągnąć, łącząc we wspólnej zabawie kilka pokoleń.

Pierwszy na świecie labirynt na polu kukurydzy stworzyłem w Pensylwanii w 1993 r., aby umożliwić rodzinom poznanie prawdziwego smaku życia na wsi. Kukurydzę uprawia się dla corocznych zbiorów, co roku też powstaje nowy labirynt, oparty na zupełnie nowej historii. To zachęca rodziny do regularnych przyjazdów i przeżywania wciąż nowych przygód. Kukurydziane labirynty są również dla mnie wielkimi wyzwaniami: ze względu na sezonowość tych przedsięwzięć, konieczność przygotowywania co roku nowych projektów, ale również dlatego, że labirynty mają po kilka hektarów powierzchni!
 

Projektujesz różne typy labiryntów: żywopłotowe, lustrzane, z paneli, sznurka, a nawet laserowe. Które lubisz najbardziej?

W labiryncie uczestnik zabawy poddany jest przymusowi dokonywania ciągłych wyborów, ma wrażenie zagubienia. Towarzyszy mu również dreszczyk emocji, związany z odkrywaniem różnych niespodzianek oraz dążeniem do celu. To doświadczenie jest ponadczasowe. Dotyczy wszystkich moich labiryntów: żywopłotowych, z paneli, luster, kostki brukowej, kukurydzy czy strumieni wody. Ta forma sztuki ma swoje reguły, np. ułożenie dróg i barier tak, aby biegły równolegle lub jako koncentryczne pierścienie. Te ograniczenia to punkt wyjścia do ich ignorowania, kiedy wymaga tego projekt. Ostatnio wykonuję wiele labiryntów lustrzanych, które w połączeniu z najnowszymi technologiami, dają ekscytujące przedstawienia audio-wizualne.
 

Twoje dzieła powstają na całym świecie, od Wielkiej Brytanii po Japonię, a nawet Amerykę Południową. Praca w tak wielu krajach, zróżnicowanych kulturowo i klimatycznie, musi być ekscytująca.

Lubię myśleć, że mam najlepszą pracę na świecie – podróże dookoła świata, spotkania z różnymi osobami i organizacjami, odkrywanie lokalnych kultur oraz unikalny wkład twórczy w daną kulturę. Szalenie satysfakcjonujące jest reagowanie i odpowiadanie na potrzeby zadane przez zainteresowanych. Fascynujące jest również to, że wśród ludzi, których spotykam, zaskakująca większość również uważa, że ma najlepszą pracę na świecie – dla nich!
 

Który z projektów był dla Ciebie największym wyzwaniem?

Poprawna odpowiedź powinna brzmieć: Ten, którym zajmuję się w tej chwili. Jak każdy artysta zawsze idę do przodu. Projekty sprzed kilku lat zaplanowałbym teraz zupełnie inaczej... Jednak Maze Beatles na Międzynarodowym Festiwalu Ogrodniczym w Liverpoolu w 1984 r. – miał 17 m długości, wykorzystaliśmy do jego budowy 18 ton stali, w jego centrum znalazła się żółta łódź podwodna – to było sensacyjne założenie. Podobnie jak labirynty żywopłotowe w Leeds Castle w Anglii i Sigurta Gardens we Włoszech. Oba mają centralne wieże i podziemne tunele, prowadzące do wyjścia. Wiosną 2012 r. rozpoczynam moją następną przygodę – Mirror Maze w Tennessee w Stanach Zjednoczonych.
 

 

Oprowadziłeś mnie po swoim ogrodzie. Jest dość... specyficzny.

Pozornie mój ogród wygląda jak zwykły ogród z drzewami i trawnikami. Znam w nim wszystkie rośliny, ich łacińskie nazwy, a więc każdy profesjonalny ogrodnik może mnie pochwalić. Tak naprawdę jest to miejsce zabaw dla dzieci i dorosłych. Mamy przestronny trawnik do biegania, wysokie cedry rzucające cień, labirynt żywopłotowy, piramidy z cisu, labirynt w murawie, huśtawki, basen oraz miejsce na duży namiot obiadowy. Ponieważ interakcja ze zwierzętami jest szalenie ważna, hodujemy świnie i owce. Każdy lubi głaskanie i karmienie zwierząt. Czuję, że istot żywych powinno być w ogrodzie tak samo dużo, jak drzew, kwiatów i nawierzchni. Mamy też dwa psy, kota i sowy, które zamieszkały w jednym z drzew.
 

Projektujesz labirynty na całym świecie, napisałeś 17 książek, jesteś mężem oraz ojcem szóstki dzieci! Jak znajdujesz na to wszystko czas?

Żyjemy w świecie perspektyw, a więc też wyboru. Każdy człowiek jest rozdarty pomiędzy robieniem mniejszej liczby rzeczy, ale bardziej szczegółowo, a robieniem czegoś w dużych ilościach, ale mniej skrupulatnie. Przez swój temperament jestem stworzony do wykonywania większej ilości pracy bardziej pobieżnie, chociaż w niektórych aspektach jestem obsesyjne dokładny. Nie mógłbym pracować bez żony Marie, która jest moim doskonałym uzupełnieniem. Ponieważ nie wystarcza mi czasu na wszystko, czas spędzany z najbliższymi mam bardzo dokładnie zaplanowany. Ostatecznie życie rodzinne jest najważniejsze. Nadaje sens i cel wszystkiemu, co robimy. Mamy z Marie sześcioro dzieci i, na szczęście, żadne nie wyraziło jeszcze zainteresowania projektowaniem labiryntów! Każde z nich musi odkryć własną drogę życia. Muszą dowiedzieć się, kim są i co chcą w życiu robić.
 

Jesteś w trakcie projektowania swojego pierwszego w Polsce labiryntu z żywopłotu. W jaki sposób podchodzisz do pracy w nowych krajach?

Przybywam z otwartym umysłem, czystą kartką papieru, ołówkiem i gumką! Potrzebny jest mi też aparat fotograficzny. Jest tak wiele związków, które łączą narody angielski i polski... Nie przeżylibyśmy Bitwy o Anglię bez pilotów polskich myśliwców. O takich rzeczach nie wolno zapominać...
 

W lutym odwiedzisz Polskę jako gość Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórców Ogrodów. Na poznańskich Targach Gardenia będziesz opowiadał o labiryntach i ich historii. Czego oczekujesz po tym spotkaniu?

Jestem bardzo podekscytowany, a jednocześnie zaszczycony zaproszeniem do udziału w sympozjum poświęconemu grom i zabawom w krajobrazie. Czekam na spotkanie z ludźmi, którzy tworzą własne portfolia w różnych dziedzinach sztuki.
 

Adrian Fisher, światowej sławy projektant labiryntów. Jego firma w Dorset w Wielkiej Brytanii stworzyła ponad 600 projektów labiryntów w 30 krajach na sześciu kontynentach. Adrian Fisher zaprojektował pierwszy na świecie labirynt na polu kukurydzy, jego labirynty sześciokrotnie były wpisywane do Księgi Rekordów Guinnessa. Jego matematyczne puzzle ukazują się codziennie w brytyjskim „The Times”, „Daily Mail” oraz w BBC Radio Times.




Autor: Agnieszka Hubeny-Żukowska, fot. arch. Adriana Fishera