OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ARCHITEKTURA OGRODOWA  /  Źródło wciąż bije... str. 1

Źródło wciąż bije...

Źródło wciąż bije...


Źródło w tym ogrodzie stało się centralnym punktem i zarazem początkiem wszystkiego. Ukryte w najniższym punkcie terenu, przez co jest niemal niewidoczne, staje się miejscem, do którego odwołuje się cała kompozycja.


 Nie zaczęło się od marzeń i tego, co chcieliby mieć w ogrodzie właściciele, a nietypowo – od rozwiązywania problemów, które sprawiało trudne położenie i ukształtowanie działki, a przede wszystkim występujące na jej terenie wysokie wody gruntowe. Efekt końcowy przedsięwzięcia zaskoczył nie tylko inwestorów, ale również samych projektantów i wykonawców. 

Nad stawem...

Wielopokoleniowy dom miał stanąć na samym szczycie wysokiego wzniesienia. Spadek terenu był jednak tak duży, że między najwyższym a najniższym punktem działki była różnica jednej kondygnacji. Rodziło to wiele komplikacji i narzuciło od początku określony reżim działania. Projekt miał więc w pierwszym rzędzie zapewnić bezproblemową komunikację, a atrakcyjny efekt wizualny stał się poniekąd wypadkową podjętych decyzji funkcjonalnych. 

Staw był w planach projektantów w zasadzie od samego początku, warto było bowiem wykorzystać wodę pochodzącą z wód gruntowych. Nie było to jednak takie proste, gdyż źródło znajdowało się w najniższym punkcie terenu. Bez dodatkowych zabiegów podnoszących lustro wody, ten atrakcyjny element założenia byłby praktycznie niewidoczny. Stąd pomysł na gabionowy płot, który w tym ogrodzie odgrywa rolę szczególną. Nie jest bowiem panelowym ogrodzeniem dekoracyjnym, jak to zwykle bywa, ale ogrodzeniem oporowym, za sprawą którego udało się wyrównać teren i podnieść poziom wody w zbiorniku. W efekcie tych zabiegów udało się uzyskać prawie dwustumetrowy staw, urozmaicony nie tylko tatarakiem, sitem i liliami wodnymi, ale także atrakcyjnie wkomponowanym drewnianym podestem, który sprawia wrażenie jakby unosił się na powierzchni. W rzeczywistości z jednej strony opiera się on na dwóch niewidocznych podporach, z drugiej zaś dotyka linii brzegowej. 

Stojąc na podeście, baczny obserwator może dostrzec pływające w stawie pstrągi. Choć hodowla ryb nie była w planach właścicieli, podjęli takie ryzyko i odnieśli sukces, gdyż na ich koncie jest już kilka odhodowanych okazów. Warto także zauważyć, że woda, która początkowo w postaci wód gruntowych stanowiła ogromny problem tej działki, stała się źródłem praktycznych rozwiązań, zyskując w wielu przypadkach swoje drugie życie. Dzięki studni głębinowej użytkowana jest na co dzień, a ze stawu tłoczona do systemu nawadniania.

Jak kamień rzucony w wodę

W stawie głęboko pod powierzchnią wody wybija źródło, które stanowi kompozycyjne centrum tego ogrodu. Tak, jakby ktoś wstawił nóżkę cyrkla właśnie w to miejsce i rysował kolejne koła porządkujące całą przestrzeń. I podobnie, jak kamień wrzucony w wodę tworzy rozchodzące się kręgi, tak tutaj roślinność, elementy małej architektury, a także ścieżki komunikacyjne wpisują się ten rytm powstawania fali. Wrażenie to potęguje także fakt, że źródło jest najniższym punktem ogrodu, a każdy kolejny krąg oznacza wyższy poziom terenu. Aby zakłócić nieco ten jednostajny rytm schodzenia do centrum i jednocześnie zniwelować spadki terenu, architekci ogrodu zaproponowali kaskadowy układ punktów widokowych w formie niewielkich podestów, w których zastosowano różne materiały – drewno, kostkę brukową, kamień naprzemiennie z roślinnymi nasadzeniami. Ogrodzenie gabionowe także podporządkowane jest podobnemu rytmowi opadania. Projektanci jednak chcąc uniknąć pewnej monotonii, poprzeplatali je młodymi dębami błotnymi, nasadzeniami roślinnymi – kosodrzewiną, rozchodnikiem i innymi skalniakami, całość zaś efektownie podświetlili.

Uwagę zwraca także atrakcyjnie oświetlona z obu stron wjazdu aleja platanów. Drzewa w tej chwili są jeszcze młode, ale za kilka lat będą tworzyły niezwykły efekt, optycznie zmniejszający różnicę między nisko położonym zbiornikiem wodnym z wysokim budynkiem mieszkalnym. Natomiast punkty widokowe poprzeplatane zostały cisowymi alejkami, dzięki czemu udało się złamać jednostajność i dominację szarych nawierzchni i elewacji domu. 

W warzywniaku

Im bliżej stawu, tym nasadzenia komponowane są w sposób bardziej naturalny. Tak, jakbyśmy przechodzili ze strefy uporządkowanej i mocno zorganizowanej do naturalnej, wolnej od kompozycyjnego rygoru. W tym miejscu ogrodu znajdziemy m.in. piękne wrzosy, krwawnicę, ale także bardziej wyszukane, niekoniecznie rodzime rośliny. Główną rolę gra tu jednak sam kształt nasadzeń i sposób ich skupiania, który „udaje” naturalny. Idąc w stronę potężnego bylinowego kwietnika, natrafiamy na niespodziankę, której trudno było się spodziewać. Ukryty za wiklinowym płotkiem warzywniak, zachwyca bogactwem kolorów i obfitością corocznych zbiorów. Jego uprawa jest pasją najstarszego pokolenia mieszkańców. 

– To profesjonaliści w swojej dziedzinie – mówi projektant założenia. – Od wielu lat hodują warzywa. Kiedy dzieci postanowiły wybudować wielopokoleniowy dom, w którym zamieszkają także ich rodzice, seniorzy postawili warunek, że muszą mieć możliwość założenia niewielkiego warzywniaka. 

Wykute w kamieniu

Swego rodzaju kompozycyjnym lejtmotywem, pojawiającym się w przeróżnych miejscach ogrodu jest kamień. Większość elementów kamiennych – począwszy od otoczaków, po olbrzymie blisko dwutonowe głazy porozrzucane w różnych, ale nieprzypadkowych miejscach – udało się uzyskać z jednego źródła. Zostały one przywiezione z lokalnego kamieniołomu. Elementem dominującym w ogrodzie jest szary piaskowiec, który urozmaica kompozycyjnie przestrzeń. Warto także zwrócić uwagę na suchy murek, w którym każdy element został idealnie dopasowany, dzięki czemu nie trzeba było używać zaprawy.




Autor: tekst: Maria Kubala, zdjęcia: Ogrody Jureccy