OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Akcenty wodne w ogrodzie str. 1

Akcenty wodne w ogrodzie

Akcenty wodne w ogrodzie

Fot. Tomasz Markowski


Ogród umiejętnie podzielony na wnętrza jest idealnym miejscem spotkań i wypoczynku. Szczególną rolę może w nim odegrać woda - staw i strumyczek.


Dwudziestoletni ogród na działce pod Łodzią jest żywym, ciągle przeobrażającym się organizmem. Praca jego właściciela i projektanta pokazuje nie tylko, w jaki sposób od podstaw zagospodarować zielony teren i umiejętnie go zmieniać. Stanowi także przykład, jak wykorzystać akcenty wodne, aby nadać mu wyjątkowy urok.

Dla autora, Mariana Gasia, ogród ten ma specjalny wymiar – stał się inspiracją do zmiany profesji. Tworząc go, właściciel zdecydował zawodowo zająć się projektowaniem i urządzaniem ogrodów. Założył więc specjalistyczną firmę „Gama”.

Na działce pod Łodzią powstał ostatecznie ogród złożony z trzech wnętrz. Połączona z tarasem strefa przydomowa, starannie zaaranżowana, pełni rolę reprezentacyjną. Anonsuje ukryte dalej ogrodowe niespodzianki. W najbardziej odosobnionym zakątku usadowiła się część leśna. Dziki, ledwie tknięty ręką człowieka zagajnik brzozowy to miejsce wyciszenia i spotkania z naturą w jej pierwotnej formie. Spacerując główną alejką, zakręcającą pomiędzy drzewami i kamiennymi kompozycjami, dotrzemy do środkowej części ogrodu.

Klejnot w koronie

Pierwszoplanowym jej aktorem jest spory zbiornik wodny, do którego wpada szemrzący strumyczek, wybijający z ulokowanego na wzniesieniu źródełka. To tu odnajdziemy potwierdzenie, że ogród to nie tylko rośliny. Umiejętnie zaaranżowane elementy wodne stały się ogrodowym klejnotem. Wykreowały specjalne miejsce do spotkań i wypoczynku.

— Woda w ogrodzie ma wyjątkowe znaczenie — mówi Marian Gaś. — Działa na wszystkie zmysły i tworzy specyficzny mikroklimat. Wokół niej wspaniale się wypoczywa, a w przypadku dużych założeń ogrodowych, to po prostu konieczność. Musi znaleźć swoje miejsce w otoczeniu i wydobyć z niego to, co najpiękniejsze.

Na wodny akcent natkniemy się już w pierwszej, przydomowej strefie zielonej przestrzeni. W bocznej części ogrodu frontowego właściciel zaprojektował małą fontannę. Jest ona estetycznym dopełnieniem otoczenia, utrzymanego w trawiasto-kamiennej formule. Wśród kamieni, piaskowca, żwirów i otoczaków rozgościły się dekoracyjne trawy: turzyca, trzęślica modra, wyczyniec łąkowy. Całości patronują drzewka – klon „Nanum” i kosodrzewina.

 



— Fontanna wyłożona została folią, w jej centralnej części znajduje się zagłębienie pod pompę — autor wyjaśnia technologiczne aspekty konstrukcji. — Nieckę przykryliśmy żwirem, zaś wgłębienie, w którym znajduje się pompa, zabezpieczone jest stalową kratownicą i matą. Wszystko po to, aby do wodotrysku zaczerpnąć czystej wody.

Szum tataraku

Przechodzimy do środkowej części ogrodu, w której czekają na nas największe wodne atrakcje. Duży staw, zajmujący wyeksponowane miejsce, to prawdziwa rezydencja wodnej roślinności, jaką na co dzień spotkać możemy w naturze: lilii wodnych, tataraku, pałek wodnych. W pobliżu usadowiły się drzewa, pełniące rolę malarskiego tła: klon „Variegatum”, buk czerwony i sosna „Watereri”.

— Woda płynie strumykiem zasilanym przez źródełko i rozlewa się w spory akwen — tłumaczy projektant. — Odbywa się to w obiegu zamkniętym: pompa doprowadza wodę ze stawu do górnej części, gdzie wypełnia nieckę, przelewa się przez kaskadę i rzeczką dociera znowu do stawu. W okolicy tego strumyka posadziliśmy żagwin, funkie, przywrotnik i kosaćce. Najpiękniej wygląda to wiosną, kiedy kwitną.

Staw dobroczyńca

Zagłębienie pod staw nie wymagało dodatkowych zabezpieczeń przed nadmiernym wsiąkaniem wody do gruntu. Okazało się, że jego podłoże stanowi glina, doskonale utrzymująca wodę w niecce. Skorzystała z tego także roślinność – zasadzona bezpośrednio w naturalnym gruncie, może bujnie się rozwijać.

— Przy najcięższych pracach, na przykład w przygotowaniu wykopu pod staw, korzystaliśmy z maszyn. Koparka wykonała główną pracę, ale ziemia z niecki nie została wyrzucona. Użyźniliśmy ją i wykorzystaliśmy przy budowaniu wzniesień na rabaty dla roślin. Powstała z niej także górka ze źródełkiem, po której do stawu spływa rzeczka. Na szczyt tego małego wzniesienia można dojść kamiennymi schodkami, po obu stronach strumyczka — opowiada Marian Gaś.

 



Budowa koryta cieku wodnego wymagała już inżynieryjnej ingerencji. Wypełniono go folią i wzmocniono siatką Rabica z cementem, aby uniemożliwić wodzie przenikanie do gruntu. Sztuczna konstrukcja została zamaskowana kamieniami, żwirem i otoczakami, łagodnie komponującymi się z roślinnością.

— Właściwie wszystko w ogrodzie koncentruje się wokół tego rozległego stawu — twierdzi właściciel. — Jego brzegi połączone są z wnętrzem ogrodu. Ze wszystkich stron mamy blisko do terenów zadrzewionych, do leśnej strefy ogrodu. Od strony północno-wschodniej znajduje się wzniesienie ze źródłem, od południowo-zachodniej – pomost z altanką. Po jednej stronie zbiornika odpoczniemy nad jego trawiastym brzegiem, po przeciwnej zobaczymy brzeg wyniesiony, kamienisty. Z odmiennych elementów staraliśmy się stworzyć jedną, spójną całość.

Ogrodowa ewolucja

Wydaje się, że ogród pod Łodzią to ukończone dzieło sztuki. Jednak jak każdy żywy organizm, podlega prawom ewolucji. W ramach istniejących już założeń, ciągle pojawiają się w nim nowe akcenty.

— Ogród, pomyślany jako miejsce wypoczynku dla mnie, rodziny i przyjaciół, wykonywany był kilka lat. Teraz spełnia jeszcze jedną funkcję – jest wizytówką naszej działalności. Dzięki niemu możemy pokazać klientowi pewne ogrodowe rozwiązania — mówi Marian Gaś. — Ogród cały czas żyje i potrzebuje zmian. Przerabiamy go: niektóre rzeczy likwidujemy, inne przenosimy i nagle powstaje nowy zakątek o wyjątkowym charakterze...

Ostatnio ogród zyskał dwa nowe elementy. Zamiast kompozycji złożonej z sześciu krzewów jałowca, na niewielkim wzniesieniu pojawił się placyk z piaskowca. Towarzyszy mu nowo posadzona roślinność: derenie, krzewuszki, pięciorniki, kolorowe byliny. Na środku placu umieszczono wazon z liliowcami; jest tam też stolik i lekka pergola – wymarzone miejsce do wypoczynku. Druga zmiana dotyczyła przejścia od strony ogrodzenia. Otoczenie w tym miejscu wypełniło się cisem, azalią i wrzosami. Prostopadle do ścieżki wyrósł cisowy żywopłot, który pełni rolę kurtyny: przejście między krzewami prowadzi do następnego wnętrza ogrodu. Na pewno wkrótce przyjdzie czas na kolejne poprawki. Czy będą się one odnosić do założeń wodnych?

— Jeśli chodzi o strefę wodną, to raczej odejmuje się z niej niż dodaje — wyjaśnia właściciel. — Rośliny wodne są tak ekspansywne! Gdybyśmy ich nie kontrolowali, staw przerodziłby się w zarośnięte bagnisko. Wysadzamy więc co jakiś czas niektóre z nich — nenufary, pałki, tataraki i wykorzystujemy w innych, urządzanych przez nas, ogrodach.




Autor: Karol Usakiewicz; Fot. Tomasz Markowski