OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Aralia w leśnym ogrodzie str. 1

Aralia w leśnym ogrodzie

Aralia w leśnym ogrodzie

Foto: Tomasz Markowski


Aralia - roślina z dalekiej Japonii wyjątkowo dobrze przyjęła się w leśnym ogrodzie, pomiędzy sosnami i rabatami z ziół.


Prawie wszyscy lubimy spacery po lesie. Znajdujemy w nim to, czego tak bardzo brakuje nam w rozpędzonym życiu miejskim: ciszę, spokój, świeże powietrze i  nieopisane doznania estetyczne. Właśnie to, co umożliwia nam zdrowy odpoczynek, znalazło się w ogrodzie w podwarszawskiej Magdalence.

Od wieków wiadomo, że las jest niezbędny w kształtowaniu klimatu i oczyszczaniu atmosfery, czyli tworzeniu warunków do życia. W czasach kiedy tempo codziennej egzystencji jest coraz szybsze, las łagodzi też skołatane nerwy i przywraca równowagę. Jednak konsumpcyjny tryb życia bardziej niż na wycieczkę za miasto skłania do rajdów po supermarketach czy galeriach handlowych. Zwłaszcza że w gonitwie za karierą nierzadko tylko w weekend mamy czas, żeby zrobić zakupy. Jest jednak sposób, aby zaczerpnąć dobrodziejstw lasu, zaraz po wyjściu za próg domu.

Na początku była aralia

Pomysł na stworzenie ogrodu w konwencji lasu zrodził się z fascynacji aralią, czyli japońską rośliną liściastą o niezwykłym pokroju.

— Od dawna szukałem miejsca, gdzie mógłbym ją zastosować, ale wciąż nie było okazji, gdyż aralia jest bardzo wymagająca. Lubi tereny leśne z przepuszczalną, piaszczystą glebą. Potrzebowałem również odważnych inwestorów, którzy nie baliby się ryzyka i zgodzili na eksperyment z tak nietypową rośliną. Niezbędna była też w miarę nowoczesna architektura — mówi twórca ogrodu Bartosz Dankiewicz z pracowni architektury krajobrazu Ogrody Dankiewicz.

Udało się. Trzy podstawowe elementy skupione w jednym miejscu stanowiły sygnał do podjęcia próby utworzenia, na bazie azjatyckiej rośliny, „przydomowego gaju”. Realizacja pomysłu była nie lada wyzwaniem, gdyż nikt nie dawał gwarancji, że roślina o gigantycznych, rozłożystych liściach stworzy w naszym klimacie okazałe parasole – takie, jakie powstają w strefie naturalnej dla aralii.

Odwaga popłaca

Obawy przed rozpoczęciem przedsięwzięcia potęgowała świadomość, że aralia dość trudno komponuje się z innymi roślinami. W architekturę ogrodu w podwarszawskiej Magdalence wpisała się jednak doskonale, pełniąc funkcję podszytu dla strzelistych sosen.

— Realizacja projektu okazała się wyzwaniem, tym bardziej że nie widziałem w Polsce żadnego projektu bazującego na tej roślinie. Nie znałem też szczegółów związanych z jej utrzymaniem, gdyż informacje na jej temat były skąpe. Niemniej te, które zdołałem zebrać, okazały się wystarczające — przyznaje Bartosz Dankiewicz. — Wcześniej próbowałem zastosować aralię w moim ogrodzie. Niestety, skończyło się to porażką. W innych ogrodach również nie odniosła sukcesu, natomiast tutaj — owszem. Z reguły roślina ta nie sprawdza się jako dodatek, natomiast w tym założeniu tworzy niesamowite gaje, kwitnie, rozmnaża się przez rozłogi, tworząc kolejne piękne, samorzutne kompozycje — dodaje architekt.

 

W piętrowej strukturze leśnego ogrodu, pod okapem strzelistych sosen, rozwijają się gaje wysokich japońskich krzewów, tworzących tzw. podszyt dla rodzimego gatunku. W hierarchię tę wpisują się też niższe krzewy i byliny. Wśród tych ostatnich, szczególną uwagę zwraca barwa – czerwonawa. Rdzawy kolor zdobi łodyżki paproci i liście roślin cienioznośnych.

— Takie zestawienie kojarzy mi się z naszymi lasami, zwłaszcza sosnowymi, w których dziko rosnące trawy przekwitają i latem przybierają rdzawą barwę, głównie ze względu na letnie susze. I to właśnie stanowiło inspirację. Tutaj mamy rdzawy kolor, który jest naturalny, nie wynika z przesuszenia roślin i nawiązuje do rodzimej przyrody — mówi Dankiewicz. Dno lasu budują małe krzewinki runa i pnącza.

Żółta energia i zioła

Od strony podjazdu posesję otwiera wysłona z cisa, pełniąca funkcję żywopłotu, za którą znajduje się ogród frontowy. Wyczuwa się w nim optymizm i energię, a to za sprawą kolorystyki, jaka tu dominuje. Wszystkie rośliny utrzymane są tu bowiem w tonacji żółtej. Przestrzeń od bramy do tarasu wyścieła jasnozielony dywan, utkany z rumianki japońskiej, obfitujący wiosną w drobne, białe kwiatki. Tuż przed samym domem wyłania się z niego kompozycja intensywnie cytrynowych liliowców, rozkwitających w pełnej krasie zwłaszcza w słoneczne poranki. W tę świetlistą żółć wpisuje się, przypominający wyglądem jesienny wrzos, prawie biały akant długolistny, który barwą koresponduje z tarasem.

 

Kilka kroków dalej znajduje się ogród ziołowy. Zakątek ten, oprócz elementów wizualnych, zapewnia piękną woń. Zapach uspokajającej melisy i mięty miesza się z pobudzającymi aromatami bazylii i szałwii. Najbardziej jednak wyczuwalna jest macierzanka, której aromat, wydobywający się z delikatnych, liliowych kwiatuszków, przenosi zmysły wprost na leśną polanę. Oprócz walorów estetycznych, ten fragment ogrodu posiada także funkcję użytkową. Dzięki wachlarzowi ziół, będących w zasięgu ręki, każdej potrawie może nadać niepowtarzalny bukiet.

Im dalej w las...

Kwiatowo-ziołowy „wstęp” do ogrodu, z czasem coraz bardziej przybiera postać lasu.

— Tuż za przydomowymi rabatami rozciągają się olbrzymie połacie aralii, połączone ze sobą pasami paproci przeróżnych gatunków: od jasnozielonej narecznicy samczej, po przechodzącą w purpurę rodgersję, przypominającą krzaczki dzikich malin. Oryginalności kompozycji dodaje bardzo wysoka, dorównująca wielkością człowiekowi, bylina o barwie złamanej czerwieni i wzniosłej sylwetce – świecznica — opowiada autor projektu.

Jak na „prawdziwy” las przystało, zielone runo przybrane jest fioletowymi dzwoneczkami. Największe ich skupisko znajduje się jednak na rabacie. Niezwykły nastrój budują w niej irysy wyłaniające się z kęp różowych i liliowych bodziszków.

Oprócz różnorodności drzew, krzewów i kwiatów, w ogrodzie typu leśnego nie brakuje bluszczy i pnączy. Okalają one drzewa, mur i siatkę wokół posesji, tworząc niekonwencjonalne ogrodzenie. Sugeruje ono, że  tuż za nim roztacza się niezwykła kompozycja – przydomowy las, w którym polski klimat buduje roślina z dalekiej Azji. m




Autor: Urszula Grynczel; Foto: Tomasz Markowski