OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Christian Préaud i jego ogród nad Jeziorem Genewskim str. 1

Christian Préaud i jego ogród nad Jeziorem Genewskim

Tam, gdzie niebo  przegląda się w lustrze


Jest coś ponadczasowego w tym, jak Christian Préaud tworzy swoje ogrody. Wiele inspiracji czerpie z ukochanych podróży. Korzystając z bogatego doświadczenia, jako ogrodnik, projektant ogrodów i malarz, stara się połączyć własną wrażliwość ze współczesnymi wymogami architektury krajobrazu. Tak też było w przypadku pracy nad ogrodem położonym w Szwajcarii nad Jeziorem Genewskim. Działka o powierzchni 6000 m² to niemałe wyzwanie...


Podczas bliższych lub dalszych wojaży Christian Préaud odwiedził wiele ogrodów i poznał liczne grono wspaniałych architektów krajobrazu. Ma jednak świadomość, że większość szkół w końcu XX wieku kładła nacisk na to, aby młodzi adepci tej sztuki nauczyli się kreować przestrzeń w całkowicie indywidualny sposób, bez uwzględniania kontekstu. 

– Dlatego, niestety, nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nie można myśleć o konkretnym ogrodzie w zupełnym oderwaniu od źródeł historycznych. Nie jest możliwe wyobrażenie sobie renesansowego ogrodu w Toskanii bez otaczającego go, wiejskiego krajobrazu. Ani też mówić o ogrodach Gertrude Jekyll bez wspominania towarzyszącej im architektury autorstwa jej przyjaciela – Edwina Lutyensa – przekonuje Christian Préaud. 

Emocje przed planami

Christian, na szczęście, należy do wspaniałego grona artystów, którzy doskonale rozumieją, że ogród i architektura muszą być projektowane w ścisłej korelacji ze sobą, a także z szerszym kontekstem, aby wspólnie mogły tworzyć harmonijną przestrzeń do życia. Właściciele przepięknej posesji położonej nad Jeziorem Genewskim nie bez powodu zatem zgłosili się do projektanta z prośbą o pomoc w zorganizowaniu ogrodu. Niezwykłe miejsce, gdzie niebo przegląda się w lustrze wody, przybliżając się tym samym do ziemi, wymagało szczególnej wrażliwości. Organizując ogród na działce o powierzchni 6000 m², trzeba było poskromić to, co nieposkromione, a jednocześnie zachować nutę dzikości, charakterystyczną dla naturalnego krajobrazu. 

– Kiedy po raz pierwszy oglądam miejsce, w którym mam projektować ogród, staram się nie analizować go zbyt wnikliwie. Ufam intuicji i pojawiającym się emocjom. Chcę, aby to one wysunęły się na pierwszy plan przed konkretnymi koncepcjami. Pamiętam jednak doskonale, że ogromne wrażenie zrobiło na mnie łagodne zbocze nachylone ku linii brzegowej Jeziora Genewskiego. Od razu wiedziałem, że te wspaniałe widoki muszą stać się integralną częścią przyszłego ogrodu – wspomina projektant. 

Zielone suknie bukszpanu

Kamienie naniesione przez Rodan sprawiły, że teren jest dość pofałdowany. To miejsce szczególnie polubiły rozłożyste trawy. Gęste i krótsze stworzyły miękkie podłoże dla swych wyższych, ale delikatniejszych „kuzynek”. Rośliny pozostają tu przez całą zimę. Choć zmarznięte i wysuszone dzielnie znoszą mroźny oddech pobliskiego jeziora. Dużo bardziej zdyscyplinowane są zielone krzewy bukszpanu, które w centrum ogrodu stworzyły piękną ramę dla zewnętrznego basenu. W starannie przyciętym szpalerze tych roślin architekt zrobił miejsce na lawendę, która pięknie komponuje się z intensywną zielenią bukszpanowych sukni. W ścisłym, choć dość niskim żywopłocie przewidziano też wygodny przesmyk, który zapalonym „pływakom” pozwala w każdej chwili przenieść się z basenu do pobliskiego jeziora. Dzięki lekkiej pochyłości terenu oraz przemyślanemu planowaniu nasadzeń, podczas kąpieli w basenie, właściciele działki mogą cieszyć się wspaniałym widokiem na naturalny akwen. 

Szlakiem magicznych zakątków

Projektantowi zależało na tym, aby granice ogrodu były umowne. Posesja miała zapewniać domownikom przytulne schronienie, ale jednocześnie sprawiać wrażenie, że jest tylko częścią czegoś bardziej rozległego. Christian dążył też do stworzenia udanej fuzji wybranych przez siebie roślin i zastanej przyrody. Zejścia do jeziora strzegą zatem drzewa oliwne, które gęsto otuliła uroczo kwitnąca lawenda. Krótko przystrzyżony trawnik oplatają wąskie wstążki ścieżek, usypanych z drobnych kamyków. Trakty prowadzą w stronę stuletniego dębowego gaju, gdzie w cieniu rosłych, wiekowych drzew można podziwiać morze białych żonkili i dekoracyjnych hortensji Annabelle. Każdy kto da się swobodnie poprowadzić ogrodowym szlakom, trafi do zakątków, które wymykają się równym cięciom nożyc. Starannie wypielęgnowany trawnik i reprezentacyjne bukszpany znikają, aby oddać prym mniej pokornym roślinom. Falujące między skałami, rozcapierzone paprocie i trawy, mieszają się z kilkoma gatunkami roślin kwitnących, dodając kompozycji nieco swobody. 

– W przestrzeni ogrodu można wyróżnić cztery główne strefy. Zachodnia strona została zaplanowana w stylu angielskim. Przy zejściu do jeziora odnajdziemy wątki zaczerpnięte z włoskiej sztuki komponowana ogrodów. Styl śródziemnomorski króluje przy wschodnim skrzydle domu, zaś francuską elegancją emanuje przestrzeń wokół basenu – opowiada projektant. Dużym wyzwaniem było harmonijne połączenie różnych stylów, a także przygotowanie odpowiedniej gleby dla roślinności charakterystycznej dla każdego typu ogrodu. Dobór podłoża stanowił jeden z kluczowych, a jednocześnie najtrudniejszych etapów. 

Jak w raju

Nie licząc linii brzegowej, posesja otoczona jest wysokimi drzewami, które chronią ją przed suchym i porywistym wiatrem. System nawadniający zamontowany w różnych punktach ogrodu dba o dostarczenie wody wszystkim roślinom. W upalne dni inwestorzy chętnie siadają na ławeczkach ogrodowych w cieniu rozłożystych drzew lub blisko fontanny przynoszącej ukojenie. Spacerując, w zależności od pory roku, podziwiają różne gatunki kwiatów – żonkile, hortensje, róże, azalie i rododendrony. Sycą się też bogactwem zapachów. Innych za dnia, a innych wieczorem lub w nocy. Gospodarze uwielbiają w otoczeniu przyrody słuchać ulubionej muzyki lub czytać poezję. Twierdzą, że w zielonych salonach najlepiej relaksują ciało i uspokajają umysł. Ogród polubiły też najpiękniejsze gatunki ptaków. Nazwanie go rajem na ziemi nie jest zatem przesadą... 

– Spędziłem 5 lat pracując nad tym wymagającym projektem, dlatego wydaje mi się, że zrealizowałem swój plan. Udało mi się spełnić marzenia moich klientów. Teraz niech natura zajmie się resztą! Ogród dojrzewa, tak jak ludzie, a jego właściciele zmieniają się razem z nim. Pokochałem to miejsce i zaprzyjaźniłem się z inwestorami. Jeśli będą kiedykolwiek potrzebowali mojej pomocy, chętnie przy kieliszku dobrego wina omówię z nimi kolejne pomysły – podsumowuje Christian Préaud. 




Autor: Tekst i zdjęcia: www.atelierjardins.com Tłumaczenie i opracowanie: Anna Lewczuk