OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Diament Hidcote - najbardziej angielski ogród str. 1

Diament Hidcote - najbardziej angielski ogród

Diament Hidcote - najbardziej angielski ogród


To najbardziej angielski ogród w Wielkiej Brytanii. Stworzył go... Amerykanin urodzony we Francji. Hidcote Manor Gardens w Gloucestershire jest jak rezydencja pod chmurami. Każdy zakątek to rodzaj salonu z niespodziankami.


Jeżeli macie w ogrodzie roślinę, która ma w nazwie „Hidcote”, to na pewno pochodzi właśnie stąd. Wśród nich są dziurawiec Hidcote, fuksja Hidcote Beauty oraz lawendy Hidcote i Hidcote Pink. Ogród ma ponad 100 lat. Zachwyca misternym labiryntem żywopłotów, obwódek, cienistych zakątków i kolorów.

Prezent od matki

Jesienią 1907 roku król Edward VII dostał na urodziny ogromny diament Cullinan. Zrobione z niego brylanty zdobią m.in. brytyjskie berło i koronę królewską. We Francji odbył się wtedy pierwszy lot helikopterem, w Olsztynie ruszyła elektrownia wodna, a na giełdzie w Nowym Jorku zaczął się kryzys finansowy... Lawrence Johnston zaś jesień 1907 roku spędził na planowaniu ogrodu w Hidcote. Był synem amerykańskiego maklera giełdowego, a posiadłość Hidcote Manor Gardens w Gloucestershire dostał od matki w prezencie.
Wówczas była to prowincja, gdzie nie działo się nic ciekawego, a dni były podobne do siebie. Jednak to właśnie Hidcote przyćmiło królewski diament, światowe kryzysy, nowinki techniczne. Tutaj powstał najbardziej angielski z angielskich ogrodów. Do dziś jest inspiracją dla architektów krajobrazu, ogrodników, pasjonatów roślin.
Lawrence Johnston (1871–1958) był Amerykaninem urodzonym we Francji i wykształconym w Wielkiej Brytanii. Nie poszedł w ślady ojca – nie interesowały go giełdy finansowe. Wolał rośliny i ogrody. Przyjaźnił się z architektami krajobrazu, ogrodnikami, poszukiwaczami nowych gatunków flory. Matka, dając mu w prezencie Hidcote, być może miała nadzieję, że jedyny syn, który właśnie wrócił z wojen burskich (przywożąc kolekcję afrykańskich roślin), zapomni tutaj o wojowaniu.
Tworzenie ogrodu Hidcote zajęło mu kolejne 40 lat.

Zielony labirynt

Początkowo mało kto wierzył, że Hidcote to nieoszlifowany diament. Wapienna ziemia i typowa angielska pogoda – z deszczami i wiatrem – nie ułatwiały zakładania ogrodu. Do zagospodarowania było – bagatela – 100 hektarów, na których m.in. pasły się owce.
Lawrence Johnston zaprojektował ogród jak rezydencję na świeżym powietrzu. Podzielił go na salony połączone drzwiami, przejściami, bramami. Granice salonów wyznaczyły żywopłoty, ceglane mury, szpalery i obwódki. Każdy został inaczej umeblowany ławkami, rzeźbami, altanami, roślinami i otrzymał nazwę. Są Biały Ogród, Długa Ścieżka, Ogród Fuksji oraz wiele innych. Im bliżej domu, tym bardziej salony ogrodowe mają reprezentacyjny charakter. Wypełniają je misternie strzyżone rzeźby oraz żywopłoty z cisów i bukszpanów, a także tysiące kwiatów, przypominających ręcznie tkane dywany. Dalsze zakątki stają się coraz bardziej dzikie, na pozór naturalnie kształtowane przez przyrodę.
Ogród przypomina labirynt z tajemniczymi przejściami, korytarzami, wejściami, zaułkami. Za zakrętami czekają niespodzianki: oczka wodne, fontanny, zegar słoneczny, schody, ciekawe odmiany roślin. Długie perspektywy zachwycają widokami na okoliczny pejzaż. Na początku XX wieku w ogrodzie mieszkały także flamingi.

Pasja kolekcjonerska

Ogród Hidcote od zawsze słynął z nowych gatunków i odmian roślin. Lawrence Johnston był ich wielkim kolekcjonerem. Przywoził je z podróży zagranicznych, kupował, dostawał, sponsorował wyprawy łowców roślin w mało znane rejony świata. Zbierał rzadkie okazy nawet podczas wojen, w których był żołnierzem. Miał dar wyszukiwania nowych odmian.
Po II wojnie światowej przeniósł się do Francji, gdzie bardziej mu odpowiadał łagodny klimat. Ogród Hidcote przekazał charytatywnej organizacji ochrony zabytków National Trust. To ona dba, by ogród wyglądał jak dawniej. Dziś Hidcote jest otwarte dla wszystkich. Można go zwiedzać o każdej porze roku.
Jesień w Hidcote jest piękna. Kwitną ostatnie róże i dalie. Pachnie kocimiętka. W salonie z fuksjami wciąż można podziwiać setki tych wspaniałych kwiatów. Drzewa i krzewy przyroda ubiera w żółcie i czerwienie. Rankiem w ogrodzie snuje się angielska mgła.
Lawrence Johnston, po przeprowadzce do Francji, stworzył tam mniejszy ogród, o powierzchni „zaledwie” 6 hektarów: Jardin Serre de la Madone. Obecnie to jeden z najpiękniejszych francuskich ogrodów. Jednak to już zupełnie inna historia.




Autor: Tekst: Małgorzata Nietupska Zdjęcia: National Trust, www.nationaltrust.org.uk/hidcote