OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Impresje ogrodowe Claude'a Moneta str. 1

Impresje ogrodowe Claude'a Moneta

Impresje ogrodowe Claude'a Moneta


Jeśli myślimy, że trudno jest pogodzić zawód malarza i ogrodnika, spójrzmy na biografię Claude’a Moneta, jednego z najwybitniejszych malarzy świata. Przestrzeń wokół swojego domu ozdabiał kwiatami, komponując je niczym kolory z palety.


Claude Monet jest jednym z niewielu artystów, któremu za życia udało się nie tylko zdobyć uznanie, ale także spełnić swoje marzenia i zgromadzić spory majątek. Pozostawił po sobie wspaniały spadek w postaci słynnych obrazów i pyszniącego się kolorami ogrodu. Jednak droga na szczyt nie była prosta.

Zostać artystą


Monet urodził się w Paryżu w 1840 r. jako syn sklepikarza. Przyszłość młodego Claude a była zaplanowana przez ojca, który chciał, aby syn przejął rodzinny interes. Ten miał jednak inne plany pragnął zostać malarzem. Na początku szło mu całkiem nieźle. Zarabiał, malując karykatury, w późniejszym czasie pojawiły się jednak problemy finansowe. Monet jako twórca nie miał łatwo, żył przecież w czasach innych sławnych malarzy: Renoira, Maneta, Degasa, Sisley a, Cezanne a i van Gogha. Z kilkoma przyjaźnił się, razem wyjeżdżali w plener i malowali to, co inspirowało ich najbardziej architekturę i krajobrazy w zmieniającym się oświetleniu, „łapali uciekające chwile . Dla większości była to wówczas rzecz niezrozumiała, wręcz fanaberia, dotychczas bowiem artyści pod czas pracy korzystali jedynie ze sztucznego oświetlenia. Monet i Renoir stworzyli nowy kierunek w malarstwie impresjonizm, którego nazwa pochodzi od tytułu jednego z obrazów Moneta.

W poszukiwaniu szczęścia

W 1867 r. urodził się syn Moneta, Jean. W tym czasie malarz borykał się z licznymi problemami finansowymi, co doprowadziło go nie tylko do załamania psychicznego, ale również do prób samobójczych. W 1870 r. Claude Monet poślubił Camille Doncieux. Wspólnie z żoną i synem zaczęli podróżować, a dzięki sprzedaży obrazów ich poziom życia się polepszył. Radość nie trwała jednak długo, bo cztery lata później sytuacja finansowa ponownie uległa pogorszeniu, gdyż wszystkie pieniądze artysta wydawał na leczenie ukochanej żony, która mimo to w 1879 r. zmarła. Monet pozostał sam, bez pieniędzy, w głębokiej depresji i z dwoma synami na utrzymaniu. I właśnie w tym, zdawałoby się beznadziejnym, momencie nastąpił zwrot. W 1892 r. artysta poślubił Alice Hoschedé, żonę swego zmarłego przyjaciela. Nowożeńcy zamieszkali z ośmiorgiem dzieci (dwójką Moneta i szóstką Alice) w wynajmowanym mieszkaniu w Poissy. Było im ciasno, nie mieli pieniędzy. Będąc blisko rozpaczy, Claude Monet podjął życiową decyzję postanowił, że wsiądzie do pociągu i nie wróci, dopóki nie znajdzie nowego domu dla swojej rodziny. Był zdeterminowany, ponieważ szukał nie tylko taniego lokum do zamieszkania, ale również miejsca, gdzie mógłby tworzyć. W maju 1893 r. niewysoki, skromnie ubrany mężczyzna wysiadł z pociągu w Giverny, które w owych czasach było niewielką podparyską miejscowością, położoną nad malowniczą rzeką Epte. Monet był zawsze zafascynowany wodą, więc kiedy za oknem, oprócz meandrującej rzeki, dostrzegł kwitnące jabłonie, postanowił szukać szczęścia. Okazało się, że gospodarstwo otoczone hektarowym sadem czeka właśnie na dzierżawcę. Zachwycony artysta nie zastanawiał się długo. Wydzierżawił dom z ziemią i sprowadził tu swoją liczną rodzinę. Interesujące jest to, że przygoda Moneta z ogrodem, późniejszą pasją malarza, zaczyna się równo w połowie jego życia. Przeprowadzając się do Giverny miał 43 lata. Dokładnie 43 lata później zmarł.

Wsi spokojna...


Pierwsze lata na wsi to czas ciężkiej, fizycznej pracy. Artysta, chcąc utrzymać rodzinę, całymi dniami uprawiał warzywa. W wolnych chwilach, głównie wieczorami, malował obrazy, które coraz lepiej zaczęły się też sprzedawać. Początkowo w ogrodzie nie wprowadzał dużych zmian. Jednak, gdy po kilku latach udało mu się kupić dzierżawiony dom i ziemię, zakasał rękawy i zaczął tworzyć swój raj. Części ogrodu powstawały etapami przez ponad 30 lat. Monet zainteresował się botaniką, zaczął czytać książki i artykuły dotyczące hodowli i uprawy roślin. Wszystkie pieniądze wydaję na ogród narzekał. Z drugiej jednak strony do swego marszanda pisał: Teraz jestem we właściwym miejscu. Potrafię uchwycić kolor.

Czas zmian

Jego pierwszą radykalną zmianą było przycięcie świerków wzdłuż centralnej alei. Uzyskanie „pozwolenia na takie działanie zajęło mu trochę czasu, bowiem na wycięcie drzew nie zgadzała się Alice. Artysta, dążąc do uzyskania bardziej nasłonecznionych rabat, użył więc fortelu. Na początku podciął dolne gałęzie drzew, czemu żona nie była przeciwna, a następnie obciął im wierzchołki. Przy powstałych palach posadził pnące róże. Nie ośmielił się zupełnie usunąć „drzew , gdyż Alice przypominały one zmarłego syna. Po śmierci żony, kiedy malarz swobodnie mógł pozbyć się słupów, nie uczynił tego, gdyż przypominały mu nie tylko syna, ale również ukochaną.

Ogród malowany kwiatami

W ciągu następnych lat korzenie drzew zbutwiały i podpory róż zaczęły się przewracać. Aby uczcić pamięć żony, Monet w ich miejsce postanowił ustawić metalowe łuki, po których dalej mogły piąć się róże. Z roku na rok malarz stawał się coraz lepszym ogrodnikiem, jego sytuacja finansowa również się ustabilizowała. Z czasem zatrudnił sześciu ogrodników, sprowadzał nasiona roślin z ogrodów botanicznych. Wspaniałe okazy kupował nie tylko we Francji i Anglii, ale też sprowadzał je z Japonii, np. piwonie i lilie wodne. Malował swój ogród kwiatami niczym farbami swoje obrazy. Fascynował go kolor. Rabaty wypełniał nieregularnymi plamami roślin, monochromatycznymi lub wręcz przeciwnie pełnymi kontrastów. Zawsze jednak planował je tak, aby były interesujące o każdej porze roku. Wiosną kwitły tulipany, bratki, niezapominajki i żonkile, latem jego ukochane irysy, róże, piwonie, różnokolorowe maki, gladiole i ostróżki. Jesień była czasem dalii, słoneczników, astrów oraz zmieniających kolor liści drzew i krzewów. Rankami Monet przemierzał alejki, ustawiając sztalugi, aby malować kilka obrazów na raz. Uwielbiał pokazywać ten sam motyw w różnym świetle, o różnych porach dnia.

Wodna obsesja

Po kilku latach udało mu się dokupić sąsiadującą działkę, leżącą tuż za nieistniejącą już linią kolejową. Po uzyskaniu zgody na zmianę biegu płynącej tam rzeczki, stworzył niewielki staw. Wzorując się na japońskich drzeworytach, zaprojektował most i obsadził go glicyniami. W tym czasie zafascynowała go kultura kraju, który po wiekach izolacji właśnie otwierał się na świat. Posadził lasek bambusowy, a staw wypełnił liliami wodnymi. Jako ogrodnik miał również swoich przeciwników mieszkańców wsi, którzy obawiali się, że te „dziwne rośliny zatrują wodę w okolicy. Monet nie dawał się jednak przeciwnościom losu, szukając często rady u hodowców roślin wodnych. Wkrótce staw i lilie stały się jego obsesją. Godzinami potrafił wpatrywać się w odbicia kwiatów w wodzie, oglądać liście poruszające się na wietrze i podziwiać ich zamykające się o zmierzchu kielichy. W tym czasie mostek japoński namalował 45 razy, zaś kolekcja obrazów lilii wodnych liczyła sobie 250 płócien (!). Coraz bardziej zafascynowany kolorem i światłem, malował impresjonistyczne pejzaże, składające się z lekkich plamek koloru. W późniejszych jego pracach pociągnięcia pędzla były już bardziej zamaszyste i szerokie. Z upływem czasu starzejący się Monet stracił ostrość widzenia i więcej czasu poświęcał ogrodowi niż malowaniu. Czuł się jednak szczęśliwy, gdyż jego prace były doceniane, nie brakowało mu środków do życia, miał wokół siebie przyjaciół, rodzinę i swój ukochany ogród. Po 43 latach życia w Giverny Claude Monet zmarł w wieku 86 lat. Pochowany został na cmentarzu przy kościółku.

Glicynie w spadku

Dom i ogród odziedziczył syn malarza, który przekazał posiadłość w ręce francuskiej Akademii Sztuk Pięknych. Niestety, z czasem posesja popadła w ruinę. Dopiero w 1980 r. budynki i ogród zostały odrestaurowane, udało się również ocalić posadzone przez mistrza glicynie, które dziś cieszą oczy turystów z całego świata. A zwiedzających jest niemało. Około pół miliona osób rocznie odwiedza ogród Moneta, który był radością i natchnieniem do pracy wielkiego malarza.




Autor: Agnieszka Hubeny-Żukowska, fot. Pracownia Sztuki Użytkowej