OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Miłość od pierwszego wejrzenia str. 1

Miłość od pierwszego wejrzenia

Miłość od pierwszego wejrzenia

Fot. Mariusz Purta/P2 Foto


Krystyna i Andrzej wiedli spokojne życie w warszawskim mieszkaniu, wypoczywając w wolnych chwilach w swoim ogrodzie. Pewnego dnia znajomi z radością oświadczyli im, że zakupili nową działkę na obrzeżu Puszczy Bolimowskiej. Tak gorąco zachwalali swój nowy nabytek, że Krystyna i Andrzej dali się namówić na wyjazd w plener. Kierunek: Strzeniówka.


Spotkanie z tym miejscem odmieniło ich życie. Okolica spodobała im się tak bardzo, że w ciągu kilku dni Krystyna i Andrzej kupili sąsiednią działkę. Plan był taki, że będą mieli miejsce do aktywnego i w doborowym towarzystwie spędzania czasu wolnego. Tak też się stało, do Strzeniówki przyjeżdżali często z rodziną, znajomymi i dwoma jamnikami, aby delektować się urokami dziewiczej Puszczy Bolimowskiej. Traktowali to miejsce jak rodzinne letnisko, do którego będą mogli zabierać ukochane zwierzaki. A że Krystyna i Andrzej to typowi miłośnicy zwierząt na nowej posesji postawili dwie ocieplane budy, w których zamieszkała dwójka ich nowych pupili – owczarków niemieckich.

Łut szczęścia

Mijały tygodnie, a Krystyna i Andrzej coraz więcej czasu spędzali na działce w Strzeniówce. Jakaś magiczna siła przyciągała ich do tego wyjątkowego miejsca – sędziwe lasy sosnowe przeplatane dębami, brzozami i klonami oraz dzika niczym nieposkromiona przyroda Puszczy Bolimowskiej.
– No i nie mogliśmy się rozstać z naszymi czworonożnymi przyjaciółmi – śmieje się Krystyna. – Właśnie wtedy zapadła decyzja, że wybudujemy i zamieszkamy w całorocznym domu, nieopodal Puszczy Bolimowskiej. Wreszcie odnaleźliśmy nasze wyjątkowe miejsce w życiu.
Decyzję o przeprowadzce przypieczętowało pewne wydarzenie: ich znajomi zaproponowali im odkupienie swojej działki, ponieważ podjęli decyzję o wyjeździe do innego miasta. Małżeństwo bez wahania skorzystało z nadarzającej się okazji, a ich posiadłość z dnia na dzień rozrosła się o dodatkowe 2 000 m². W końcu mogli wybudować wymarzony wybieg dla psów. Andrzej, ponieważ uwielbia pływać, nabrał ochoty na otwarty basen, a Krystyna zapragnęła nowego ogrodu, w którym latem rozkwitałyby kwiaty a zimą zieleniły się drzewa i krzewy.

Pomysły na kąpiel

Jednak nie wszystkie marzenia udało się spełnić... Nieopodal tarasu, w centrum przyszłego ogrodu, miał powstać profesjonalny otwarty basen – letnia atrakcja dla całej rodziny. W trakcie budowy domu Andrzej zlecił wykonanie wykopu pod basen. Nie mógł się doczekać, kiedy razem z wnuczkami będzie zażywał chłodnych, orzeźwiających kąpieli. Jednak od dokończenia tej inwestycji odwiódł go Krzysztof Kosik, architekt krajobrazu i właściciel firmy Ogrody-Kosik:
– Krystyna i Andrzej to bardzo mili i co najważniejsze, otwarci na ciekawe pomysły ludzie. Przekonałem ich, że lato w Polsce bywa kapryśne i nieprzewidywalne, co znacznie skraca okres użytkowania otwartych kąpielisk – podkreśla Krzysztof Kosik. Kolejny argument, który zachęcił właścicieli do zmiany decyzji, to trudności związane z utrzymaniem czystości wody w takim basenie.
– Pyłek i liście z pobliskich brzóz i dębów Puszczy Bolimowskiej cały czas osiadałyby na lustrze wody. Wiedziałem, że właściciele posesji nie do końca są zadowoleni z tej decyzji, więc zaproponowałem przesunięcie zbiornika bliżej zachodniej części domu, tuż za ogrodem – podsumowuje Krzysztof Kosik.
Stary wykop przysypano więc ziemią, a uwaga i wszystkie siły zostały skierowane na nowy dom i ogród. Prace nad nimi przebiegały etapami: najpierw została zasiana trawa, następnie zbudowano altanę i kompleks wodny, a na samym końcu zasadzono wszystkie drzewa, krzewy i kwiaty.

Oczko w głowie

Po starym wykopie nie widać dziś śladu, za to Andrzej uwielbia teraz godzinami relaksować się na drewnianym pomoście przy nowym oczku wodnym. Całkowicie „zanurza się” myślami w migoczącym lustrze wodny. Odpoczywa przy akompaniamencie, szepczącego szmeru wody płynącej z kamiennej kaskady oraz radosnego śpiewu pobliskich ptaków. Z wodnej tafli, co jakiś czas wyglądają żaby, a karasie i liny przepływają obok bajecznych nenufarów. W pobliże stawu zapuszczają się także ciekawskie zaskrońce. Krystyna uwielbia obserwować, jak leżą nieruchomo na kamieniach i wygrzewają się w promieniach słońca.
Na wysokości domu mieszkalnego i tarasu „wyrosła” murowana altana. To ulubione miejsce odpoczynku domowników. Krystyna i Andrzej znajdują w niej schronienie zarówno od ciekawskich spojrzeń sąsiadów, jak i podmuchów silnego wiatru.
– Mimo że taras jest osłonięty markizą, to nadal jest na nim bardzo wietrznie. Wolimy odpoczywać w altanie. Mamy w niej wszystko, czego potrzebujemy – kominek z rusztem i dużymi blatami do sporządzania posiłków oraz stół na 12 osób z ławkami, huśtawkami i leżakami – podkreśla Krystyna.
Sama altana znajduje się w cieniu charakterystycznych drzew parkowych o rozłożystych koronach. Pod platanami, tulipanowcami, katalpami, bukami, wiązami i klonami mieszkańcy i ich goście szukają ukojenia od gorących letnich dni. Promienie słoneczne, przebijające się przez szerokie konary drzew, tkają misterny światłocień, który odbija się w twarzach domowników. Wtedy zdarza się też, że przez chwilę czują się tak, jakby nagle znaleźli się w środku pradawnej, dziewiczej puszczy Bolimowskiej.

Wspomnienie przeszłości

– Pochodzę z Wrocławia. Z sentymentem wspominam, jak moja matka zajmowała się własną rabatą. Zapragnęłam, aby podobny ogród powstał na naszej posesji w Strzeniówce – podkreśla właścicielka domu.
Krystyna uwielbia krzątać się po ogrodzie, co raz przycinając krzewy albo sadząc nowe kwiaty. Dzięki temu każdy gość, odwiedzający domowników, może delektować się aromatycznymi zapachami magnolii, azalii i różaneczników, które najbardziej intensywnie snują się po posesji w majowe wieczory. Właścicielce zależało też, aby w jej ogrodzie znalazło się jak najwięcej krzewów i drzew zimozielonych. To one stanowią trzon rabat, które są rozmieszczone wokół ogrodzenia.
– Przygnębiająco wyglądają „ogołocone” konary drzew liściastych w zimie. Poza tym takie drzewa nie osłoniłyby naszej posiadłości przed zamieciami śnieżnymi. Postanowiliśmy, aby w naszym ogrodzie było zielono przez cały rok – mówi Krystyna.
Drzewa i krzewy stworzyły ścianę, chroniącą mieszkańców przed mroźnym wiatrem, próbującym zimą wedrzeć się do serca ogrodu. Tak powstało spokojne miejsce, gdzie schronienie odnaleźli nie tylko domownicy, ale też i mieszkańcy pobliskiego lasu.
– Uwielbiamy zwierzęta, więc zimą dodatkowo je dokarmiamy, regularnie zostawiając pożywienie w karmnikach. Na krzewach pozostają też jadalne nasiona, które zwabiają do naszego ogrodu leśne ptaki – podkreśla Krystyna.
Skrzydlaci przyjaciele z Puszczy nie zapominają też podziękować swoim gospodarzom za schronienie i gościnę, kiedy dni robią się dłuższe i cieplejsze obdarowują właścicieli radosnym świergotem i trelami.




Autor: Bartosz Kozak