OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Ogród twardziela str. 1

Ogród twardziela

Ogrodnicze hobby twardziela

Fot. Tomasz Markowski


Pan Jan wiele lat zajmował się boksem. Przyszedł jednak taki czas, że bez żalu zamienił rękawice bokserskie na ogrodnicze. Ogród stał się teraz jego pasją. Co z tego wynikło?


Kto z nas nie marzy o tym, aby w letni poranek, przeciągając się leniwie, szeroko otworzyć drzwi na taras i zanurzyć się w zielonym, pokrytym kropelkami rosy, kobiercu. Wdychać pachnący porankiem zapach kwiatów i rozkoszować się spokojem ogrodowego sanktuarium. Ale pan Jan, twardy facet z miasta, przez wiele lat swego życia daleki był od zajmowania się trelami i aromatami. Kiedy stawał na ringu oko w oko z przeciwnikiem, jedynym aromatem, jaki mu towarzyszył, był zapach adrenaliny. Myślał wtedy wyłącznie o tym, jak jednym ciosem posłać przeciwnika na deski. Lata mijały, poziom adrenaliny spadał, a dźwięk gongu nie wywoływał już tyle emocji. Pan Jan czuł, że w jego życiu musi coś się zmienić.

Runda pierwsza

— Kiedy mieszkałem w mieście, nigdy nie przypuszczałem, że tyle radości sprawi mi posiadanie domu z ogrodem. Myślałem wtedy: Po co mi to? Tyle tam będzie sprzątania, zajmowania się różnymi rzeczami. Zawracanie głowy. Ale z czasem, widząc jak moi znajomi i przyjaciele przeprowadzają się na wieś i jak sobie chwalą życie z dala od zgiełku, powoli zacząłem zmieniać zdanie — wspomina.

Nie spiesząc się, niepewny jeszcze czy podjął słuszną decyzję, zaczął szukać odpowiedniego dla siebie miejsca. Traf chciał, że znajomi właśnie przeprowadzili się na mazurską wieś, malowniczo położoną wśród lasów i jezior. Okolica zachwyciła go na tyle, że uległ ich namowom i kupił w pobliżu działkę.

— To moi serdeczni przyjaciele. Tak mnie długo i usilnie namawiali, bo chyba czuli, że będę dobrym sąsiadem. Wiadomo, że jak ktoś jest sympatyczny, to i sympatyczniej się mieszka — śmieje się pan Jan.

Runda druga

Wkrótce na kupionej posesji stanął dom, a jego właściciel powoli zaczął oddawać się swemu nowemu hobby, czyli ogrodnictwu. Początki nie były jednak zachęcające. Ziemia pod przyszły ogród była albo zbyt podmokła, albo gliniasta. Pan Jan, cukiernik i piekarz z zawodu, świadomy był również tego, że jest ogrodnikiem... świeżo upieczonym. Jego wiedza o roślinach i kwiatach, nie wspominając o aranżacji ogrodu, nie wykraczała poza domysły. Jednym słowem: na ogrodowym ringu nie czuł się zbyt pewnie. O sąsiedzką pomoc poprosił znajomą, która zawodowo zajmuje się projektowaniem ogrodów.

— Zależało mi na stworzeniu miejsca, które byłoby piękne przez cały rok, a nie tylko wiosną czy latem. Chciałem również mieć swoją przestrzeń do odpoczynku, aby można było swobodnie rozłożyć koc na trawie, czy pograć w piłkę. Roślinność po długich rozmowach dobieraliśmy metodą prób i błędów, gdyż niektóre gatunki nie przyjmowały się na podmokłym terenie — wspomina.

Runda trzecia

Przestrzenią, która łączy dom z ogrodem, jest taras. Został on obramowany zieloną ramą, stworzoną przez pachnącą winorośl, sosnę górską i niskie rośliny skalne: rozchodnik ostry oraz karmnik ościsty. W sąsiedztwie tarasu rozłożył się imponujący skalniak – prawdziwa duma właściciela ogrodu.

— Natura kamieni bardzo mi się podoba, a że kilka z nich było w okolicy, postanowiłem wykorzystać je w swojej przestrzeni. Dobrze komponują się z klinkierową elewacją domu — wyjaśnia mężczyzna.

 

Potężnym skałom nieśmiało towarzyszą: żywotnik zachodni, różne odmiany jałowca i tawuła japońska. Ich soczystą zieleń dyskretnie przełamują wiązówka błotna, kosaciec żółty oraz liliowiec ogrodowy. Do nieba dumnie wznosi się świerk kłujący Glauca. Nieopodal skalniaka prężnie rozkłada ramiona sumak octowiec. Jesienią jego listowie pięknie zabarwia się paletą żółci, czerwieni i pomarańczy, zimą zaś szkarłatne owoce wnoszą do ogrodu niepokojącą czerwień. Jako gatunek mało wymagający i nadający się do sadzenia prawie w każdych warunkach, w ogrodzie pana Jana czuje się świetnie. Bogatą zieleń sosen i świerków uzupełnia nieśmiała, przełamana szarością, biel brzozy. Całość kompozycji dopełniają mocne barwy: różanecznika wielkokwiatowego, azalii japońskiej, berberysu tunberga i tawuły japońskiej. Choina kanadyjska i modrzew europejski dodają przestrzeni iglastego wdzięku. Styl ogrodu wyraźnie określa również obecność małej architektury: stylowych lamp, akcentowanych błękitem lobelii przylądkowej i żółcią aksamitki niskiej oraz małych pergoli, oplecionych czule winoroślą.

Runda czwarta

Pan Jan, niczym ogrodnicy z dalekiego Kraju Kwitnącej Wiśni, uważa swe dzieło za wciąż nieskończone.

— Stale coś zmieniam, przesadzam... W tym roku na przykład zaplanowałem wprowadzenie nowych roślin. Od pewnego czasu rozważam nawet generalną zmianę koncepcji ogrodu. Myślę też o wymianie latarni na bardziej stylowe, nawet mam już upatrzone — opowiada.

Ogrodnictwo jest jego wielką pasją. Były amator walki na pięści każdą wolną chwilę poświęca na czytanie fachowej literatury.

— Lubię dużo wiedzieć o roślinkach — śmieje się pan Jan. — Nie sądziłem, że można się tak mocno zaangażować i że w ogrodzie jest tyle pracy. Na szczęście, nie lubię spędzać czasu przed telewizorem. Wolę wyjść do ogrodu, wyrwać kawałek zielska, skosić trawę lub po prostu popatrzeć w spokoju na to, co się fajnego stworzyło. Czasami spotykam się też z kolegami-bokserami. Wymieniamy się doświadczeniami. Z ringu? Nie, oni też zajmują się ogrodnictwem.




Autor: Wojciech Buszko, fot. Tomasz Markowski