OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Ogród z wysokim IQ str. 1

Ogród z wysokim IQ

Ogród z wysokim IQ

fot. 2009Fotofriends/Shutterstock


Czym byłoby nasze życie, gdyby nie „systemy”? Bez nich przymus wykonywania niezbędnych czynności na terenie posesji zredukowałby codzienność do żmudnej egzystencji.


Użyteczne i ułatwiające pielęgnacje, automatyczne systemy oświetlenia, nawadniania i koszenia, pod których panowanie z radością oddaliśmy nasz ogród, sprawiają, że życie nabiera blasku. I dzięki temu mamy czas na odpoczynek w zielonej oazie.

Zamiast węża

Jeśli ogród ma rozmiar ziarenka grochu, można, w ramach ogólnie pojętej rekreacji, przemierzać trawnik, taszcząc gumowy wąż lub dźwigając ciężkie konewki z wodą. Ale jeśli zielona oaza ma rozmiar XXL? W takim wypadku doskonale zda egzamin automatyczny system nawadniania – tym bardziej, że ogród o rozmiarze boiska do gry w piłkę nożną obfituje zazwyczaj w wymagającą roślinność.

— Automatyczny system nawadniania to najwygodniejsza droga do posiadania perfekcyjnego ogrodu. W codziennej eksploatacji praktycznie nie wymaga żadnej obsługi, a dzięki odpowiedniemu rozmieszczeniu poszczególnych elementów i kontrolowaniu ich pracy, zapewnia optymalne wykorzystanie wody — mówi Jarosław Soboń ekspert techniczny z firmy Gardena z Szymanowa.

System nawadniający, którego większość elementów ukryta jest pod ziemią, nie zakłóca estetyki ogrodu i nie przeszkadza w jego użytkowaniu.

Automatyczna konewka

System automatycznego nawadniania dzieli się na sekcje. Obejmują one poszczególne fragmenty ogrodu, które wymagają zróżnicowanego stopnia zasilania wodą. Liczbę końcówek nawadniających, czyli zraszaczy, minizraszaczy i linii kroplujących, a także ich rozmieszczenie i długość rur, ustala się na podstawie projektu. Jego opracowaniem powinna zająć się wyspecjalizowana firma.

— Nawadnianie trawników odbywa się za pomocą zraszaczy wynurzalnych. Odpowiednio rozstawione obejmują swoim zasięgiem całą potrzebną powierzchnię. Gdy zraszacze nie pracują, ich głowice chowają się w korpusach zakopanych w ziemi, umożliwiając koszenie trawy. Kwiaty na rabatach podlewane są przy pomocy linii kroplującej. Odpowiednie rozłożenie pod roślinami pozwala na dużą oszczędność wody, dzięki dostarczaniu jej bezpośrednio do stref korzeniowych — wyjaśnia Jarosław Soboń.

Sercem systemu jest sterownik, który wysyła „rozkazy” do elektrozaworów na rozdzielaczu i powoduje ich otwieranie oraz zamykanie. Aby sterownik wiedział kiedy ma zadziałać, podłącza się do niego czujnik deszczu lub wilgotności gleby. Kiedy podlewanie nie jest potrzebne, wyłącza on instalację.

Wiązki światła

Nocny spacer po ogrodzie z pewnością jest romantyczny, mniej przyjemnie jednak wygląda siniak lub skręcona kostka. Aby zapewnić sobie bezpieczeństwo i komfort pokonywania ścieżek w towarzystwie gwiazd, zainwestujmy w automatyczne oświetlenie. Warto je również zainstalować ze względów estetycznych – ładnie oświetlony ogród stanie się powodem do dumy. Iluminacji poddajmy tylko to, co najważniejsze. Oświetlenie funkcjonalne sprawdzi się na ścieżkach, tarasach, miejscach wypoczynku i podjazdach. Dekoracyjne podkreśli poszczególne grupy roślin lub elementy małej architektury ogrodowej, z kolei punktowe wydobędzie z ciemności sylwetkę ulubionego drzewa. Ważne są również źródła światła. Powinny być tak dobrane, aby ich forma nie dominowała, czyli dyskretnie i ze smakiem.

Czuj, czuj, czuwaj

Nad pracą systemu czuwają jego komponenty. Zegar astronomiczny włącza lub gasi światło, w zależności od położenia słońca. Z kolei czujniki zmierzchowe reagują na natężenie światła. Wiedzą, że pada deszcz, a kiedy ogród spowity jest mgłą – zapalają lampy. Z kolei programatory czasowe umożliwiają tworzenie scen świetlnych. Proste systemy włączają światło, gdy zapada zmrok, gaszą je, kiedy wzejdzie słońce. Układy bardziej skomplikowane można zaprogramować w taki sposób, aby same decydowały, w jakim dniu tygodnia i o której godzinie zapali się konkretna lampa. Czujniki ruchu (zapalają światło, gdy wykryją ruch) nie są w ogrodzie niezbędne, ale warto je zainstalować ze względów bezpieczeństwa.

Na fotelu fryzjerskim

Oświetlony i nawodniony ogród trzeba czasem przystrzyc. Do wyboru mamy nożyczki ogrodowe, z długim, plączącym się pod nogami kablem, wielkie spalinowe maszyny, które wyglądają jak rasowe motory oraz zgrabne, ciche, automatyczne kosiarki.

— Stanowią one świetne rozwiązanie dla właścicieli przydomowych ogrodów. Gwarantują łatwość obsługi, bezpieczeństwo pracy, ochronę środowiska, a także oszczędność czasu i pieniędzy — mówi Andrzej Cieciuch menadżer produktu w firmie Husqvarna z Warszawy.

Jak działa takie urządzenie? Obszar roboczy wyznacza się za pomocą niskonapięciowego przewodu ograniczającego jej strefy. Jeśli kosiarka wywróci się, noże natychmiast się zatrzymają, a w razie napotkania przeszkody, maszyna zatrzymuje się i ją omija.

— Automatyczna kosiarka przeznaczona jest do pielęgnacji zarówno małych jak i dużych trawników. Sprzęt samodzielnie kosi trawę, niezależnie od kształtu trawnika, napotkanych przeszkód, ukształtowania terenu czy pogody, a dzięki napędowi elektrycznemu nie wytwarza szkodliwych spalin — dodaje Andrzej Cieciuch.

Nie pozostało nam nic innego, jak poświęcić kilka chwil na dobór sprzętu do naszego ogrodu i zainstalowanie automatycznych systemów. Skorzysta na tym nie tylko nasza prywatna oaza. Zadowoleni będą również użytkownicy, cieszący oczy niezmąconym widokiem zielonych połaci i rumieniących się w słońcu kwiatów.




Autor: Wojciech Buszko