OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Tam, gdzie mieszka cisza str. 1

Tam, gdzie mieszka cisza

Tam, gdzie mieszka cisza

Fot. Pracownia Sztuki Ogrodowej


Na wyprawę do Wielkiej Brytanii wybraliśmy się całą rodziną. Naszym głównym zamierzeniem, zrealizowanym zresztą z powodzeniem, było zwiedzenie kilku ogrodów. Tym, który pozostał nam w pamięci najbardziej, był Knoll Gardens w Hampreston w hrabstwie Dorset.


Powitanie wiewiórek

Wjeżdżając na ogrodowy parking, znaleźliśmy się dokładnie pomiędzy szkółką roślin, a ogrodem. Tuż przed wejściem do niego powitały nas niesamowite kompozycje traw w pojemnikach, udowadniając jak niezwykłe możliwości posiadają te rośliny. Przekraczając progi zielonego królestwa, pożegnaliśmy zgiełk ulicy i zanurzyliśmy się w ciszy. Przyjechaliśmy dość wcześnie... Rano nie ma wielu zwiedzających, dzięki czemu można spokojnie robić zdjęcia, cieszyć się osobistym doświadczeniem przestrzeni. Uwielbiam, gdy na rozpiętych na liściach pajęczynach wiszą jeszcze, niestrącone przez tłumy, krople rosy. Gdy ptaki czują się jeszcze na tyle swobodnie, aby podchodzić pod same stopy, a wiewiórki skaczą po ogrodzie, jakby robiły ostatnie porządki przed wielkim otwarciem. W takich chwilach czuję się żywą częścią ogrodu, a nie tylko obcym, przyjezdnym gościem. Oczywiście podróżując z małymi dziećmi, możemy być niemal pewni, że są w stanie wypełnić przestrzeń równie skutecznie, co kilkudziesięcioosobowa wycieczka. Ale tym razem było inaczej... Moje córki zachowywały się zadziwiająco cicho, rozmawiały ze sobą niemal szeptem.

Las traw

Za ogrodową furtką czekał na nas las wysokich traw i bambusów. Udowadniał, że zimą ogród może być piękny nie tylko dzięki roślinom zimozielonym. Owocostany wysokich i niskich bylin oraz roślin jednorocznych mieszały się z wąskimi liśćmi traw, które jak zwykle o tej porze roku miały cudownie słomkowe kolory. Wszelkie beże i rudości przyjęły rolę tła dla jasnych, puszystych kwiatostanów traw. W głąb przestrzeni nie poprowadziły nas jednak typowe wybrukowane ścieżki, a soczystozielone angielskie trawniki, snujące się niczym wstęga rzeki po różnych ogrodowych zakątkach. Przy samym wejściu przywitały nas olbrzymie drzewa: sosny, eukaliptusy i żywotniki oraz niższe derenie i klony o ozdobnej kolorowej korze. Dzięki temu, że klimat w hrabstwie Dorset jest dość łagodny, w ogrodzie dominują rośliny zimozielone oraz takie, które w polskim klimacie nie są, niestety, zimozielone, np. hortensja dębolistna.

Uwaga: smok!

Główną alejkę ogrodu stanowiła mieszana rabata, na której rosły krzewy, byliny oraz rośliny jednoroczne. Były one posadzone tak gęsto, że poszczególne gatunki przechodziły łagodnie jeden w drugi, tworząc delikatną masę, która poruszała się na wietrze niczym morskie fale. Na końcu głównej alejki odkryliśmy niewielką, otoczoną bambusami, altankę, po czym skręciliśmy w lewo i trafiliśmy do strefy leśnej z czarnolistnymi konwalnikami, paprociami, niskimi bambusami i cyklamenami. Idąc od głównej alejki w przeciwną stronę, napotkaliśmy smoka, który strzegł wejścia do kolejnej części założenia. Smok został ustawiony na środku niewielkiego, okrągłego zbiornika wodnego, który otoczony był strzyżonym bukszpanem i rabatą bylinową. Kolejnymi naszymi odkryciami były ogród żwirowy oraz duża polana, w centrum której rosła olbrzymia sosna, otulona zewsząd wysokimi odmianami miskantów i traw pampasowych. To tu „zaginęły” moje dzieci...

Rozkoszna kąpiel

Zafascynowały je delikatne kwiatostany traw, w których mogły zwyczajnie zniknąć. Jak małe skrzaty czy psotne chochliki biegały z jednego zakątka w drugi, po cichutku się nawołując. Ogród Knoll, pomimo swej niewielkiej powierzchni, miał mnóstwo zaułków i bocznych ścieżek, które przeciskały się a to pomiędzy trawami, a to wśród tyczek kilkumetrowych bambusów. Dodatkowym jego atutem były rozstawione gdzieniegdzie stoliki i krzesła, rzeźby oraz stare, pięknie rdzewiejące urządzenia ogrodnicze. Kiedy przyjechaliśmy do Knoll Gardens, pogoda była dla nas niezwykle łaskawa. Mimo że od kilku tygodni w Wielkiej Brytanii padały deszcze, w dniu naszych odwiedzin rozbłysło słońce. Jego promienie zachęciły włochate kwiatostany do rozkosznej kąpieli, a cały ogród wydawał się nierealistycznie lśnić.

Medalista dla hobbystów

Knoll Gardens jest ogrodem pokazowym, będącym częścią szkółki traw ozdobnych, która każdego roku zdobywa złote i srebrne medale na słynnym Chelsea Flower Show w Londynie. Jego „konstrukcję” stanowi kilkaset odmian traw, tworzących razem z pozostałymi roślinami specyficzny rodzaj ogrodu naturalistycznego. Będąc w pobliżu warto odwiedzić to miejsce. Stanie się zarówno miłym akcentem podczas rodzinnej wycieczki, jak i ciekawym zakątkiem dla ogrodowych hobbystów i zawodowych projektantów. Ogród widzieliśmy zimą, ale jestem pewna, że jest ciekawy o każdej porze roku, co niebawem mam zamiar sprawdzić.




Autor: Agnieszka Hubeny-Żukowska