OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Wspomnienia w ogrodzie zaklęte str. 1

Wspomnienia w ogrodzie zaklęte

Wspomnienia w ogrodzie zaklęte

Fot. Tomasz Markowski


Ogród otaczający rezydencję Beaty i Grzegorza jest owocem ich fascynacji kulturą i filozofią Japonii. Zwiedzając ten kraj kilka lat temu, poznali kilkusetletnią tradycję przenikającą się z nowoczesną technologią, czar górskich zakątków oraz długowiecznych ogrodów.


Jeszcze przed powrotem do Polski przyrzekli sobie, że duch dalekowschodniej kultury będzie im towarzyszył w codziennym życiu. W swojej rezydencji nieopodal Łodzi godzinami dyskutowali o wymarzonym ogrodzie, aż wreszcie powstała jego koncepcja. Teraz potrzebowali tylko osoby, która wcieli ich pomysły w życie.

W poszukiwaniu harmonii z naturą

Kiedy Grzegorz i jego partnerka pojawili się w łódzkiej pracowni Gama, którą prowadzi architekt krajobrazu Marian Gaś, od razu przedstawili wizję swojego wymarzonego japońskiego ogrodu. Jednak po analizie ścisłego otoczenia rezydencji i przedyskutowaniu pomysłów, Pan Marian z właścicielami zgodnie ustalili, że trzeba projekt nieco zmodyfikować.
– Pierwotnie projektowany ogród zakładał element obowiązkowy, jakim była woda w postaci oczka wodnego lub kaskady. Jednak mała powierzchnia ogrodu zmusiła nas do rezygnacji z tej koncepcji – podkreśla Grzegorz, właściciel ogrodu.
Niewątpliwie na ostateczny wygląd założenia wpływ miał także kształt dachu oraz charakter jego podpór, wyraźnie inspirowanych architekturą Dalekiego Wschodu. Istotną rolę przy projektowaniu i doborze kolorystyki frontowej części ogrodu odegrał też biały kolor elewacji. – Duże skupisko polskich sosen także prowokowało i idealnie wpasowywało się w projekt ogrodu, ponieważ sosna jest podstawową rośliną japońskich ogrodów – podkreśla Marian Gaś.
Ponadto właściciele nie chcieli ogrodu, który wymagałby ogromnych nakładów pracy, a te tradycyjne, japońskie z natury są niezwykle zadbane, dzięki czemu bije z nich elegancja i niezwykła estetyka. Marian Gaś, aby pogodzić wymagania właścicieli z kanonami ogrodów japońskich, zaproponował ogród wzorowany na różnych stylach. Jednym z nich był styl suchego ogrodu, gdzie żwir reprezentuje wodę, a głazy przedstawiają wyspy.
– Dlatego po przeprowadzonych pracach aż 90% terenu naszego ogrodu zajmują kamienie i żwir. Zostały one ułożone na flizelinie, która zapobiega wyrastaniu chwastów – podkreśla Grzegorz.

Ogród prosto z Japonii

Za każdym razem kiedy Beata i Grzegorz wracają do swojego domu, uderza ich wyrazistość, prostota i spokój, bijące wprost z ich nowego otoczenia. Powiedzenia twórców ogrodów japońskich – „Mniej znaczy lepiej” i „Ucz się od natury, ale jej nie kopiuj” – idealnie oddają charakter frontowej części ogrodu. Uwagę przyciąga ją nie tylko orientalna architektura i charakterystyczne spadziste dachy rezydencji, ale też piękne bonsai, górujące nad całością. Drzewo zostało celowo sprowadzone z Chin. Najpierw trafiło jednak do Holandii.
– Tam przez dwa lata odbywało kwarantannę, żeby dostosować je do warunków klimatycznych, panujących w Europie. Dopiero po tym czasie zostało przywiezione do Polski, do podłódzkiego ogrodu – podkreśla Marian Gaś.
Wokół sędziwego drzewka rozlewa się mleczny żwir niczym życiodajna woda jeziora Biwa, skąpanego w promieniach wschodzącego słońca. Ten jasny blask ogrodu dopełnia koloryt czerwonego klonu palmowego oraz soczysta zieleń sosenek mugo, które rozrzucone są pośród mlecznych kamieni, trwających niczym wyspy Ogaswara. A dalej, idąc w głąb ogrodu, zapraszają nas latarnie, wskazujące drogę do „zielonej świątyni” Grzegorza i Beaty.

Prosto do orientalnego świata

Ścieżki prowadzące nas do wewnętrznego ogrodu, przywodzą na myśl dróżki, którymi Japończycy codziennie udają się do tradycyjnych pawilonów herbacianych. Przemierzając dalej ogród, towarzyszą nam starannie ułożone naczynia i tabliczki, wskazujące chadō – „drogę herbaty”. Każdy, kto wędruje tymi dróżkami, ma ochotę na chwilę się zatrzymać, aby podziwiać starannie i dbale przycięte sosny, symbolizujące długowieczność. A po drugiej stronie rezydencji czeka na nas orientalny świat Grzegorza i Beaty, gdzie ciemnozielone tło kosodrzewin i drzew sosnowych, wydobywa żywą barwę i przepiękny kształt kwitnących kwiatów azalii. Dalej, dostrzeżemy także dekoracyjny bambus. Podkreśla on delikatność i wytrzymałość otaczającej przyrody i świetnie wpisuje się w koncepcję japońskiego ogrodu.
Każdego ranka Grzegorz i Beata, budząc się w swojej przestronnej sypialni mogą spojrzeć przez ogromne, sięgające do samej ziemi okno, na rozpościerający się wspaniały ogród. Jest on ich ostoją spokoju i zacisznym miejscem medytacji.
– Praktycznie od wiosny do później jesieni ogród cały czas się zmienia i nie przestaje nas zaskakiwać bogatą paletą barw kwitnących krzewów i kwiatów – podkreśla Grzegorz.
Nawet zimą właściciele nie narzekają na brak obecności kwiatów, którą rekompensuje zapierający dech w piersi widok śnieżnobiałej szaty, spowijającej zimozielony, iglasty zakątek.

Miejsce relaksu i wypoczynku

Ogród Grzegorza i Beaty nie tylko zachęca do medytacji i poszukiwania harmonii z otaczającą przyrodą, ale też jest idealnym miejscem relaksu i wypoczynku. Niezależnie, czy jest lato, czy też zima Grzegorz lubi wskakiwać do wanny z gorącą, bulgocącą wodą.
– Nawet przy -20 ºC mogę zachwycać się otaczającą przyrodą i obcować z naturą na świeżym powietrzu. Jednak zamiast łyka rozgrzewającego sake, wolę rozkoszować się smakiem szampana w gronie najbliższych przyjaciół. Wtedy przy akompaniamencie muzyki, spoglądając na długowieczne cisy, mogę się zrelaksować i nabrać sił, aby z radością i spokojem patrzeć w przyszłość – podkreśla właściciel rezydencji.
Pracownicy z pracowni Gama raz do roku przyjeżdżają do „małej Japonii”, dbają o drzewka bonsai, kultywując kilkudziesięcioletnie wysiłki ogrodników z Dalekiego Wschodu. A ogród żyje własnym życiem, ku uciesze jego właścicieli. Udało się im zatrzymać wspomnienia i piękno japońskich krajobrazów w ich niewielkim, orientalnym świecie.

Marian Gaś architekt krajobrazu i właściciel firmy Gama z Łodzi

Frontowa, reprezentatywna część ogrodu japońskiego, jak za jednym pociągnięciem pędzla fude, tworzy jasny, ascetyczny i wyrazisty pejzaż. Idealnie wkomponowuje się w niecodzienną architekturę domu, zbliżoną nieco do budownictwa Dalekiego Wschodu. Z kolei wewnętrzna część ogrodu, umiejscowiona po drugiej stronie rezydencji, jest ostoją spokoju, zacisza i medytacji. Chroni właścicieli i odgradza ich od świata zewnętrznego. Cały ogród utrzymany jest w kanonie japońskim – zapewnia harmonię z naturą, zbliża i naśladuje przyrodę japońską. Łączy styl Tsukiyama, miniaturowego krajobrazu przepełnionego małymi pagórkami i kamieniami, symbolizującymi góry, ze stylem Karesansui – suchym ogrodem ze żwirem, przedstawiającym wodę, głazami reprezentującymi wyspy i grabionym piaskiem, imitującym uderzające w nie fale. Flora w obu tych stylach jest w miarę jednolita, dominuje kilka gatunków roślin, takich jak azalie, kosodrzewiny, sosny i drzewka bonsai, czego doświadczymy także w zaprezentowanym ogrodzie. Odnajdziemy w nim też wpływy europejskie, które akcentują przystrzyżone żywopłoty oraz skąpo występująca murawa.




Autor: Radosław Zieniewicz