OGRODY

STRONA GŁÓWNA  /  OGRODY  /  ZIELONE TRENDY  /  Zwykły - niezwykły ogród str. 1

Zwykły - niezwykły ogród

Zwykły - niezwykły ogród


Nie wiemy, czy Bruno Schulz znalazłby w tym ogrodzie, o powietrzu zdziczałym, trzeszczącym od żaru, wrzeszczące świerszcze. Wiemy, i to jest ważne, co odnaleźli w nim właściciele tego skrawka zieleni.


Smak niedojrzałych papierówek popijanych wodą ze studni, lepkie od ziemi i soków dłonie, poryte do krwi kolana, natrętne bzyczenie owadów, fontanna różnorodnych barw zmieszana ze słońcem. Kiełkuje to, rośnie w nas przez całe życie. Tworzy wspomnienia, maluje obraz dzieciństwa, który zawiera w sobie stałą, wręcz mityczną, dominantę – ogród.

W poszukiwaniu minionego czasu często staramy się stworzyć miejsce, które chociaż przez jedną chwilę, przez jeden moment, przypomni jeśli nie Arkadię dzieciństwa, to chociażby ów niezrównany smak zielonych papierówek.

Podobnie jest z właścicielem tego ogrodu. Choć przyznaje on, że rzadko spędza w ogrodzie wolny czas i nie odróżnia grabu od wiązu, to zawsze marzył o stworzeniu miejsca, które symbolicznie łączyłoby się z jego wewnętrznym obrazem dzieciństwa.

— Kiedy zacząłem budować dom, pomyślałem, że warto zadbać również o jego otoczenie i stworzyć ogród. Chciałem powrócić do naturalności. Mieć takie miejsce, które zawiera w sobie pierwiastek dzikości, gdzie w czasie lata rośliny bujnie się rozrastają, a wokół unoszą się wyraziste zapachy i kolory — opowiada pan Marek.

Przygoda z wodą

Ogród powstawał razem z domem, ale jego narodziny były ciężkie i skomplikowane. Zatwierdzony już projekt i plany jego sukcesywnej realizacji bezwzględnie zweryfikowała przyroda, a dokładniej powódź w 1997 r. Okazało się wówczas, że teren, na którym miał stanąć dom i okalający go ogród, położony jest w miejscu, gdzie spływa i zatrzymuje się woda z całej okolicy. Rozpoczęły się więc poszukiwania takich rozwiązań, które w przyszłości wykluczałyby zalewanie domu i posesji. Po długich konsultacjach, ze względu na konieczność zastosowania ogromnej ilości ziemi, wykonawcy wykluczyli możliwość podniesienia terenu. Zdecydowano się na inne rozwiązanie. Oprócz zastosowania m.in. systemów drenarskich, na działce wykopano rowy melioracyjne i staw. Oczywiście, wykonawcy ogrodu natychmiast wykorzystali tę okazję i z mało estetycznego elementu architektury krajobrazu stworzyli świetnie komponujący się z przestrzenią dekoracyjny detal. Kanały przecinające ogród zostały obrobione kamieniem oraz obsadzone irysami, kosaćcem i kaczeńcami. Zabieg ten w oryginalny sposób podkreślał swojski, na wpół nieoswojony krajobraz ogrodu.

Powódź pokazała wykonawcom i właścicielowi ogrodu, że niektóre rośliny nie będą się dobrze w tym ogrodzie czuły.

— Dla jałowców, rozchodnika czy kosówki, a więc roślin sucholubnych, które zostały już zakupione, zbudowano sztuczne wzniesienia. Wokół dużych cisów z kolei wykonany został indywidualny drenaż — opowiada wykonawca Agnieszka Duc, współwłaścicielka Pracowni Sztuki Ogrodowej z Łazów k. Warszawy.

 

Propozycja dla zapracowanych

Właściciel ogrodu przyznaje, że nie miał precyzyjnych oczekiwań odnośnie kompozycji, stylu czy też gatunków roślin.

— Jestem w tej dziedzinie zupełnym dyletantem. Roślinę mogę sobie obejrzeć na obrazku i jak mi się spodoba, to ją wybiorę. Mój udział w tworzeniu ogrodu dotyczył zatwierdzenia ogólnego projektu, całym urządzeniem ogrodu zajmowali się specjaliści— opowiada pan Marek.

Nie oznacza to wcale, że inwestor nie miał jakiejkolwiek wizji. Otóż przyświecało mu założenie, że ogród powinien być miejscem jak najmniej absorbującym.

— Miałem świadomość, że nie będę zajmował się codzienną pielęgnacją ogrodu, a nie chciałem też obarczać tym zajęciem innych domowników. Z tego powodu najwięcej miejsca w moim ogrodzie zajmuje trawnik. Wymaga on, co prawda, regularnego koszenia i podlewania, ale nie jest to zajęcie tak bardzo pracochłonne — mówi właściciel.

Natura i kultura

Prosta kompozycja ogrodu nawiązuje do dworkowej architektury domu i jego wnętrz wypełnionych antycznymi meblami. Dworski styl budynku podkreślony został przez żywopłot z bukszpanu. Przestrzeń ogrodu została symbolicznie podzielona na dwie strefy. Część frontową stanowi podjazd z regularnym układem roślin, natomiast część nieformalna przyjmuje już charakter „nieokrzesany”, a jej naturalistyczną kompozycję podkreśla kilka wierzb. Drzewa te rosły na działce jeszcze przed założeniem ogrodu i, zdaniem wykonawcy Agnieszki Duc, raczej nie komponowały się z eleganckim domem. Ostatecznie, dla podkreślenia swojskiego charakteru ogrodu, zdecydowano się na ich pozostawienie. Przestrzeń wokół wierzb została skomponowana w malarskie zakątki.

Miejsce dla świerszczy

To miało być miejsce, które ładnie wygląda, pasuje do domu i nie wymaga intensywnej pielęgnacji. I takie jest. Równocześnie ogród dostosowuje się do zmian, jakie zachodzą w życiu całej rodziny. Nie ma już ogromnej piaskownicy, w której wraz ze swoimi kolegami bawiły się dzieciaki pana Marka. Być może na jej miejscu powstanie drewniana altana, ze stołem do bilardu i gry w pin-ponga. Niedługo może zabraknąć także domku na drzewie, z którego, jak mówi właściciel ogrodu, wyrośli już wszyscy domownicy. Może powstanie basen? Może zostaną zasadzone inne rośliny? Kto wie? Możemy tylko snuć rozważania, czy Bruno Schulz znalazłby w tym ogrodzie powietrze zdziczałe, trzeszczące od żaru i wrzeszczące świerszcze?




Autor: Wojciech Buszko, fot. Linea