STYL ŻYCIA

STRONA GŁÓWNA  /  STYL ŻYCIA  /  CZAS NA RELAKS  /  Kulinarne ekstrema str. 1

Kulinarne ekstrema

Kulinarne ekstrema

Fot. Dodoman/Crestock


Gdzie leży granica kulinarnego ekstremum? Czy wyznacza ją gotowana w całości wiewiórka, czy wędzone oczy owcy? A może jedzona na surowo kałamarnica z wędzonym nietoperzem i byczym penisem?


Brr...obrzydlistwo, prawda? Ale potrawy, o których myślimy, że są nie do przełknięcia, dla mieszkańca Dalekiego Wschodu czy przedstawiciela innego egzotycznego regionu stanowią podstawę żywienia. Z kolei „oni”, gdyby się dowiedzieli, że gustujemy w kiszonej kapuście i kwaszonych ogórkach, flaczkach oraz czerninie i zsiadłym mleku, z pewnością splunęliby z niesmakiem.

Gruchały gołąbki...

Zamrożone przez wiele lat kulinarne upodobania Polaków oparte były na mocno osadzonym w tradycji kotlecie schabowym. Teraz, mimo że  chętnie próbujemy nowych smaków, pewnych granic, ze względów kulturowych czy też prawnych, nie przeskoczymy. Dlatego w restauracjach serwujących egzotyczne dania nie poznamy smaku psiego mięsa czy parującego świeżością móżdżka żywej, upitej do nieprzytomności małpy.

— To przysmaki kuchni azjatyckiej. Ale nie trzeba szukać tak daleko. W kuchni francuskiej bardzo ceniony jest np. gołąb. Wątpię jednak, czy w Polsce przyjęłaby się ta potrawa. A może problem polega na tym, że dopóki nie widzimy żywego stworzenia, to nie mamy problemu z jego zjedzeniem — zastanawia się kucharz Karol Okrasa, gospodarz programu kulinarnego „Kuchnia z Okrasą” emitowanego w  TVP 1.

Na surowo

W egzotycznych restauracjach w Polsce królują więc tradycyjne polskie mięsiwa, takie jak wołowina i wieprzowina, a także kurczak w egzotycznych przyprawach, ewentualnie owoce morza.

— Z łatwością przekonaliśmy się do sushi. Kiedyś potrawa ta, w której głównym składnikiem są surowe owoce morza i ryż skropiony octem ryżowym, dostępna była wyłącznie dla wtajemniczonych snobów. Dziś stała się wręcz strawą narodową, niezbędną przy biznesowych spotkaniach czy lunchach — mówi Artur Zawada, menadżer warszawskiej restauracji Lemongrass, w której menu znajdziemy różne orientalne smaki, takie jak krewetki rzeczne z trawą cytrynową i sosem ostrygowym czy chrupiącego okonia morskiego w sosie czosnkowo-pieprzowym.

Te, co skaczą i pływają

Popularnością cieszą się również homary, ostrygi i kałamarnice. Bez trudu wpłynęły na stoły polskich restauracji, stając się niezbędnym, podawanym na wiele wymyślnych sposobów, punktem menu. Czasami lubimy też coś na ostro.

— Jednym z najpopularniejszych dań jest fajitas z kurczaka lub wołowiny, czyli marynowane w tequili pokrojone paski mięsa, smażone na gorącej patelni z cebulą, papryką, guacamole i tortillą. Mięso jest kruche, delikatnie przesiąknięte aromatem. Wyśmienicie smakuje z ziemniakiem papatas z masłem czosnkowo-paprykowym — zachwala Anna Smolińska z krakowskiej restauracji Taco Mexicano Cuatro Elementos.

Zwolenników ma również kuchnia brazylijska z pikantnymi sosami z Feijoada Braziliana z czarną fasolą oraz mięsem wieprzowym, kiełbasą i carne seca. Podawana jest z sosem vinegret, ryżem oraz farofą, czyli pieczoną mąką z manioku.

Wszystkie smaki świata

— Jesteśmy ciekawi nowych smaków. Teraz, gdy granice zostały otwarte, mamy okazję próbować specjałów z innych kuchni. Duży wpływ na nasze zachowanie ma otoczenie. Modę na poszczególne potrawy kreują też media — twierdzi Artur Zawada.

Z modą na filmy z Bollywood wzrosło zainteresowanie kuchnią indyjską. Coraz więcej zwolenników zyskują pikantne potrawy, zarówno wegetariańskie, jak i mięsne. W restauracjach indyjskich skosztujemy przede wszystkim różnego rodzaju zup, gulaszy, kurczaka, ryżu, a wszystko to okraszone egzotycznymi przyprawami z garam masala na czele. Potraw tych możemy spróbować m.in. w warszawskiej restauracji Bombay, która dysponuje specjalnie sprowadzonym z Indii, opalanym węglem drzewnym, glinianym piecem Tandor.

Z kolei dań z wyspy Bali możemy spróbować w jedynej balijskiej restauracji w Europie. W warszawskiej Galerii Bali & Buddha Club podniebienie możemy popieścić grillowanymi na węglu z łupin orzecha kokosowego owocami morza, np. krabami, krewetkami, mątwami, ośmiornicami oraz stekami z młodego rekina i merlina. Inną propozycją są szaszłyki Satay z marynowanym w paście bambu, a następnie grillowanym mięsem krewetki, podawanym z sosem arachidowym z prażonych mielonych orzeszków, mleczka kokosowego, cukru palmowego, chili i przyprawy „ketjap manis”.

Egzotyczna babka

Spragnieni egzotyki, szukając nowych wrażeń, zapachów i smaków, łatwo możemy ulec złudzeniu, że mamy właśnie do czynienia z kunsztem kulinarnym najwyższych lotów. Chcąc poznać smaki z innych regionów, ostrożnie wybierajmy miejsca. Może się bowiem okazać, że lokal, który dumnie afiszuje się hasłem „kuchnia arabska”, ma z Bliskim Wschodem tyle wspólnego, co budka z kebabami. Czym więc powinniśmy się kierować? Najważniejszą kwestią jest osoba kucharza i produkty, z których przygotowuje się jedzenie.

— Egzotycznej kuchni nie da się serwować bez rdzennego kucharza i pochodzących z danego regionu oryginalnych, świeżych produktów. Tak jak nie da się przygotować kiszonej kapusty w Chinach — twierdzi Karol Okrasa.

Zdarzają się oczywiście wyjątki. A gdy już spróbujemy tych wszystkich mątw i kałamarnic, wróćmy na chwilę do golonki, pierogów ze skwarkami, babki ziemniaczanej i placków ze zsiadłym mlekiem. To jest dopiero egzotyka!




Autor: Wojciech Buszko