STYL ŻYCIA

STRONA GŁÓWNA  /  STYL ŻYCIA  /  CZAS NA RELAKS  /  Luksus z nutką dekadencji str. 1

Luksus z nutką dekadencji

Luksus z nutką dekadencji

Fot. Hotel Bristol


Czy coś może łączyć cesarza japońskiego Akihito, Bruce'a Willisa i Placido Domingo? Naprawdę długo musielibyście wertować internet w poszukiwaniu wspólnego dla tych osób wątku. Tak długo, aż natrafilibyście na niezwykłą historię Hotelu Bristol w Warszawie. Czy chcecie poznać jego tajemnice?


Nie wiem, czy jest w Polsce hotel, który chciałby stanąć z Bristolem w szranki. Jest on miejscem, szczególni naznaczonym historią naszego kraju, od ponad stu lat witającym najwybitniejsze osobistości z całego świata. Lista gości, którzy w nim przebywali, jest imponująca nie tylko z powodu swej długości. Koronowane głowy, przywódcy największych światowych mocarstw, artyści najwyższej próby – ich nazwiska mogą onieśmielić najbardziej wytrawnego bywalca światowych salonów.

Początki chwały

Pierwszym właścicielem Hotelu Bristol był znakomity pianista, wielki patriota i premier polskiego rządu Ignacy Jan Paderewski. Kiedy w lutym 1919 r. powrócił do Polski z emigracji aby zjednoczyć rozbite politycznie społeczeństwo, powitały go wiwatujące tłumy warszawiaków. Przemówił do nich z balkonu Hotelu Bristol:
– Nie przyszedłem po dostojeństwa, sławę i zaszczyty, lecz by służyć, ale nie jakiemuś stronnictwu, szanuję wszystkie stronnictwa, lecz nie będę należał do żadnego. Stronnictwo powinno być jedno – Polska!
Niecały rok później 10 grudnia 1919 r. Hotel Bristol stał się miejscem zdarzenia bez precedensu. Ignacy Jan Paderewski i marszałek Józef Piłsudski otworzyli w nim pierwszy od końca XVIII w. suwerenny polski parlament. Ale hotelowe mury pamiętają nie tylko wydarzenia wzniosłe i wzruszające, wszak hotel to miejsce, gdzie zażywa się nocnego odpoczynku, urządza bale i bankiety. W zapiskach pozostały wspomnienia o Karolu Szymanowskim przyjmującym gości w łóżku i Janie Kiepurze śpiewającym dla fanek z balkonu. Swoje „pięć zgłosek” ma nawet Michael Jackson, który oczarowany splendorem miejsca zapragnął mieć je na własność i... kupić!

Nobilitujące wyróżnienie

Obecnie Hotel Bristol zachwyca gości równie mocno jak przed stu laty. Niegdyś mógł się poszczycić tym, że jako jeden z pierwszych budynków w Warszawie miał centralne ogrzewanie, dzisiaj nosi tytuł zwycięzcy w międzynarodowym konkursie „International Hotel and Property Awards 2013”, w kategorii od 50 do 200 pokoi. Po pieczołowitej renowacji, której koszt wyniósł 50 mln złotych, pozostaje niezmiennie jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów Warszawy. Za jego majestatyczną fasadą skrywają się wnętrza autorstwa Anity Rosato, wybitnej londyńskiej architekt, która w swej pracy starała się przywrócić hotel do czasów świetności z 1901 r. Wiele tygodni spędziła nad założeniami architektonicznymi Otto Wagnera Młodszego, pierwotnego autora hotelowych wnętrz. Stale też współpracowała ze stołecznym konserwatorem zabytków, pieczołowicie wskrzeszając ducha Art Nouveau. Efekt?

Tajemnice stylu

Dzięki sumiennej pracy i ogromnemu zaangażowaniu zarówno w strefach publicznych, jak i pokojach udało się wskrzesić właściwy miejscu blask. Ponad 165 pokoi i 38 apartamentów zachwyca odcieniami kości słoniowej i błękitu, będącymi łagodnym tłem dla hebanowych mebli. Delikatne secesyjne akcenty płynnie łączą się z elementami klasycznymi. Polerowany nikiel, błyszczący lakier i lustra z ciętego szkła łączą się z wykończeniami z satyny, moheru i wełny, aby jak najwierniej klimat dekadencji lat 20. Po remoncie do legendarnej Cafe Bristol, Baru Kolumnowego, Restauracji Marconi, w której szefem jest Michał Tkaczyk i strefy wypoczynku, gdzie goście mogą korzystać z basenu, siłowni, masaży i sauny, dołączyło też nowe miejsce – Advinture, czyli winiarnia oferująca trunki z najlepszych winnic świata. A wszystko to w otoczeniu luster z fazowanego szkła, spękanych dekoracyjnych płyt i odlewanych z brązu opraw świateł. Historycznych wizyt, przełomowych wydarzeń i skandali obyczajowych, które przez ostatnie sto lat wydarzyły się w Bristolu, wystarczyłoby nie tylko na artykuł dziennikarski, ale na opasłą księgę, a może nawet film. Z pewnością jego podwoje wielokrotnie dostarczyły inspiracji twórcom, których dzisiaj znajdziemy w panteonie wielkich Polaków.




Autor: Agata Piszcz-Wendołowicz