STYL ŻYCIA

STRONA GŁÓWNA  /  STYL ŻYCIA  /  CZAS NA RELAKS  /  Wywiad z Andrzejem Grabowskim str. 1

Wywiad z Andrzejem Grabowskim

Wywiad z Andrzejem Grabowskim

Fot. Grzegorz Błażejczyk


"Udzielanie wywiadów to pieprzenie. Człowiek może sobie teoretyzować, dużo mówić na różne tematy, ale przecież to tylko słowa" - mówi Andrzej Grabowski.


Redakcja: Jest Pan aktorem teatralnym i filmowym, autorem książki, a niedawno nagrał Pan również płytę. Z rozmachem wkracza Pan w mityczną smugę cienia...

Nie czuję tego rozmachu. Oczywiście, noszę w sobie brzemię przeżytych lat, niemniej praca w filmie, teatrze czy występy na estradzie powodują, że w ogóle nie zastanawiam się nad przemijaniem. Może gdybym poszedł na tak zwany zasłużony odpoczynek, znalazłbym chwilę na takie refleksje? Człowiek rzeczywiście mógłby wtedy podupaść. Dzisiaj czuję, że jeszcze mogę wiele osiągnąć i nie mam czasu, aby myśleć o upływających latach. Przez całe życie bardzo dużo pracowałem. Może nie w tak spektakularny sposób jak teraz, kiedy jestem obecny w wielu filmach i programach telewizyjnych, ale przez cały czas występowałem na deskach licznych teatrów, przygotowywałem występy kabaretowe. Duże tempo nie jest dla mnie czymś nadzwyczajnym.

Co powinno być ważne dla współczesnego mężczyzny?

To, co jest istotne dla człowieka, bez rozróżnienia na kobietę i mężczyznę. Chodzi o wartości ludzkie, humanitarne.

Czy dzisiejsi faceci mają problemy z odnalezieniem się w świecie sprzecznych oczekiwań kobiet? Z jednej strony pragną one mężczyzn silnych i dominujących, a z drugiej wrażliwych i otwartych.

Oczywiście. Ruchy emancypacyjne czy feministyczne spowodowały, że niektóre kobiety wchodzą w rolę przewodnika stada, czyli rodziny. Stają się myśliwymi, tak jak kiedyś byli nimi mężczyźni. Kiedy kobieta wywalczy prawo do decydowania, dziwi się, że mężczyzna oczekuje od niej, aby zajęła się sprawami, które wcześniej były zarezerwowane tylko dla niego. Jak powinny wyglądać relacje pomiędzy nim a nią, to indywidualna kwestia każdego z nas. Po prostu trzeba się dogadać.

A Pan dogaduje się z kobietami?

Nie radzę sobie ze wszystkimi kobietami, bo nie ze wszystkimi kobietami jestem w związku. Zresztą nie mam też zamiaru być... Dogaduję się tylko z jedną kobietą. Mam na myśli współżycie w szerokim sensie, a nie tym, które ludzie mają zwykle na myśli. Nie ma związku, w którym nie wybuchają kłótnie, nie ma żadnych konfliktów, ani różnic. Nie ma też jednej recepty, jak sobie radzić w życiu. Gdyby była, z chęcią kupiłbym ją i miał sprawę załatwioną.

 



Czy możliwa jest prawdziwa przyjaźń pomiędzy mężczyzną a kobietą?

Miłość nie musi oznaczać, że kogoś do końca akceptujemy i możemy się z nim zaprzyjaźnić. Miłość ma w sobie cechy seksualności, których przyjaźń nie posiada. A uczucie przyjaźni pozbawione tej seksualności i erotyzmu jest głębsze, nieskażone pożądaniem. Przyjacielowi powie się o wiele więcej niż kochance. Ją można kochać, ale nie można jej wierzyć. Przyjaciół dobiera się głównie ze względu na cechy, które nam odpowiadają, są w naszym mniemaniu szlachetne.

Przeczytałem kilka wywiadów i odniosłem wrażenie, że twardo Pan stąpa po ziemi. Czy Andrzejowi Grabowskiemu zdarza się zapłakać?

Oczywiście. Każdemu to się zdarza, jeśli jest się na przykład w totalnym dołku i myśli, że nie ma wyjścia. Dobrze, aby znalazł się wtedy ktoś, kto poda pomocną dłoń. Pokaże, że można iść dalej.

Co Panu dawało siłę w chwilach kryzysu?

Samo „bycie w dołku” daje człowiekowi ogromną siłę, aby jednak znaleźć jakieś rozwiązanie trudnej sytuacji. Wszystko, co w swoim życiu zmieniłem, nie wynikało z tego, że byłem szczęśliwy i zadowolony, ale z tego, że spotkało mnie coś, co uważałem za krzywdzące czy złe.

Traktował Pan te zdarzenia jako kolejną szansę?

Oczywiście, ale nie szukam zdarzeń, które by mnie dołowały i dawały pretekst do zmiany swojego życia. Jeśli życie układa się nam bardzo dobrze, to chyba raczej nie powinniśmy go zmieniać.

 



Zrobiłby Pan sobie operację plastyczną, aby być ładniejszym?

Nie (śmiech). Po pierwsze, nigdy o czymś takim nie myślałem, a po drugie, jak sobie w tej chwili o tym myślę, żadna operacja plastyczna nie poprawiłaby mojej twarzy. Zresztą, jestem z niej zadowolony.

Nie chciałby Pan, tak jak niektórzy znani aktorzy, wyglądać trochę młodziej?

Skoro ci aktorzy słyną tylko z operacji plastycznych i z tego, że wyglądają coraz młodziej, to gratuluję im takiego aktorstwa.

Czy dzisiaj odnajduje Pan w sobie tego 17-letniego chłopaka, który chyba trochę przypadkowo został aktorem?

Pielęgnuję w sobie chłopięcość. Oczywiście, przefiltrowaną przez bagaż doświadczeń. Cieszę się, że nie straciłem tego młodzieńczego zachwytu nad światem.

Co Pan będzie robił, kiedy przestanie już grać?

Nie wiem, nie mam czasu, aby się nad tym zastanowić. Z pewnością nie będę się nudził, przecież jest tyle rzeczy do zrobienia, do poznania.

Nadal uważa Pan, że udzielanie wywiadów to „pieprzenie w bambus”?

Tak, potwierdzam. Udzielanie wywiadów to pieprzenie. Człowiek może sobie teoretyzować, dużo mówić na różne tematy, ale przecież to tylko słowa. Może okazać się, że jego słowa nijak się mają do tego, jak postępuje. Nie wiemy, w jaki sposób zachowalibyśmy się w danej sytuacji, dopóki jej nie doświadczymy.




Andrzej Grabowski

Aktor teatralny i filmowy. Konferansjer i kabareciarz. Absolwent krakowskiej PWST. Występował m.in. na deskach Teatru im. Słowackiego i Starego Teatru w Krakowie, w tarnowskim Teatrze im. Solskiego oraz w Teatrze Telewizji. Wspólnie z bratem, reżyserem Mikołajem Grabowskim i Janem Peszkiem stworzyli niezapomniane kreacje m.in. w „Scenariuszu dla trzech aktorów” Bogusława Schaeffera. Publiczności telewizyjnej znany m.in. ze świetnych ról w serialach „Boża podszewka”, „Pitbull”, „Odwróceni” oraz „Świat według Kiepskich”.
 




Autor: Wojciech Buszko, Fot. Grzegorz Błażejczyk