STYL ŻYCIA

STRONA GŁÓWNA  /  STYL ŻYCIA  /  CZAS NA RELAKS  /  Życie w biegu str. 1

Życie w biegu

Życie w biegu

fot. Mikołaj Mikołajczyk


Człowiek, według greckich filozofów, składa się z psyche i fisis. Sport łączy jedno i drugie, bo jest kojarzony z aktywnością fizyczną, ale też leczy psychikę. Jeżeli wziąć pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie zasiedziałym i zestresowanym, to uprawianie sportu w wymiarze rekreacyjnym jest czymś wręcz nieodzownym.


Adam Mazurek: Jak czterokrotny mistrz olimpijski czuje się za biurkiem, w fotelu dyrektora TVP Sport?

Robert Korzeniowski: Przychodzi czas na zmiany etapów życia. Na kończenie jednych i rozpoczynanie drugich. Taki czas musiał, prędzej czy później, nastąpić po igrzyskach olimpijskich. Najtrudniejsza w tym wszystkim była zmiana rytmu życia. Jest to jednak dla mnie ciekawe wyzwanie biznesowe, mające wiele cech ze sportu. Tu też jest rywalizacja, planowanie, przygotowanie konkretnych wydarzeń czy zawodów sportowych.

W kontekście dbania o zdrowie, co się zmieniło w Pana życiu od zakończenia kariery sportowej?

Jeżeli chodzi o dbanie o zdrowie, to jest ono dzisiaj jeszcze bardziej zauważalne i konieczne, niż wcześniej. Kiedyś wynikało z natury rzeczy, bo było niezbędne, aby następnego dnia trenować, czy za kilka tygodni jechać na zawody. Dzisiaj zdrowie to luksus, który poprawia mi jakość życia. O zdrowie muszę walczyć każdego dnia, choćby poprzez aktywność fizyczną czy zbilansowaną dietę.

Dlaczego warto uprawiać sport, zdrowo się odżywiać?

To jest pytanie, w odpowiedzi na które należałoby napisać książkę. Człowiek, nawiązując do greckich filozofów, składa się z psyche i fisis. Paradoksalnie sport łączy jedno i drugie, bo jest kojarzony z aktywnością fizyczną, ale też leczy psychikę. Jeżeli wziąć pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie zasiedziałym i zestresowanym, to uprawianie sportu w wymiarze rekreacyjnym jest czymś wręcz nieodzownym. Zrównoważone odżywianie pozwala nam uciec od tego, co podaje nam papka reklamowa, mówiąca: sięgnij po taki batonik, jedz w takiej restauracji. Trzeba mieć własne zdanie na ten temat.

Co Robert Korzeniowski jada na śniadanie?

W tej chwili nie mam specjalnej diety. Jeżeli trenuję przed śniadaniem, wówczas jest to posiłek dość kompletny, można w nim spotkać twaróg, jajecznicę, chleb z szynką. Jeżeli wysiłek mam zaplanowany w drugiej części dnia, wówczas najchętniej jadam płatki śniadaniowe z mlekiem lub jogurtem naturalnym. Do tego niewielka ilość pieczywa i obowiązkowo czarna kawa.

Czy dostrzega Pan wymierne efekty swoich starań o dobrą kondycję?

Moje ciało ma lepszą strukturę. Mimo iż po zakończeniu kariery przytyłem 8 kg, utrzymuję odpowiednią wagę, zdrowego 40-letniego mężczyzny. Jestem bardziej wydolny, nie mam jakichkolwiek kłopotów ze stawami, ścięgnami. Jestem po prostu zdrowym, aktywnie żyjącym człowiekiem. Ponadto sport daje mi szansę na sprostanie trudom zawodowym.

Jak na tle innych krajów wypadają Polacy, jeśli chodzi o prowadzenie zdrowego stylu życia?

Jest to wprost proporcjonalne do zasobności społeczeństwa. Im bardziej zamożny kraj, tym większą uwagę jego mieszkańcy poświęcają zdrowiu. Proporcje w Polsce się zmieniają, jesteśmy coraz bardziej podobni do tych rozwiniętych krajów. Szczególnie jeśli chodzi o duże aglomeracje, takie jak Warszawa, gdzie dla wielu ludzi sport jest codziennością. Gorzej jest w mniejszych miejscowościach, w których obowiązują inne wzorce, a poza tym jest więcej pracy fizycznej na co dzień. Tam odpoczynek nie kojarzy się ze sportem, lecz leżeniem przed telewizorem.

Kiedyś powiedział Pan, że z roku na rok żyje coraz szybciej i boi się, że kiedyś nie nadąży. Jak jest dziś?

Jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy. Z tego powodu zawsze starałem się wyznaczać sobie etapy i kończyć je jakimiś celami, a następnie poddawać je weryfikacji. Każdy etap ma służyć przygotowaniu się do następnego celu. Najgorsze, gdy człowiek gubi się w realizacji jednego etapu. Dobrze jest żyć szybko i bogato, bo wówczas życie jest ciekawsze. Kiedy człowiek żyje pełnią życia, wie, po co żyje.

Jaki jest cel organizowanych przez Pana imprez sportowych?

Ostatnia akcja „Polska biega” była skierowana do tych, którzy nie do końca są przekonani, że warto biegać. Chcemy pokazać, że można uprawiać sport, i to całymi rodzinami, w swoich środowiskach. „Na Rynek marsz” jest próbą przybliżenia elity, czyli tych zawodników, którzy kiedyś ze mną biegali, a także moich następców, ale też promocja pięknego, królewskiego Krakowa. Na pewno wpływa to również na wyobraźnię młodych ludzi. Kto z nich nie marzy o tym, żeby zostać mistrzem?

Czy w pogoni życia sport amatorski nie jest już postrzegany jako aktywny wypoczynek, ale jako kolejne zadanie do wykonania?

Nie zauważam takiego trendu. Najgorzej jest wtedy, gdy za amatorski sport biorą się „weterani”, tacy jak ja, którzy starają się realizować sportowe ambicje. Dopóki celem jest dbanie o zdrowie, sprawność czy aktywny relaks, dopóty ma to sens. Jeśli przybiera to charakter quasi-wyczynu, zaczyna robić się niebezpieczne.

Dziękuję za rozmowę.

Robert Korzeniowski: jeden z najlepszych sportowców w historii polskiej lekkoatletyki, czterokrotny mistrz olimpijski (1996 r.; 2000 r. – dwukrotnie; 2004 r. w chodzie na 50 i 20 km). Twórca i organizator takich imprez, jak „Na Rynek marsz” czy „Cracovia Maraton”. Od 2005 r. jest szefem redakcji sportowej TVP. W styczniu 2009 r. został członkiem Zarządu Polskiego Związku Lekkoatletycznego.




Autor: Adam Mazurek